Szybkie kojarzenie faktów może prowadzić do zawału. Wiedziałeś?

Macie czasem tak, że kiedy coś sobie wkręcicie, co jest zupełnie nieracjonalne, a nawet śmiejecie się z tego, to kiedy zaczyna się coś dziać, umysł podpowiada Wam, że to może wcale żarty nie były? Czasem podświadomość tak silnie działa, że wyprzedza logiczne myślenie mózgu, przez co człowiek wkręca sobie różne rzeczy, a nawet panicznie się boi. Poznajcie historię Malinowskiego. I moją także.

Kiedyś byłam z E. w kinie na „Ringu”. To było dawno temu, chyba 15 lat wstecz. Film był koszmarny! Ale kiedy wyszłyśmy z kina, zaczęłyśmy się śmiać, że to tylko film, bla bla bla. Wieczorem zjadłyśmy kolację i poszłyśmy spać. Do późna oglądałyśmy telewizję, a kiedy wyłączyłam telewizor, nie chciało mi się wstawać, żeby odłożyć pilota i dałam go za poduszkę. W nocy przewracając się z boku na bok, musiałam uderzyć ręką pilota i telewizor się włączył. Narobiłyśmy strasznego larma! Wystraszone, sceną z filmu! Wyobraźnia szalała, a myśmy już widziały tę zjawę z koszmarnie długimi, poplątanymi włosami, jakby nigdy ich nie czesała, a o odżywce już nie wspomnę, i ona już wychodzi z tego telewizora i idzie na nas. Matko, pisząc to już się boję! Panicznie bojąc się wyskoczyłyśmy z łóżka i na pół śpiąco szukałyśmy pilota krzycząc. I niby po wyjściu z kina się śmiałyśmy, ale podświadomość zareagowała pierwsza. Zaistniałą sytuację od razu przypisałyśmy scenie z filmu. Zresztą znam mnóstwo osób, które po obejrzeniu tego filmu wkręcały innych dzwoniąc do nich, kiedy to oni oglądali go. Masakra! I każdy był przerażony. Niesamowicie  szybko kojarzymy fakty z niebezpiecznymi i strasznymi historiami, przez co łatwo jest oszukać logicznie myślący mózg.

Z zasady nie oglądam horrorów, bo nie lubię. Znam jednak osoby, które lubią, za to po obejrzeniu przez kilka dni śpią czujnie i każdy zgrzyt i szelest kojarzą ze scenami z filmu.

Hitem jest tutaj też moja mama. Może to tak nieładnie opisywać tę sytuację kilka dni po Dniu Matki, ale to jedna z tych cech mojej mamy, które w niej kocham. Naprawdę. Kiedyś mama zjadła do śniadania chrzan z żurawiną. Kilka minut później spojrzała na datę na opakowaniu i okazało się, że chrzan był 3 miesiące po terminie. Mama zaczęła się od razu źle czuć. Było jej niedobrze, głowa ją rozbolała – generalnie wszystkie objawy silnego zatrucia. I ten tragiczny stan utrzymywał się przed kilka godzin, aż do momentu, kiedy przyjrzałam się dokładnie dacie i okazało się, że patrząc na miesiące, chrzan byłby przeterminowany. Ale…  zgadza się, był ważny do kwietnia, za to przyszłego roku. Mama ozdrowiała. Często tak ma, nawet sobie z niej tego powodu robimy w domu niewybredne żarty, czyli głupie śmieszki. Tak, śmiejemy się z tego. Ale tak z miłości.

Podobnie rzecz ma się z chorobami. Miałam koleżankę, która czuła się doskonale. Do momentu, kiedy dowiedziała się, że jest w ciąży. Z racji tego, że każdy pytał ją, jak się czuje i czy nie ma mdłości, ona zaczęła je odczuwać. Na zasadzie – jestem w ciąży, muszę mieć mdłości.

I wtedy zawsze przypomina mi się ten dowcip. On świetnie obrazuje to, jakie figle płata nam wyobraźnia, ale i podświadomość. Bo jeśli w coś mocno uwierzymy, i nawet nie będzie to prawdą, nasz mózg działa dużo szybciej, nasze obawy go nakręcają i panika gotowa.

Leśniczy Zapałka wychodził na polowanie. Już miał wyłączać radio, kiedy to usłyszał ważny komunikat, który brzmiał następująco: „Uwaga! W nocy wylądowali w pobliskim lesie kosmici. Są mali, czerwoni i mają wyłupiaste oczy. Wydają też niskie, jednosylabowe dźwięki. Nie są niebezpieczni, ale płochliwi. Jeśli ktokolwiek ich zobaczy, proszę do nich powoli podejść, przedstawić się i zadzwonić na policję”. Leśniczy Zapałka uśmiechnął się, w końcu kosmici nie istnieją, każde dziecko to wie, i wyszedł do lasu. Kiedy tak przechodził obok krzaków z jeżynami, usłyszał podejrzany dźwięk. Niski, jednosylabowy. „Kosmici” – pomyślał. Wolno odsunął gałęzie i zobaczył go: niski, cały czerwony, miał wyłupiaste oczy i mruczał. Leśniczy Zapałka wolnym krokiem zaczął zbliżać się do kosmity, wszystko zgodnie z instrukcją z radia. Kiedy był w bezpiecznej odległości, zaczął wolno mówić:

Dzień dobry. Nazywam się Zapałka, nie zrobię Ci krzywdy, właśnie przechadzam się po lesie.

Na co kosmita odpowiada:

A ja nazywam się Malinowski, i właśnie robię kupę.

I już wiecie, dlaczego strach ma wielkie oczy. Dosłownie i w przenośni.

Czy Wasza podświadomość też płata Wam figle? 🙂

fot. Paulina Młynarska