#OgarnijŚwięta: Co maluszek może zjeść ze świątecznego stołu?

#OgarnijŚwięta: Co maluszek może zjeść ze świątecznego stołu?

Jeśli jesteś mamą lub z okazji świąt będziesz gościła w domu maluszka, pewnie zastanawiasz się, co taki szkrab może skubnąć z wigilijnego stołu. I ja Cię w pełni rozumiem – sama zawsze stosowałam się do tabel żywieniowych i zawsze, kiedy gościliśmy dzieci, przygotowywałam dla nich specjalne menu. Tutaj nie ma co kusić losu. Dlatego przychodzę Ci z pomocą! Poprosiłam moją koleżankę Basię, która jest świeżo upieczoną mamą i dietetykiem klinicznym oraz autorką bloga Moje Hygge o kilka podpowiedzi w tym temacie!

Basiu, wiemy że maluszek do roku nie powinien jeść dorosłego jedzenia. Jednak kiedy mamy w domu dziecko, które ma już ponad 12 miesięcy, możemy mu już podać co nieco ze świątecznego stołu, prawda?

Zacznę trochę przekornie – maluch po ukończeniu 6 miesiąca życia (nie wcześniej!), jeśli siedzi prosto z podparciem (np. na kolanach rodzica) i wykazuje wszelkie oznaki gotowości do rozszerzania diety (m.in. nie wypycha jedzenia językiem), może jeść już „dorosłe” jedzenie. Dzięki temu stymuluje aparat mowy do rozwoju i uczy się odbierać bodźce zmysłowe dużo lepiej niż przy jedzeniu miksowanych zupek. Oczywiście należy w tej kwestii zachować rozsądek.

Niemowlakowi możemy więc zaserwować np. niesolony klarowny barszcz – jeśli nie radzi sobie jeszcze z łyżką, możemy podać go w kubku (nie w  butelce).

Jeśli zastosujemy się do kilku prostych zasad – nie trzeba będzie przygotowywać osobnego menu dla najmłodszych gości:

– Dzieciom do ukończenia pierwszego roku życia nie podajemy dań posolonych, produktów zawierających cukier (a także ksylitol) – tu zwracam uwagę na kompot z suszu, grzybów, ani miodu (może zawierać toksynę botulinową). Dzieciom do 3 roku życia także mocno ograniczamy sól i cukier (ciasta, ciasteczka itp.).

– Nie smażymy dań na głębokim tłuszczu, ale możemy je trochę poddusić na oleju lub oliwie z dodatkiem wody.

– Nie podajemy wielu ciężkostrawnych produktów naraz, szczególnie jeśli dziecko nie miało wcześniej z nimi styczności.

– Pamiętajmy by dzieci zawsze miały dostęp do wody do picia,

– Dostosowujemy sposób podania potrawy do wieku dziecka – niemowlętom nie podajemy np. potraw z makiem, czy kawałkami orzechów, ze względu na ryzyko zadławienia. Ale już zmielone orzechy są w porządku.

Wigilia to przede wszystkim ryby. A jak ryby, to koniecznie karp. Smażony w tłuszczu, w panierce nie nadaje się dla maluszka. Do tego mnóstwo ości! Czytałam, że taką rybę może spróbować dopiero czterolatek. Jaką rybę może zjeść małe dziecko i jak najlepiej ją przyrządzić?

Proponuję ułatwić sobie zadanie i całej rodzinie przygotować jakąś zdrowszą rybę – najlepsze będą dorsz, morszczuk, sola, łosoś. Karp nie jest taki zły, najwięcej metali ciężkich kumulują jednak ryby drapieżne, a karp do nich nie należy. Jednak w przeciwieństwie do ryb morskich nie jest bogaty w kwasy tłuszczowe omega 3. Rybę można upiec lub ugotować na parze. Można też przyrządzić pieczoną rybę po grecku. Młodszemu dziecku (6-8 miesięcy) zamiast warzyw w wiórkach przygotowujemy wtedy duże słupki lekko podgotowanej marchewki i pietruszki. Ważne by miały kształt odpowiedni do trzymania w małej ręce i nie rozpadały się, kiedy dziecko je złapie. I oczywiście skrupulatnie wybieramy wszystkie ości.

Zupa grzybowa. Tak, wiem – ABSOLUTNIE nie podajemy jej dzieciom. Warto tutaj przypomnieć, że grzyby można podawać dzieciom, które ukończyły 12 lat – zgadza się?

Przed podaniem potrawy z grzybami zawahałabym się i u nastolatka. Chyba że mamy absolutną pewność co do spożywanego gatunku grzybów (grzyby ze sklepu), to może odważyłabym się je podać po 12 roku życia. Zatrucia tymi produktami u dzieci i nastolatków zbyt często okazują się być zatruciami śmiertelnymi. Nawet po zjedzeniu niewielkiej ilości grzybów, które ktoś wziął za jadalne, a wcale takimi nie były. Pamiętajmy, że nawet przemijające objawy takie jak wymioty, biegunka, bóle brzucha,  mogą świadczyć o rozwijającym się nadal, nawet po kilku dniach, nieodwracalnym uszkodzeniu wątroby. Dla starszych dzieci dobrą alternatywą dla grzybów leśnych są pieczarki.

