Złodzieje wśród najbliższych. Taka kradzież najbardziej boli

Wampir energetyczny. Jest w Twoim towarzystwie?

Kręcą się wokół nas, krytykują, marudzą i zaprzątają głowę. Po spotkaniu z takimi osobami czujesz się wykończona, zmęczona i nie masz siły dosłownie na nic. Denerwujesz się, a złość przelewasz na domowników.  Osoba z którą się spotkałaś nie miała złego dnia, bo prawdopodobnie zachowuje się tak zawsze. Ona jest po prostu wampirem energetycznym.

O wampirach energetycznych pierwszy raz usłyszałam na kursie kosmetycznym. Tak nas zainteresował ten temat, że wykładowczyni poświęciła mu naprawdę dużo czasu. Początkowo, tak jak Ty teraz, uśmiechałam się pod nosem, ale z czasem zrozumiałam, że dużo jest w tym prawdy. Zaczynałam dostrzegać, że w towarzystwie niektórych osób czuję się faktycznie źle, a spotkania z nimi mnie męczą.

Kim jest wampir energetyczny?

Wampiry energetyczne to osoby, po spotkaniu z którymi jesteś zmęczona, bez energii, przygnębiona, czasem rozzłoszczona. Po spotkaniu ze znajomymi powinnaś być szczęśliwa, radosna i naładowana pozytywną energią. Spotykając się z wampirem energetycznym czujesz się zwyczajnie źle. Bo wampiry energetyczne to osoby, które swoim sposobem bycia zabierają Twoją pozytywną energię. Są tak absorbujące i męczące, że kontakt z nimi bardzo źle wpływa na Twoje samopoczucie. Wampirami energetycznymi najczęściej są osoby, które mają obniżone poczucie własnej wartości, muszą być ciągle chwalone i podnoszą swoją samoocenę Twoim kosztem. To osoby, które „kradną” Twoją energię, dlatego dużo bardziej niż wampir energetyczny, podoba mi się określenie „złodzieje dobrego humoru”.

Często podczas rozmowy z taką osobą pojawia się poczucie winy, zamykasz się w sobie, zaczynasz się bronić, choć nic złego nie zrobiłaś. Tracisz wiarę we własne marzenia, doszukujesz się problemów tam, gdzie ich nie ma, zaczynasz bagatelizować i nie doceniać swoich sukcesów. Najgorsze jest jednak to, że wracasz wkurzona do domu i odreagowujesz złość na najbliższych (patrz: mąż i dzieci).

Wampir energetyczny jest humorzasty, często ma złe dni, stroi fochy, obraża się bez powodu tylko po to, aby wzbudzić w drugim poczucie winy. Szantaż emocjonalny – znasz to? To się często zdarza w związkach. I to jest złe. Toksyczne. Jeśli zauważasz takie zachowanie u siebie, koniecznie zmień to.

Wyróżnia się kilka typów wampirów energetycznych, ale te, na które najczęściej trafiasz to: 

KONTROLER – wszystko musi mieć pod kontrolą, a szczególnie Ciebie i Twoje życie oraz wybory

Jak go rozpoznać?
To taki typ, który wszystko wie najlepiej. Na każdy temat. A najwięcej wie o Tobie. I udziela Ci samych dobrych rad. W końcu ciągle się mylisz, a on z dobrego serca chce Ci pomóc. Krytykuje każde Twoje zachowanie i słowa, co najczęściej nazywa konstruktywną krytyką (która i tak pozostaje krytyką). Powie Ci, że dobrą zupę ugotowałaś, ALE… Że Twoje dzieci źle są ubrane, dom źle prowadzony, mąż nieszczęśliwy, a Ty to fajna jesteś, ALE…

Jak sobie z nim radzić?
Wpuścić jego słowa jednym uchem, a wypuścić drugim. Nie wchodzić w dyskusję, bo takiego nie przegadasz, a szkoda Twoich nerwów. Mówię Ci. Niech się wygada, poczuje się extra i dowartościuje. Jeśli chodzi o ważne kwestie np. o wychowanie Twoich dzieci lub Twoje małżeństwo postaw sprawę jasno – Twoje decyzje w tym temacie są niepodważalne.

