Motywacja dla mam, francuski szyk i wakacje, które nie wyjdą bez szalonych walizek. Kawa z Kinką #2

Od zeszłego odcinka nazbierało mi się tyle cudownych tekstów i inicjatyw, o jakich chciałabym Wam opowiedzieć, że… mam materiały na kolejne trzy wpisy! Nawet nie wiecie jaka jestem szczęśliwa, że moi koledzy z branży tworzą tak wspaniałe rzeczy, o których wręcz trzeba mówić! Dziś mam dla Was prawdziwy przekrój dobroci – także parzcie kawę, siadajcie wygodnie, a ja serwuję same pyszne ciasteczka!

MamaAcademy – cudowne miejsce dla mam, u progu kariery i biznesu!

Od początku kibicowałam dziewczynom w tym projekcie. Nawet przez myśl mi nie przeszło, że będę z niego korzystała… właśnie jako przyszła mama, bo rozpoczęłam naukę będąc w ciąży! W internecie siedzę od trzech lat, ale to, co pokazują w swoim szkoleniu dziewczyny, pozwoliło mi raz jeszcze wszystko ogarnąć, ale i uzupełnić wiele luk. Jeśli jesteś mamą, wiesz jak trudno zabrać się za coś nowego, a już szczególnie za podbijanie świata – nie przejmuj się, Ania i Karolina, które wymyśliły kurs, też o tym wiedzą, bo mają małe dzieci. I to jest klucz do ich sukcesu – wiedzą, czego mamy oczekują i jak im pomóc.

Całe szkolenie to nic innego, jak pokazanie Ci, jak rozwinąć swoją markę od A do Z. Nawet jak jesteś totalnie zielona w temacie, to szkolenie jest dla Ciebie idealne. Zobaczysz, jedna lekcja i stwierdzisz, że masz potencjał. Możesz wykupić sobie wersję na miesiąc, na pół roku lub na rok. Ja od razu wzięłam na rok i myślę, że to najlepsza opcja 🙂 Co miesiąc dziewczyny dorzucają kolejny moduł, pełen wiedzy, pomysłów, a przede wszystkim chęci pomocy, zrozumienia i uśmiechu, który mówi: „Kochana, dasz radę!”.

Strategia, biznes, planowanie, klienci, sprzedaż – tu jest porządna dawka wiedzy! I ja za t o ręczę. A nawet stawiam kawę, jak znajdzie się ktoś, kto jest z tego niezadowolony!

Tutaj znajdziecie link do grupy na FB: Macierzyński i co dalej
Tutaj link do strony: Kurs MamaAcademy
Więcej na ten temat pisałam TUTAJ.

Wybierasz się do Paryża? 

Kiedy czytam synowi Ratatuj, pada tam zwrot: „Paryż, najpiękniejsze miasto świata”. Kacper zawsze pyta, czy to prawda. Niestety jeszcze nie wiem, choć w przyszłym roku Paryż jest na mojej liście to do. Ale… w ciemno mogę stwierdzić, że jest boski! Jeśli wybieracie się do Paryża i chcecie wyciągnąć z pobytu jak najwięcej, zajrzyjcie do Moniki – Paris by Moni. Ta dziewczyna wie o stolicy Francji wszystko. A kiedy czytacie jej opisy, macie ochotę spakować walizki, zabookować lot i lecieć. Co więcej, Monia napisała przewodnik po Paryżu, który jest… całkowicie bezpłatny!

Znajdziesz tu wszystko: gdzie najlepiej się zatrzymać, gdzie jest bezpiecznie, gdzie najlepiej zjeść, jak zwiedzać nie znając języka francuskiego? I dodatkowo – przykładowa trasa zwiedzania Paryża. Dla mnie bomba, choć mam cichą nadzieję, że teoretycznie przygotuję się z przewodnikiem w domu, a praktycznie… zabiorę na zwiedzanie Monię 🙂

Przewodnik pobierzecie TUTAJ

Zero waste, jakie lubię!

Do zero waste zawsze miałam ostrożne podejście. To idea jak najbardziej słuszna, mądra i dobra. Co zatem budzi mój niesmak? Sposób, w jaki wiele osób tę ideę propaguje. Narzuca, zwraca uwagę, krytykuje. Nigdy nie byłam zwolennikiem takiej drogi do celu. Sama tego nigdy nie robię – zamiast krytykować i poprawić, pokazuję alternatywę. Na spokojnie. I to podoba mi się w osobach, które tak podchodzą do zero waste – pokazują innym, że można inaczej. Powoli, nie trzeba wszystkiego zmieniać na hurra, ile potrafisz, tyle zrób. I to podejście bardzo cenię u Asi, z bloga My na Swoim. Asia, jako specjalistka od żywności, obala wiele mitów. Np. czy wiedziałaś, że w marketach kupowanie na wagę wcale nie jest zero waste? Produkty wsypane do wielkich pojemników, pochodzą z… niewielkich, często kilogramowych pakowań, plastikowych. I nie ma znaczenia, czy kupisz je w oryginalnym opakowaniu, czy na wagę – one i tak były w plastiku. Co więcej, w dużym pojemniku, na wagę często jest mnóstwo bakterii, bo każdy tam chucha i dmucha 🙁 Dlatego z całego serca polecam zajrzeć do Asi, a szczególnie na jej instastories. Dopełnieniem wiedzy jest sklep Asi, gdzie znajdziecie np. lniane woreczki na żywność, drewniane podkładki pod kubeczki i boskie makramy.

Jak na wakacje, to tylko z Szalonymi Walizkami

Coraz więcej osób decyduje się na dalekie podróże na własną rękę. I nie ma się co dziwić – dziś niemal każdy z nas zna angielski w sposób komunikatywny, mamy dostęp do internetu i możemy załatwić sami sobie fantastyczne miejscówki. Nie każdego satysfakcjonuje spanie w hotelu, z narzuconym wyżywieniem i atrakcjami hotelowymi. Wiele osób lubi wynająć auto i zwiedzać. Odkrywać to, o czym nie pisze się w przewodnikach, poznawać prawdziwą lokalną kulturę, smakować miejscowego jedzenia. I za to kocham oglądać kanał Jarka i Dorotki – Szalone Walizki. Nie dość, że pokazują najpiękniejsze zakątki świata, to świetnie o nich opowiadają. Nie retuszują rzeczywistości, ale pokazują ją taką, jaka jest.

Na blogu dodatkowo znajdziecie poradnik organizacja podróży, ale i fantastyczny cykl o Polsce. W końcu nasz kraj ma wiele pięknych miejsc do odkrycia. Szalone Walizki na YOUTUBE oraz na BLOGU. Ja jestem totalnie zauroczona. Mam to szczęście znać ich prywatnie i powiem Wam, że uwielbiam ludzi, którzy w internecie są dokładnie tacy sami, jak w życiu prywatnym.

A Wy, kogo polecacie w sieci?