Taką radę dałabym sobie 15 lat temu. A Ty? Co chciałabyś wtedy usłyszeć?

Gdyby życie dało się przewidzieć, chociaż kilka lat do przodu, chyba byłby łatwiej, prawda? Już nie mówię, ile błędów człowiek mógłby uniknąć, ale przede wszystkim zobaczyłby, co może stracić jeśli nie zawalczy. I że problemy, jakie dziś sobie stwarzamy, będą zupełnie nieważne w perspektywie kilku lat. Czasem zastanawiam się nad tym, co chciałabym przekazać sobie w przeszłości – jaką radę usłyszeć, żeby pomogła mi w późniejszym życiu. Myślę o tym szczególnie wtedy, kiedy pytacie mnie o to, jak zacząć „coś nowego”, jak zmienić nastawienie, skąd brać siłę do walki, jak się nie poddawać. U mnie to był długi proces, i choć miałam mnóstwo wsparcia, wszystko niszczył… cholerny perfekcjonizm.

Dlatego jeśli dziś miałabym spotkać 18letnią „siebie” – dziewczynę, która zdaje maturę, wybiera się na studia, zaczyna poznawać nowy świat, wyprowadza się ze swojej małej wioski do wielkiego Wrocławia, powiedziałabym jej dwa zdania:

„Zacznij w miejscu, w którym jesteś, z zapleczem jakie masz, z możliwościami na ten moment.
Po prostu weź się za robotę, cały czas ucz nowego, ale zacznij już teraz.”

Dlaczego akurat takie?

Bo całe życie walczyłam z perfekcjonizmem. Wszystko, co zaczynałam robić, musiało być doskonale. A ja oczywiście doskonale przygotowana. Przypomina mi się taka scena z serialu Rodzinka.PL, gdzie Natalia sprząta, jak szalona…. bo zaraz przyjdzie ekipa sprzątająca i przeciez nie mogą widzieć, ze jest brudno.
Kiedy coś sobie wymyśliłam, najpierw chciałam się do tego super przygotować. Zgłoszę się na casting, ale muszę najpierw „zrobić formę”. Pójdę na tance, ale muszę poćwiczyć. Zacznę robić zdjęcia, ale najpierw 5 kursów. Zacznę pisać książki, ale najpierw dwuletnie studium pisarskie. Zacznę robić makijaże, ale najpierw muszę obejrzeć milion filmów i tutoriali. Zawsze myślałam, ze jestem niedostatecznie przygotowana i przez to, mnóstwo marzeń poszło w kąt! Mam mnóstwo znajomych, ktorzy są niesamowicie zdolni, mają pasje i wielkie marzenia. Ale ciagle uważają, ze jeszcze za mało umieją. I szkoda, bo często rezygnują. Tak mnóstwo cudownych projektów idzie w zapomnienie, bo nie były „doskonałe”. A wiesz, czego nauczyłam się przez lata działania w sieci? Że nigdy nie będzie idealnego momentu, żeby zacząć. I NIC NIGDY NIE BĘDZIE W PEŁNI DOSKONAŁE. Bo cały czas się uczę, porównuję, oglądam, czytam, sprawdzam – cały czas się rozwijam, dostrzegam braki i lepsze rozwiązania. Cały czas mam wrażenie, że mogłabym coś zrobić lepiej. Tak, super jest robić wszystko na 100 procent – ale w momencie, kiedy perfekcjonizm Cię stopuję, „zabija wewnętrznie”, kiedy przestaje dawać radość, inspirować, jest zwyczajnie zły i szkodliwy.

Wiesz, czemu jednym się udaje, a innym nie?

Zawsze mnie to zastanawiało. Czemu jedni są idealnie przygotowani, mają cudowne zaplecze, doskonały plan, a drudzy są przeciętni, a jednak to ich pomysły „wypaliły”. Odpowiedź jest nadzwyczajnie prosta: BO CI DRUDZY MIELI ODWAGĘ ZACZĄĆ I ZROBIĆ TO. Podczas gdy Ci pierwsi dążyli do doskonałości i czekali na idealny moment. Inni wtedy działali. I się cały czas rozwijali. Bo można zacząć z tym, co się ma i cały czas nad tym pracować, udoskonalać, pracować. Prawda?