NARCYZ – nie interesujesz go Ty, ani Twoje życie, za to ma potrzebę opowiadać o swoim

Jak go rozpoznać?
Już sama nazwa wskazuje, że jest to osoba, którą interesuje tylko własny czubek nosa. Najchętniej całe spotkanie opowiadałaby tylko o sobie, swoich problemach, sukcesach i o tym, jaka jest wspaniała. Nie pyta co u Ciebie, bo zwyczajnie to ją nie interesuje. Kiedy jest znudzona, przerywa innym.

Jak sobie z nią radzić?
Znam takie osoby i szczerze nie wiem jak sobie z nimi radzić. Ograniczam kontakty do minimum, a kiedy się spotykamy, często zmieniam temat. Lub po prostu wysłuchuję co ma do powiedzenia, co bardzo złości mojego męża, który uważa, że powinnam nie słuchać, nie rozmawiać, a najlepiej wstać od stołu i usiąść dwa metry dalej.

KRYTYKANT – cokolwiek zrobisz i tak to skrytykuje, nie dorastasz mu do pięt

Jak go rozpoznać?
Uważa, że wszystko robi najlepiej, a Ty… No cóż, już on Ci powie, co robisz źle. Cokolwiek zrobisz, nigdy Cię nie doceni, ale zawsze osądzi i pomniejszy Twój sukces. Pokaże Ci, że niczego wielkiego nie osiągnęłaś, bo on to bla, bla, bla. Od takiej osoby nie usłyszysz pochwały, wsparcia, dobrego słowa. Zawsze będzie się wywyższała i obrastała w piórka.

Jak sobie z nim radzić?
Takich też znam, całkiem dobrze. Mój mąż w takich sytuacjach od razu atakuje, co ja uważam za błąd. KRYTYKANTOWI chyba chodzi o to, żebyś się zdenerwowała, co może świadczyć o słabości. Ja reaguje na takie zachowanie śmiechem, obracam wszystko w żart. I wydaje mi się to dobrym sposobem, bo KRYTYKANT czasem orientuje się, że przesadził i ma możliwość wycofania się.

OFIARA – przyjęła na klatę całe zło tego świata

Jak go rozpoznać?
To jest typowa męczybuła. Jemu to zawsze, ale to zawsze wiatr w oczy. Wszystko co najgorsze, trafiło się właśnie jemu. I ma ogromną potrzebę poinformowania o tym wszystkich wokół. Kiedy Ty opowiadasz o jakimś problemie, OFIARA przerywa Ci i mówi: „To nic takiego. Posłuchaj co mi się stało! To dopiero straszne…”.

Jak sobie z nim radzić?
Ograniczyć liczbę telefonów i spotkań. Często zmieniać temat, nie dopuszczać, aby zaczynał się użalać. Jeśli zauważy, że nie ma się komu wygadać, sam zacznie szukać innych znajomych. Od czasu do czasu przyznaj mu rację, powiedz że Ci przykro. Jednak na dłuższą metę rozmowy z taką osobą są bardzo męczące.

Jak się bronić przed złodziejami dobrego humoru?

Najłatwiej zerwać z nimi kontakty. Proste rozwiązania są najlepsze. Ale… nie zawsze da się je wprowadzić w życie. Zwłaszcza, kiedy wampirem energetycznym jest ktoś z bliskiego grona znajomych lub z rodziny. Trzeba nauczyć się z nimi żyć, obrać odpowiednią taktykę i nie denerwować się. Nie jest to proste, wiem. Kiedy spotykam się z takimi osobami, staram się naładować ich swoją pozytywną energią – mam jej tak dużo, że spokojnie starczy dla nas dwoje. Obracam jej słowa w żart, często zmieniam temat. Kiedy taka osoba czuje, że traci nad Tobą kontrolę i jej gadanie nie ma na Ciebie żadnego wpływu, znajduje inną ofiarę. Kiedyś jednak nie było tak kolorowo, bo dochodziło do tego, że problemy znajomych przynosiłam do domu, denerwowałam się, przeżywałam wszystkie przykre słowa, jakie usłyszałam. Dziś wiem, że nie było warto, ale człowiek uczy się na błędach. Mój mąż, tak jak wspomniałam wcześniej, najczęściej od razu przechodził do ataku podczas rozmowy, dzisiaj zwyczajnie takie osoby ignoruje, co wydaje się najlepszą opcją. Bo one tego się boją – braku uwagi.

Fot. Paulina Młynarska