Słowa mojej ginekolog, które totalnie zmieniły moje podejście do ciąży

Moja pierwsza ciąża nie należała do łatwych. Od niemal początku brałam leki, później doszły kolejne problemy, a ostatni trymestr niemal przesiedziałam na zmianę z leżeniem i krótkim spacerem do toalety. Pamiętam, jak znajoma powiedziała, że mi to dobrze, mogę sobie leżeć, a jej córka to nie może sobie pozwolić na takie lenistwo, bo już mam jedno dziecko i teraz w ciąży odpoczywać nie może.

Nawet sobie nie wyobrażasz, jak zazdrościłam dziewczynom, które do końca ciąży mogły pracować, ćwiczyć, normalnie funkcjonować. Które mogły się zwyczajnie cieszyć ciążą, a nie jak ja, odliczać każdy dzień do porodu i cieszyć się z kolejnego donoszonego dnia. I tak, wiem że są sytuacje, kiedy jest ciąża i małe dziecko w domu – nie da się tyle odpoczywać, co w pierwszej ciąży. Nie ma takiego komfortu. Wiem też, że są sytuacje, kiedy ciąża jest zagrożona i nawet jak jest drugie dziecko w domu – MUSISZ odpoczywać, bo inaczej narażasz siebie i dziecko na poważne konsekwencje zdrowotne, w tym niedonoszenie ciąży. I wtedy nie ma, że się nie da – trzeba prosić o pomoc, trzeba inaczej organizować dzień, trzeba się oszczędzać, jeśli chcesz dotrzymać do porodu. Bo kiedy trafisz do szpitala, tym dzieckiem w domu też ktoś będzie musiał się zająć. A niestety, znam przypadki, gdzie dziewczyny na patologii ciąży spędziły kilka długich miesięcy.

Tym razem jest inaczej – tak, jest strach, wiadomo. Ale jak na 31 tydzień, który dziś zaczynamy, ja czuję się naprawdę świetnie i odpukać, wszystko jest dobrze. Niesamowite uczucie! Był moment w którym czułam, że mam tyle siły, że mogę dosłownie góry przenosić. Chciałam to, i jeszcze to, a potem tamto. Fakt, dużo odpoczywałam i oszczędzałam się, ale umówmy się – dużo to pojęcie względne. Dla mnie było to dużo, dla mojej ginekolog – niekoniecznie.

Swoją ginekolog znam od 14 lat. Byłam u niej jako nastolatka, prowadziła moją pierwszą ciążę, była przy mnie po poronieniu, teraz prowadzi moją ciążę po raku – także zna mnie dość dobrze. Pojechałam niedawno na nieplanowaną wizytę, miałam kilka pytań – a pani doktor każe przyjeżdżać zawsze, kiedy mam jakieś wątpliwości. Także wsiadłam w auto i pojechałam. Po badaniach okazało się, że wszystko jest w porządku, a jednak Pani doktor popatrzyła na mnie i powiedziała:

„Ja znam ten typ człowieka. Znam takie jak Ty. Dobrze się czuję, to zrobię jeszcze to i tamto. Nie będę prosiła o pomoc, bo przecież dobrze się czuję i dam radę sama. Prawda? Masz odpuścić i odpocząć. Wiesz co jest najważniejsze w ciąży? Ciąża. Zwolnij i odpuść”

Zapytała mnie jeszcze, czy na korytarzu jest mąż. Wyszła i powiedziała mu, że jest dobrze, ale ja mam odpuścić i dać sobie pomóc. Odpoczywać i wyluzować. Cieszyć się ciążą, a nie pędzić jak szalona.

 

Trudno jest odpuścić, kiedy czujesz się dobrze? Prawda? Wiem o tym doskonale. A jednak kilka dni wakacji pozwolił mi się totalnie zresetować, zrelaksować i odpocząć. Nie robiłam nic. To był mój plan. Mało chodzić, dużo odpoczywać i cieszyć się ciążą. Tylko tyle. Udało się.

Teraz, do końca ciąży plan mam podobny – Tak, dam sobie pomóc i będę się oszczędzała. Bo w ciąży, najważniejsza jest… ciąża. I mam o co dbać <3