Bo WIELKIE marzenia zdobywa się MAŁYMI krokami ☘️

Przygoda z blogiem była pierwsza, gdzie rzuciłam się na głęboką wodę. Robiłam wszystko intuicyjnie, cały czas się uczyłam, ale tez cały czas pracowałam nad tym. Nie miałam pojęcia, jak to się robi. Po roku zapisałam się na pierwszy kurs, wcześniej działałam zupełnie intuicyjnie. Czytała mnie garstka osób, a ja choć niedoskonale, szłam w to. Bawiło mnie, cieszyło i sprawiało, że każdego dnia chciałam więcej. Ćwiczyłam warsztat pisarski. Tym razem nie do szuflady, a do publiczności – dostawałam odpowiedź od tej garstki osób, która mnie czytała i to była niesamowicie rozwojowe. Bo szuflada nigdy mi nie odpowiedziała. A ja sama zawsze sobie potrafiłam podciąć skrzydła. Takie trochę sabotażystki jesteśmy względem siebie, prawda?

Wiesz, bo nie chodzi o to, żeby się nie uczyć. Absolutnie! Sama kocham się uczyć. Ale żeby próbować – nie czekać aż sytuacja będzie odpowiednia, umiejętności idealne, wiedza dostateczna. Bo ten moment nigdy nie nastąpi. Nigdy. Zawsze będzie poczucie, że można przygotować się lepiej. Bo można! Ale wtedy moment, kiedy coś zaczniemy się wydłuża. I nie wiem, czy też tak masz, ale kiedy chodzi mi po głowie jakiś pomysł i jeśli zamiast go realizować, nosze się z zamiarem kilka lat, po czasie dochodzę do wniosku, że jest bez sensu. Albo że ktoś już to zrobił. I rezygnuję. Przygotować się zawsze warto, wręcz polecam. Ale polecam też działać – z możliwościami na ten moment. To zawsze krok do przodu w porównaniu do tych, którzy tylko rozmyślają i podnoszą kwalifikacje, aby kiedyś, kiedyś, kiedyś, osiągnąć doskonałość i zacząć działać. Kiedyś.

A wiesz, że to nie brak umiejętności, a strach?

Dziś, z perspektywy czasu widze, ze blokował mnie strach przed porażka. Chciałam być zawsze przygotowana, żeby zminimalizować ryzyko porażki. Chciałam przygotować cały alfabet planów awaryjnych i mieć listę sytuacji kryzysowych na wszystko, co może się stać. Żeby nie odnieść porażki, bo przecież porażka jest zła. Bo porażka to zło. Bo porażka sprawi, że będę się czuła jak nieudacznik. Porażka. Ale czy porażka jest zła? Nie. Dziś nie traktuję tego, że coś mi się nie uda, w kategorii porażek. I Tobie też polecam zmianę optyki. To działa cuda!

Z czasem zaczęłam sobie zadawać pytanie: „a co się stanie, jak się nie uda?”.

Odpowiedź była lekarstwem: Nic.

Po prostu się nie uda.

A ja będę bogatsza o kolejne doświadczenia. Doświadczenia, nie porażki. Bo przy kolejnym projekcie będę wiedziała, jak się zachować inaczej, na co zwrócić uwagę, co zmienić, a co nie miało zupełnie żadnego znaczenia, a straciłam na to tygodnie przygotowań.

Doświadczenia, nie porażki. Porażką może być nie spróbować, a potem żałować. Każda próba to kolejne doświadczenie, z którego wyciągamy wnioski. I idziemy dalej do przodu. Z wiedzą, pokorą, doświadczeniem i nauką.

Teraz czasem tez się boje, ale robię. Z tym co mam, w miejscu, w którym jestem. Powoli. Robię i cały czas się uczę. Bo może się nie udać. Ale może tez się udać ☘️