#OgarnijŚwięta: Jak przetrwać święta, kiedy atmosfera przy stole jest… ciężka

#OgarnijŚwięta: Jak przetrwać święta, kiedy atmosfera przy stole jest… ciężka

„Ooo w końcu przytyłaś”, „A Wy jeszcze nie macie dzieci?”, „Moja córka kupiła mieszkanie! Piękne! A Wy nadal tę kawalerkę wynajmujecie?”,”Mówiłam, że powinnaś pójść na studia! A teraz to na kasie siedzisz”, „Nasz Pawełek to taki mądry, ale co się dziwić. Wasz Jacuś też fajny, ale Pawełek…” Rodzinne święta? Aha.

„I życzę Ci spokojnych, rodzinnych świąt, pełnych miłości i pamiętania o tym, co ważne” – podobno to, czego życzymy innym jest odzwierciedleniem naszych głęboko skrywanych pragnień. I ja jestem skłonna w to uwierzyć. Święta to magiczny czas. Przez te kilka dni w roku jesteśmy inni, lepsi, bardziej rodzinni. Przez te kilka dni w roku chcemy nadrobić wszystko to, co zaniedbaliśmy przez pozostałe 11 miesięcy. Nieodebrane telefony, odłożone spotkania, obiad u rodziców odkładany od miesięcy, kawę z przyjaciółką i wypad z bratem na piwo. Teraz jest na to czas. Czas by zwolnić i przeżyć te święta tak, jak nigdy. Tak, jak zawsze chciałaś – w spokoju, w rodzinnej atmosferze, nie myśląc o pracy. Zatrzymać się i zwolnić. Ale czy potrafisz? Czy potrafisz cieszyć się świętami tak, jak być chciała? Nie, bo wiesz z kim spotkasz się w czasie świąt i już dzisiaj na myśl o tym zaczynasz się denerwować. Rodzina w święta potrafi dać w kość. Czasem do tego stopnia, że 10 minut przy stole wystarczy, żebyś przypomniała sobie, dlaczego wyprowadziłaś się 200 km dalej i z pewnymi członkami rodziny kończysz dyskusję na „Dzień dobry”.

Lekko przesolone i niedopieczone, ale spokojnie, nie każdy musi umieć gotować
Zawsze znajdzie się ktoś, kto karmi się kąśliwymi uwagami. Są takie osoby, które czerpią ogromną satysfakcję, kiedy komuś dopieką. Tak bez powodu. Zwyczajnie. Bo tak lubią. I przy świątecznym stole też się zdarzają. Jak sobie z nimi radzić? Ja zawsze strasznie takie uwagi przeżywałam, dusiłam to w sobie, czasem płakałam po powrocie do domu. Choć wiedziałam, że pewne osoby chciały mi zwyczajnie zrobić przykrość. I im się udawało. Teraz puszczam złośliwości mimo uszu, albo… odpowiadam z takim samym ironicznym uśmiechem. Ciężko mi to przychodzi, ale na pewne osoby nie ma rady. A kiedy zaczniesz zachowywać się tak jak one… obrażają się. I masz spokój.

Wprawdzie się na tym nie znam, ale na pewno nie masz racji. Myślę, że to będzie inaczej, a ja rzadko kiedy się mylę
Wszystkowiedzący i wszędobylscy na pokładzie! O kurcze, w takich sytuacjach to człowieka krew zalewa! Znasz się na temacie, coś komuś tłumaczysz, a przyjdzie taki ważniak, który kompletnie nie wie o co chodzi i zacznie opowiadać, co on o tym myśli. I tutaj najlepszy jest mój mąż, który dość szybko takie sytuacje ucina. I tak trzeba robić – uciąć rozmowę, albo… zacząć traktować ważniaka jak eksperta, zadawać pytania aż się zagubi i sam zrezygnuje.

A dlaczego jeszcze nie macie dzieci? To już czas! Inni już mają!
Pytanie o dzieci jest zawsze kłopotliwe, bo po pierwsze możecie ich nie mieć, bo nie chcecie, a po drugie – możecie nie móc ich mieć. I tak samo, jak jest ono zawsze kłopotliwe, tak samo zawsze powtarza się na wszelkich uroczystościach rodzinnych. Pisałam kiedyś o tym TUTAJ i TUTAJ. Jedno co mogę polecić to nie wdawanie się w dyskusje albo ucięcie jej, jak w przypadku o którym Wam kiedyś opowiadałam. Dziewczyna na wszelkie pytania odnośnie jej zamążpójścia i macierzyństwa odpowiadała pytaniem na pytania, tzn. „A ciocia kiedy w końcu kredyt spłaci za dom?”.

Jeśli zaprosisz ją na Wigilię, ja nie przyjdę!
Kłótnie w rodzinie się zdarzają, to nieuniknione. Kiedy to TY organizujesz Wigilię, musisz zmierzyć się z tym. Jeśli dwie osoby, które kochasz nie rozmawiają ze sobą, a Ty chcesz spędzić z nimi święta, zaproś je. Ale powiadom o tym obie strony. Nie daj się wciągnąć w grę: jeśli Ci na mnie zależy, nie zapraszaj jej. W filmach często zaprasza się dwie pokłócone osoby, które godzą się pod choinką. Święta to doskonały czas na pojednanie, ale życie to niestety nie jest film… I może skończyć się jeszcze większą awanturą. Dlatego powiedz obu stronom, kto będzie zaproszony i daj im zdecydować, czy się pojawią.

