#Wyzwanie wiosenne. Dołączysz do mnie?

Jeśli tak jak mówią Internety, zimą jesteś jak miś pluszowy który tylko śpi, wsuwa słodycze pod kocem i nie goli nóg, czas się obudzić – przyszła wiosna, skończyły się wymówki. Czas żyć, czas działać, czas pokochać siebie  i zacząć podbijać świat! Bawi Cię to? Ja cztery ostatnie dni spędziłam na obmyślaniu planu, co by tu jeszcze zrobić i jak zacząć jeszcze prężniej działać… Tym bardziej, że przyszła wiosna, a wraz z nią mnóstwo energii do działania! Też tak masz? Oto, co warto zrobić wiosną dla siebie, dla swojego lepszego samopoczucia, żeby nie zmarnować tego energetycznego czasu! Znajdź w sobie siłę i działaj! Dołączysz do mnie?

Nigdy nie przechodziłam depresji zimowej. Znam jednak wiele osób, których samopoczucie jesienią i zimą jest mocno obniżone. Są ospali, zmęczeni, nic im się nie chce… zero chęci do działania i spotkań towarzyskich. Najchętniej zapadliby jak misie w sen zimowy i obudzili dopiero na wiosnę. A wiosnę już mamy! Od kilku dni! I już nie ma wymówek, że się nie chce – wraz z wiosną powinny Wam wrócić chęci do działania, do radości, do życia! Jak to zrobić?

Pamiętacie, kiedyś pisałam Wam, żeby dążyć do rzeczy wielkich, ale doceniać magię codzienności. To ona sprawia, że życie nabiera smaku, radości i koloru! Kiedy zaczniemy docenią te „chwile”, życie stanie się nie tylko bardziej znośne, ale i całkiem przyjemne. Ja wraz z wiosną postanowiłam się rozpieszczać i zrobić taki mały eksperyment. Dołączysz do mnie?

Załóżmy, że przez miesiąc, będziemy razem realizować punkty, które napisałam poniżej. Nie wymagają one dużo wysiłku z naszej strony, raczej zdrowego egoizmu, chęci i samodyscypliny. Serio. I po tych 30 dniach, czyli zaraz po świętach Wielkanocnych zgadamy się, jak Wasze samopoczucie – czy energia i chęci do działania wróciły? Czy patrzycie na życie nieco przychylniej? Myślicie, że to naiwny plan? Ja wierzę, w jego powodzenie! Dołączacie do mnie?

5 kroków do wiosennej przemiany

  1. Pijemy wodę!
    O zbawiennym wpływie wody na nasz organizm pisałam Wam tutaj. Woda, to antidotum dla ciała i duszy. Niweluje bóle głowy, poprawia samopoczucie i dostarcza cennych składników dla naszego organizmu – to tylko nieliczne jej właściwości. Jeśli tak jak ja, macie problem z wypiciem dużej ilości wody – dodajcie do niej odrobinę soku lub cytryny. Ja dodaję sok z czarnej porzeczki – w takiej postaci potrafię wypić nawet 3 litry dziennie!
  2. Czystek!
    Codziennie, do drugiego śniadania pijemy czystek. O jego działaniu pisałam tutaj. Poza tym, że świetnie działa na organizm, smakuje bardzo dobrze! Do kubka 250 ml dodaję łyżeczkę miodu. Pycha!
  3. Jedno jabłko dziennie.
    Jak mówią Anglicy, już jedno jabłko dziennie trzyma Cię z daleka od lekarza. Warto je jeść nie tylko dlatego, że są pyszne, ale i z innych powodów. Np: oczyszczają organizm z toksyn, regulują pracę jelit, zapewniają skórze młody wygląd, pomagają pozbyć się wolnych rodników, zawierają dużo żelaza i potasu, poprawiają pracę wątroby i wiele wiele innych.
  4. 1,2,3 ćwiczymy!
    Aktywność fizyczna… Jestem antysportowcem. Serio. Z resztą o tym już wiecie. Do sportu zmusiła mnie choroba. I okazało się, że ćwiczenia nie są takie złe! Co więcej! Kiedy już spocę się jak dziki bąk, jestem wykończona, ale… szczęśliwa! Podczas uprawiania sportu uwalniają się hormony szczęścia, które działają na samopoczucie, jak czekolada z karmelem! Ustalmy może 10 minut dziennie, bez szaleństw. Mogą to być przysiady, chwila pilatesu, intensywny taniec, zumba, może bieg? Ja zostaję przy orbitreku, bo go uwielbiam!
  5. Uchwyć pozytywne chwile!
    Zrób zdjęcie temu, co dało Ci danego dnia dużo radości. Taka zwyczajna chwila, która jest dla Ciebie magiczna i sprawia, że życie staje się hygge. To najlepszy sposób na to, żeby przekonać się, że jednak mamy się z czego cieszyć. Zastanów się przed spaniem, co Ci dzisiaj sprawiło radość. Może wypita ulubiona kawa, spotkanie z przyjaciółką, bukiet kwiatów od męża albo jeszcze coś innego?

I co Wy na to? Podejmujecie wyzwanie? Jeśli tak – baaaaardzo się cieszę! Może umówmy się, że codziennie rano będziemy się mobilizowały minionym dniem na fanpage’u – zdjęcia, odczucia, przepisy i telepatyczne przesyłanie endorfin i dobrej energii. Zobaczymy jak nam to wyjdzie. Dacie się namówić?

Zacznijmy od poniedziałku, 27 marca. Jeśli macie pomysł, co jeszcze dopisać do listy – dajcie znać! Razem stworzymy plan idealny!

PS. Myślałam jeszcze o dopisaniu do listy spełnienie życzenia – czyli codziennie przez miesiąc robienie czegoś, na co zawsze brakowało Wam czasu, a zawsze chcieliście to zrobić. Ja już zaczęłam… robię stronę internetową od zera. Serio. Nie mam pojęcia jak na to wpadłam, kompletnie się na tym nie znam, informatyk ze mnie żaden, za to próbuję. Wolnym tempem zagłębiam się w tajniki kursu WP dla zielonych i… zobaczymy 🙂

Foto. Paulina Młynarska