A co z barszczem? I z czym go podać, bo uszka z grzybami i krokiety odpadają, prawda?

W mojej rodzinie dzieci do barszczu, zamiast uszek, dostają pierogi ruskie (dla niemowląt powinny być przygotowane bez soli, a dla tych najmłodszych także bez smażonej cebuli). Można też przygotować kluski. Dziecku przed pierwszym rokiem życia możemy je po prostu przekroić tak, by łatwo było je złapać. W przypadku krokietów, jeśli bardzo chcemy przygotować je dla dzieci – proponuję pominąć etap panierowania i późniejszego obsmażania. Kapustę do farszu zaś możemy tylko ugotować lub dodatkowo lekko poddusić na oleju rzepakowym. Do środka nie dodajemy grzybów, farszu nie solimy. Inne przyprawy są dozwolone.

Jaką kapustę powinny dostawać dzieciaczki?

Kwaszoną, czyli taką z octem, niekoniecznie, kiszoną – jak najbardziej, w rozsądnych ilościach. Zwracajmy tylko uwagę na zawartość soli. No i najlepsza byłaby podana na surowo lub tylko lekko podgotowana.

Dlaczego „małe brzuszki” nie powinny kosztować wszystkich świątecznych potraw?

Przypomnijmy sobie jak sami potrafimy czuć się po świątecznej kolacji – taka różnorodność potraw w ciągu jednego wieczoru to często za dużo i dla „dorosłego” przewodu pokarmowego. Niemowlakowi kładziemy na tacce maksymalnie 3 propozycje pojedynczych produktów – np. kilka słupków podgotowanych warzyw, kawałek ryby i kawałek naleśnika „uratowanego” przy smażeniu krokietów. Do tego koniecznie kubek z wodą (w zwykłym kubku, doidy cup lub w bidonie z miękką rurką). Starszym dzieciom pomagamy w wyborze. Pamiętajmy że to dziecko, i tylko ono, decyduje ile zje. Jeśli zdecyduje że nic – to znaczy że nie jest głodne. Nie komentujemy tego jak dziecko je i ile zjadło, traktujmy je jak każdego innego gościa. Oczywiście dyskretnie nadzorując jego bezpieczeństwo. Komentarze typu „ten mój Grześ to taki niejadek”, czy „ale ta Zosia ładnie je”, nie pomagają dzieciom w rozwijaniu prawidłowych nawyków żywieniowych.

Ważne też by dziecko nie jadło w czasie zabawy. Jeśli jest zainteresowane posiłkiem, sadzamy je z nami do stołu i dajemy dużo czasu na delektowanie się posiłkiem i rodzinną atmosferą.

A co z produktami będącymi alergenami? Na świątecznym stole aż się roi od nich!

Jeśli dziecko nie ma alergii – nie ma powodów do obaw. Wręcz przeciwnie – podawanie tych produktów nawet przed 12 miesiącem życia, zmniejsza ryzyko jej rozwoju. Jeśli mamy zaś w domu małego alergika – stosujemy się do zaleceń jakie otrzymał od lekarza. Na przykład w przypadku silnych alergii, jakie zdarzają się często na orzeszki ziemne, nawet zapach orzeszków może wywołać silną reakcję alergiczną.

Dziękuję Basiu za rozmowę!


Akcję „Ogarnij Święta” tworzę razem z Kasią z Kasia Gosposia i Karoliną z Modern-Woman.
Wpisy Kasi znajdziecie TUTAJ, a Karoliny TUTAJ.
Moje teksty w ramach akcji i dużo innych świątecznych znajdziecie w zakładce Boże Narodzenie!

POZDRAWIAM!

Jeśli spodobał Ci się ten tekst, UDOSTĘPNIJ go proszę
– skoro podoba się Tobie, może spodoba się też Twoim znajomym?Jeśli chcesz być na bieżąco z tym, co się u nas dzieje – na FACEBOOKU codziennie rozdaje mnóstwo dobrej energii i humoru! Dołącz do nas – pijemy kawę, śmiejemy się,
dyskutujemy, rozwiązujemy problemy, wzruszamy się!

Jeśli chcesz się pośmiać, zmotywować i przekonać, że pyszne jedzenie pachnie nawet przez ekran – dołącz do mnie na INSTAGRAMIE! Czekają tutaj na Ciebie nie tylko piękne zdjęcia, ale i życiowe historie na Instastories!
Czekam na Ciebie!

  • Marlena Sergot

    my w zeszlym roku mielismy przeboje z pierogami… synek je po prostu uwielbia wiec babcia nawet robi specjalnie dla niego na wigilie wariant ruskich. nawet nie zauazylam jak podjadal, podjadal… wieczorem gdy goscie poszli widzialam ze cos jest nie tak, bo opadl z sil. brzuszek mial twardy jak kamien i pobladl… wystarszylismy sie i nawet chcialam jechac do szpitala, ale tesciowa jeszcze podala mu dicopeg junior i zaczelo mijac. ale nauczka jest jedna: kontroluj dzieci przy stole i w tym roku na pewno wiecej dan bedzie mniej tlustych

    • Uff, dobrze że udało się wyjść obronną ręką i dziecko poczuło się lepiej… Tak, zdecydowanie trzeba uważać. A Wigilijny stół kusi, zwłaszcza małe brzuszki 🙂