Kiedy syn powiedział to GŁOŚNO, oduczyliśmy się plotkować raz na zawsze

Od razu się wytłumaczę – my nie plotkujemy w sensie obgadywania innych i puszczania nieprawdziwych informacji w świat, tak jak działa plotka. Bo plotki, to w 90 procentach nieprawdziwe informacje, ludzkie domysły. Wiecie jak to jest – spotykają się ludzie na imprezie, ktoś zapyta co słychać u Wiesia, ktoś coś wie, ktoś coś się domyśla, komuś coś się wydaje… A ktoś z boku to usłyszy, pomyśli że to prawda i poda informację dalej w świat. Nie, tego NIGDY nie robimy. Ale rozmawiamy w domu o ludziach. Tak.

Ja to nazywam wymianą informacji i emocji. Jak zwał, tak zwał – chodzi o to, że rozmawiamy w domu o różnych wydarzeniach, o ludziach, o spotkaniach. I jak to w życiu bywa, nie z każdym jest nam po drodze. Nie każdy wywołuje w nas pozytywne emocje, nie na widok każdego roztacza się w naszej głowie tęcza. I tak, u mnie te jednorożce różowe pojawiają się częściej, mój mąż ma niezłego nosa do ludzi i u niego już tej tęczy jest dużo mniej 🙂 Jednych lubimy bardziej, innych mniej. I tak oto pewnego pięknego dnia mieli przyjść do nas goście. W tym jedna znajoma, za którą mówiąc ładnie, mój mąż nie przepada. Zadzwonił domofon, zaprosiłam gości do środka, Kacper pobiegł sprawdzić kto to, po czym krzyknął:

  • Mamusia, to ciocia X, ta co tata jej nie lubi.

Tak, w tym momencie nie potrzebowałam różu do policzków. Jak mi było wstyd! Na szczęście mąż wziął to na klatę, dziecko było małe, pożartowaliśmy i jakoś rozeszło się po kościach.

Nauczka jednak pozostała. Wyobraźcie sobie, że od kilku lat nie rozmawiamy przy dziecku o ludziach, którzy niekoniecznie wywołują w nas pozytywne emocje. Jeśli coś się wydarzyło, sytuacja jest gorąca, mówimy inicjałami lub ksywkami. W domu panuje zakaz mówienia negatywnie o ludziach i wymieniania ich z imienia i nazwiska. Jest też tak, że skoro ja kogoś nie lubię, nie znaczy że moje dziecko ma go nie lubić. Moje relacje z ludźmi nie powinny wpływać na kontakt z nimi mojego dziecka. Zwłaszcza w rodzinie – czasem ludziom nie po drodze, ot tak.

To rozwiązanie ma jeszcze jeden ważny aspekt – czasem czekam aż młody zaśnie, żeby powiedzieć o czymś mężowi. I zapominam. I tutaj same plusy: nie przeżywam od początku tej samej sytuacji, nie denerwuje się po raz kolejny, nie tracę wieczoru na gadanie o kimś, kto mnie wkurza.

Chciałabym Wam powiedzieć o jeszcze jednej ważnej zasadzie, jakiej pilnuję od wielu lat i choć jest trudna, polecam wziąć ją do serca. Bardzo staram się nie wypowiadać negatywnie o innych osobach w towarzystwie, w miejscach publicznych, wśród ludzi, których dopiero poznałam lub zwyczajnie nie znam.

Po pierwsze nigdy nie wiecie, kto się z kim zna. A uwierzcie mi, świat jest mały – bo często zdarza i się kojarzyć osoby, lub nawet znać, o których ktoś mi opowiada. Po drugie nie wiecie, kto siedzi obok Was. Możecie nawet nie mieć złych zamiarów, ale ktoś nieopatrznie coś zrozumie i plotka pójdzie dalej. Po trzecie – to że ja kogoś nie lubię, że mam swoje zdanie na jego temat, jest moim zdaniem na jego temat i to ja go nie lubię. Nie chciałabym, żeby ktoś budował sobie opinię na temat innej osoby pod wpływem mojej opinii. No i po czwarte – będąc z kimś, wolę się dowiedzieć co u niego i pogadać o tym, niż obrabiać tyłek komuś innemu 🙂