Jak pomyślę o ciotce Zeni, to odechciewa mi się Świąt!
Moja rada: nie zapraszaj. Jeśli od połowy listopada masz się stresować, przy stole nic nie przełkniesz w obawie, komu teraz dogryzie ciotka – nie zapraszaj jej.

I kto na tych baranów głosował ja się pytam, he?
Polityka. Najgorsze zło świata, które jak bumerang wraca w każde święta. W końcu to najlepszy temat do rozmów! Ile ludzi, tyle opinii i każda taka dłuższa dyskusja kończy się ostrą wymianą zdań. Czasem awanturą. Można powiedzieć gościom na powitanie, że dziś o polityce nie rozmawiamy, a kiedy wywiąże się dyskusja, poprosić o zmianę tematu. I tu trzeba być twardym i konsekwentnym.

Co tam u Ciebie? Bo u mnie to…
Zapytam co słychać, bo tak wypada ale tak naprawdę wcale mnie to nie interesuje. Taki ktosik opowiada tylko o sobie. Wtedy najlepiej zmienić temat. Albo wyjść do kuchni i znaleźć innego rozmówcę.

Ja to mam gorzej, wyższe raty, nawet droższy chleb u nas sprzedają!
Tzn – co Ty tam wiesz, wszystko Ci z nieba spada. Ja to ma źle! Męczybuły są TRAGICZNE! Najłatwiej nie rozmawiać, usiąść dwa metry dalej i nie słuchać. Im nigdy nie dogodzisz.

Jest jeszcze jedna sytuacja, która może nas spotkać przy świątecznym stole. Wiem, że niektórzy z Was się z tym zmierzą i jest mi z tego powodu niesamowicie smutno i trudno 🙁 To moment, kiedy przy świątecznym stole zabraknie tych których kochamy. Którzy już nigdy przy tym stole z nami nie usiądą. Święta to czas rodzinny i to właśnie w Boże Narodzenie czujemy najbardziej brak tych, którzy odeszli. I tutaj nie ma dobrej rady, jak się zachować – zarówno kiedy to Ty przeżywasz żałobę, jak i wtedy, kiedy dotyka ona kogoś bliskiego. Nie udawaj, że nic się nie stało, nie masz obowiązku uśmiechać się do wszystkich i pokazywać, jaka jesteś silna. Masz prawo na słabość, na rozmowę o tym, kogo Ci brakuje… Tęsknisz, to normalne! Możesz też nie chcieć o tym rozmawiać i nikt nie ma prawa Cię do tego namawiać. To tak bardzo normalne i takie trudne…
Kiedy jesteś gospodarzem i gościsz kogoś, kto niedawno stracił bliską osobę, nie zabawiaj jej na siłę i nie bierz sobie za punkt honoru wywołanie uśmiechu na jej twarzy. Przytul, wysłuchaj, bądź. Nie zmuszaj do niczego.

Temat trudny, wiem. Sama byłam wielokrotnie świadkiem różnych sytuacji przy rodzinnym stole, różne historie słyszałam. Przygotowując się do tego wpisu dużo rozmawiałam z ludźmi, którzy takich sytuacji doświadczyli. I jedno mogę potwierdzić: słowa bolą bardzo. Zwłaszcza powiedziane przez bliskich. I często to przez nie gubimy atmosferę i magię świąt. Kiedy masz jechać do kogoś, gdzie wiesz że będziesz się denerwowała – nie jedź. Lepiej zostań z rodziną w domu. Kiedy masz rozmawiać z kimś, kto Cię denerwuje – znajdź innego kompana rozmów. Święta to piękny i magiczny czas. Wtedy powinniśmy być jak nigdy życzliwi i mili względem siebie. I wiem jak to jest, kiedy Ty się starasz, a ktoś traktuje Cię tak, jak napisałam wyżej… Nie zepsuj sobie tych świąt. Nie pozwól, żeby ktoś Ci je zepsuł. Masz prawo przeżyć je tak, jak chcesz.

fot. Piotr Duda


 

Akcję „Ogarnij Święta” tworzę razem z Kasią z Kasia Gosposia i Karoliną z Modern-Woman.
Wpisy Kasi znajdziecie TUTAJ, a Karoliny TUTAJ.
Moje teksty w ramach akcji i dużo innych świątecznych znajdziecie w zakładce Boże Narodzenie!

POZDRAWIAM!

Jeśli spodobał Ci się ten tekst, UDOSTĘPNIJ go proszę
– skoro podoba się Tobie, może spodoba się też Twoim znajomym?

Jeśli chcesz być na bieżąco z tym, co się u nas dzieje – na FACEBOOKU codziennie rozdaje mnóstwo dobrej energii i humoru! Dołącz do nas – pijemy kawę, śmiejemy się,
dyskutujemy, rozwiązujemy problemy, wzruszamy się!

Jeśli chcesz się pośmiać, zmotywować i przekonać, że pyszne jedzenie pachnie nawet przez ekran – dołącz do mnie na INSTAGRAMIE! Czekają tutaj na Ciebie nie tylko piękne zdjęcia, ale i życiowe historie na Instastories!
Czekam na Ciebie!

  • Mam takiego kogoś kto uwielbia docinać innym przy stole, czy przy każdej innej okazji. Na szczęście to nie krew z krwi, bo u nas w rodzinie takich chamów nie produkują… tak czy siak wszyscy godnie znosza te żałosne próby wybielenia się i pokazania się jako tego lepszego, kosztem oczerniania i poniżania innych…bo wszyscy znają na pamięć akcje tej osoby. Hipokryzja lvl milion.