“Nie masz dzieci, bo masz raka?” To wiele zmienia. Serio? To NIC NIE ZMIENIA.

“Nie masz dziecka, bo miałaś raka? Dobrze, że się przyznałaś, bo to wiele zmienia”
Guzik prawda. TO NIC NIE ZMIENIA. Ten temat przerabiałam dwa lata. Dwa cholernie trudne lata. Ilość pytań, jakie przyjęłam była zatrważająco duża: “Nie jesteś pierwszej młodości”, “Wychowasz jedynaka?”, “Nie wiecie, jak to się robi? Pokazać Wam?”. A później każde spotkanie, na którym widzisz ten wzrok na swoim brzuchu i niewypowiedziane zdanie, które wisi w powietrzu: “Już? Jesteś w ciąży?”.
A później, kiedy byłam już naprawdę zmęczona psychicznie i na każde pytanie zaczęłam odpowiadać: “Nie mam dziecko, bo mam raka”, to słyszałam: “Biedna Ty. Mogłaś szybciej powiedzieć, to byśmy nie pytali.”
I teraz powiedzcie mi, co to zmienia?
Co zmienia powód, dla którego nie może ktoś mieć dzieci?
Czy jeden powód jest mniej ważny od drugiego?
Czy jeden powód boli mniej od drugiego? CO TO ZMIENIA?
To nic nie zmienia. Bo BÓL jest taki sam w każdym przypadku. Ja rozumiem raz zapytać, ale kiedy to staje się notoryczne, uwierzcie – boli coraz bardziej. Zwłaszcza, kiedy sama wiesz, że zegar tyka, a ktoś próbuje wzbudzić w Tobie wyrzuty sumienia.
Wiesz, czemu?
Bo nie namówisz na dziecko kogoś, kto go nie może mieć.
—-
Wracam do tego tematu, bo nie ma tygodnia, żebym nie dostała wiadomości, w której ktoś mnie pyta co zrobić, bo rodzina wypytuje o ciążę. To są wiadomości, przy których ja płaczę razem z Wami. Bo nie mam żadnej rady. Mogę tylko powiedzieć to, co ja robiłam w takich sytuacjach. Wiem, że nie każdy da radę stanowczo odpowiedzieć i postawić granice – bo to się łatwo mówi: “Postaw granice”. Ale trudno wykonać. Sama uczyłam się tego wiele lat i do dziś czasem wychodzi to lepiej, czasem gorzej. Wiem też, że nie każdy będzie potrafił odciąć się od ludzi, którzy ranią. Bo to też jest trudne.
I jedyne, co mogę w takiej sytuacji powiedzieć, to żebyście byli z partnerem silni, wspierali się wzajemnie i dbali o siebie. Bo nikt nie ma prawa wchodzić tak bardzo głęboko w Wasze życie.

Przeczytaj też:

“Twój mąż strzela ślepakami?”