Wyrodni rodzice wyjeżdżają odpoczywać. Bez DZIECKA

Co myślisz o rodzicach, którzy wyjeżdżają na weekend bez dzieci? Wyrodni, egoiści, czy może potrafiący rozgraniczyć rolę rodziców i partnerów? Ja wybieram opcję trzecią, bo chcę być zarówno kochającą mamą dla mojego dziecka, jak i kochającą żoną dla mojego męża.

Kiedyś, lata temu, byłam świadkiem bardzo ożywionej rozmowy młodych mam. Kobiety dyskutowały o tym, czy rodzice mogą wyjeżdżać gdzieś sami bez dzieci. Dyskusja była bardzo głośna. Przeciwniczki takiego rozwiązania prawie zjadły mamy, które mówiły, że owszem, zdarza im się wyjechać na weekend bez dzieci. To się dowiedziały! Że nieodpowiedzialne, że dzieci nie kochają, że są egoistkami, że najważniejsze powinno być dla nich dziecko, jednym słowem – że robią źle i popełniają grzech śmiertelny, a dziecko nigdy im takiego zachowania nie wybaczy. W pewnym momencie zapytały mnie o zdanie. Nie miałam jeszcze dziecka, dlatego bezpiecznie wycofałam się z dyskusji – nie chciałam wypowiadać się w temacie, o którym nie miałam pojęcia. Bo w końcu punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

Kiedy urodziłam Kacperka byłam przekonana o słuszności mam z pierwszej grupy. Jak to miałabym gdzieś pojechać, skoro mam dziecko! Przecież nie mogę go zostawić, kocham go najmocniej na świecie. Targały mną i mężem wyrzuty sumienia, kiedy mieliśmy wyjść z domu bez synka, a już o wyjściu na dłużej nie było mowy. Chcieliśmy być najlepszymi, najbardziej kochającymi rodzicami na świecie. Zapomnieliśmy tylko w tym wszystkim o jednym. O sobie.

Bo będąc najlepszymi rodzicami na świecie nie można zapominać, że jest się też najlepszą parą na świecie. I o ten związek trzeba dbać. Znacie takie powiedzenie – szczęśliwa mama, to szczęśliwe dziecko?

Jestem szczęśliwą mamą, uwielbiam spędzać czas z moim synkiem. Ale kocham też swojego męża i lubię z nim spędzać czas we dwoje. Bo tego też potrzebujemy, i nie uwierzę, jeśli ktoś powie, że jest inaczej. Po urodzeniu dziecka jest trudniej o te chwile we dwoje, ale trzeba je wygospodarować. Nie zamykać się tylko w byciu rodzicem.

Bo jesteśmy też PARĄ. Nie mamą i tatą, ale mężem i żoną, partnerem i partnerką.

Kiedy Kacper miał trzy miesiące, pierwszy raz po urodzeniu dziecka wybraliśmy się do restauracji i do kina. To był przełom. Wbiłam się w sukienkę i założyłam szpilki, co było odskocznią od codzienności i trudnych początków macierzyństwa. Te kilka godzin poza domem dało nam mnóstwo energii, i choć większość czasu przegadaliśmy o naszym synku, byliśmy we dwoje. Od tego czasu staramy się raz na jakiś czas gdzieś wyskoczyć sami. Nie mówię tu o długim wyjeździe, ale o wspólnym wieczorze – kino, pizzeria, restauracja, koncert. Raz do roku krótki weekend we dwoje. Czy jesteśmy egoistami? A czy można mówić o miłości bez egoizmu? 🙂

Wiem, że mojemu dziecku podczas naszej nieobecności nie dzieje się krzywda. Ba! Ono jest wręcz szczęśliwe, bo ten czas spędza z dziadkami. Bawi się z nimi cały dzień, zasypia, wygłupia się. Raz na jakiś czas taki wolny dzień jest też dobry dla niego!

Co jakiś czas warto wyskoczyć gdzieś we dwoje, okazać się egoistą, nie patrzeć na innych, tylko zabrać drugą połówkę na romantyczny wypad. To pozwala przypomnieć sobie, że nie jesteśmy tylko rodzicami, ale parą kochających się ludzi. Nie zapominajmy o tym.

A dlaczego warto spędzić czasem noc poza domem bez dziecka? Możecie podelektować się ciszą, naładować baterie, wyspać się, odprężyć się, wyluzować – przestać mieć oczy naokoło głowy. Nikomu nie musicie się z niczego tłumaczyć, możecie robić co chcecie. Taki wyjazd to też chwila bez obowiązków domowych, bo nie trzeba sprzątać, prać ani gotować. Jest jeszcze jeden plus wakacji we dwoje – sex. W końcu na wyjeździe masz pewność, że nikt nie wejdzie do pokoju, nikogo nie obudzicie, a rano w popłochu nie musisz szukać koszulki i tłumaczyć się maluchowi, czemu założyłaś ją na lewą stronę.

Zdrowy egoizm, jak sama nazwa wskazuje, jest zdrowy 🙂

*Foto: Paulina Młynarska, https://www.facebook.com/FotografiaPaulinaMlynarska/?fref=ts.