Owoce liofilizowane – z czym to się je? Trzy przepisy, w których przemycisz mnóstwo zdrowia, a rodzina… poprosi o dokładkę! Zaręczam!

Wiesz jaką modę lubię najbardziej? Modę na zdrową żywność. Naprawdę! A jeszcze bardziej, jeśli promujemy i wspieramy nasze polskie, lokalne produkty. Pamiętam doskonale, kiedy z dnia na dzień chciałam przejść na „zdrowe odżywianie” i mi nie wyszło. Nie, nie dlatego, że kupiłam złe produkty. Kupiłam bardzo dobre i bardzo dużo… tylko kompletnie nie wiedziałam, jak ich używać i co z nimi robić. Po tygodniu byłam totalnie sfrustrowana i przekonana, że zdrowe odżywianie jest strasznie trudne i wymaga ogromnej wiedzy i innego sposobu gotowania, niż dotychczas. Prawda okazała się taka, że zdrowe odżywianie jest proste, banalnie proste! Tylko jest jeden warunek… nie możemy sami sobie tego komplikować! Już Ci wyjaśniam.

Moją przygodę ze zdrowym żywieniem zaczęłam od prostych trików – wymieniłam margarynę na masło, zaczęłam czytać składy i wybierać produkty jak najmniej przetworzone. Kolejny etap to wprowadzanie nowych produktów do diety – i nie niewiadomo jak drogich i wymyślnych. Zaczęłam wzbogacać dietę o zakwasy, kiszonki, kolorowe napoje wymieniliśmy na wodę, ograniczyliśmy słodycze, dodaliśmy więcej kasz do obiadów oraz świeże warzywa i owoce. Zaczęłam też sprawdzać i czytać, jak wykorzystywać kolejne produkty w kuchni – bo umówmy się, nie wiedziałam co robić z amarantusem. Tak samo z owocami liofilizowanymi – poza tym, że wiedziałam, że są zdrowe, nie wiedziałam, co z nimi robić. Czy można jeść na sucho prosto z paczki, czy rozpuścić, czy dodać do dania. I wcale się tego nie wstydzę – to zupełnie normalne, że człowiek szuka informacji i uczy się nowych rzeczy! Tak to już jest, że często z czegoś rezygnujemy, bo zwyczajnie nie wiemy, jak tego użyć, co z tym zrobić, boimy się i rezygnujemy. I tak jest nie tylko z jedzeniem, ale i niemal codziennie w życiu zdarzają się takie sytuacje. Prawda?

Wracając jednak do owoców – moja miłość do nich zrodziła się z… próżności. Jesteśmy tutaj szczere, więc opowiadam, jak jest. Zachwycam się codziennie owsiankami, jakie dziewczyny pokazują na instagramie – kolorowe, piękne, z idealnymi oszronionymi owocami. Dla mnie to kosmos! Wyczytałam gdzieś, że ten oszroniony efekt można uzyskać w prosty sposób – dodając do owsianki mrożone maliny i jeżyny. Super! Wyglądało bosko, ale… ciężko było to później zjeść. I wtedy wpadłam na pomysł malin liofilizowanych. I to był strzał w dziesiątkę! Nie dość, że wyglądają rewelacyjnie, jak świeże, to smakują o niebo lepiej niż mrożone, i co najważniejsze – są źródłem witamin i minerałów, takim samym jak świeże owoce! Bo owoce liofilizowane zachowują w formie skoncentrowanej cenne substancje biologicznie czynne i walory odżywcze świeżych owoców. Było to dla mnie odkrycie! Dla mnie ważne jest też to, że owoce pochodzą z Polski, od sprawdzonych dostawców. I to, że owoce Lioforte, czyli te, które ja stosuję, są poddane pełnowartościowej liofilizacji, bez mikrofal i innych technologicznych skrótów, co jest częstym procederem bo tak szybciej i taniej, ale znacząco wpływa na znaczne obniżenie wartości odżywczych produktu końcowego. I mi taka liofilizacja premium, gdzie owoce zachowują wszystko, co w nich dobre, jak najbardziej pasuje!

I od tej pory zawsze mam ich zapas – wykorzystuję zarówno jako przekąskę, garść owoców do drugiego śniadania, ale i do pysznych, zdrowych deserów! I takie trzy desery dziś dla Ciebie przygotowałam.

Co zrobić z owocami liofilizowanymi?
Bezę!

Składniki na bezę:

  • 2 białka,
  • szczypta soli,
  • 140 g cukru,
  • łyżeczka mąki ziemniaczanej.

Składniki na krem:

  • kremówka 250 ml,
  • 2 łyżeczki cukru pudru.

Dodatkowo:

  • garść borówek,
  • garść malin liofilizowanych Lioforte,
  • garść owoców aronii liofilizowanych Lioforte,
  • garść migdałów.

Wykonanie:

  1. Białka ubij na sztywno ze szczyptą soli. Dodawaj stopniowo łyżka po łyżce cukier, ubijaj aż cukier się rozpuści – można sprawdzić, czy rozcierając mase w palcach czuć cukier.
  2. Na papierze do pieczenia odrysuj okrąg, np. talerz deserowy. Wyłóż masę, uformuj bezę, w środku zrób niewielkie wgłębienie. Bezę piecz 30 minut w 140 stopniach z termoobiegiem, a następnie 2 godziny w 100 stopniach z termoobiegiem. Można zrobić dzień wcześniej.
  3. Kremówkę ubij na sztywno z cukrem. Wyłóż na ostudzoną bezę, udekoruj owocami. Ja wybrałam takie, które będą doskonale przełamywały słodkość bezy lekko kwaskowatym smakiem.

 

Do czego owoce liofilizowane?
Do domowej czekolady!

Składniki:

  • 100 g masła,
  • 40 g pasty kokosowej lub masła orzechowego, migdałowego – co lubisz,
  • 3 łyżki kakao,
  • 2 łyżki cukru pudru,
  • 2-3 krople olejku migdałowego.

Dodatkowo:

Wykonanie:

  1. Masło stopić, wymieszać z pozostałymi składnikami, lekko podgrzewając. UWAGA! Jeśli masa się zagotuje, może się oddzielić tłuszcz, a część stała zamienić w grudki. Wtedy bez paniki – wyłącz kuchenkę, dodaj do masy łyżkę gęstej śmietany i wymieszaj za pomocą rózgi kuchennej. Uratowane 🙂
  2. Wyłóż masę na formy wyłożonej papierem do pieczenia, wygładź. Włóż na 10-15 minut do lodówki. Wyjmij, udekoruj dodatkami, włóż do zamrażalnik na ok. 2 godziny. Wyjmij, pokrój i do kawy idealny, zdrowy deser!

Jak zrobić instaowsiankę?

Składniki:

  • 250 ml mleka,
  • łyżka masła orzechowego,
  • kilka łyżek płatków owsianych, w zależności, jak lubisz.

Dodatkowo:

  • płatki owsiane błyskawiczne,
  • maliny czerwone i czarne liofilizowane Lioforte,
  • czarne porzeczki liofilizowane Lioforte,
  • migdały,
  • granola,
  • banan,
  • borówki,
  • świeże kwiaty lub mięta.

Wykonanie:

  1. Mleko zagotuj z płatkami owsianymi i masłem orzechowym, przelej do miski. I dekorujemy 🙂 Fajnym patentem jest posypanie całości cukrem pudrem, wtedy otrzymujesz taki efekt ośnieżenia 🙂 Zdrowe i pyszne w jednym!

 

*Wpis powstał we współpracy z fantastyczną, rodzinną firmą Lioforte,
która tworzy owoce liofilizowane premium.