Jaką metodę zastosowaliśmy, żeby mieć córeczkę?

Mówi się, że córeczki to oczka w głowie tatusia, a synowie – mamusine. Tak utarło się przez lata i coś w tym chyba jest. Bo choć każdy tata marzy o synku, to córeczki najczęściej owijają sobie ojców wokół palca. Jakoś serce mięknie w obliczu takiej małej królewny, prawda? I mówię Wam to ja, córeczka tatusia, razem z bagażem jego charakteru 🙂

Często jest tak, że najpierw czekamy z utęsknieniem na te dwie magiczne kreseczki na teście, a kiedy emocje nieco ostygną, zaczynają się wyobrażenie odnośnie płci. I o ile w przypadku pierwszego dziecka niemal większości jest to totalnie obojętne, o tyle w przypadku drugiego czy trzeciego – oczekiwania zaczynają się pojawiać. Moja koleżanka z lat szkolnych miała 5 sióstr. Za każdym razem, kiedy mama była w ciąży, lekarze stawiali na chłopaka. Tata kochał wszystkie córeczki bezwarunkowo, mówił, że po trzeciej przestał myśleć o synu. Kiedy dziewczyny podrosły, rodzicom przydarzył się jeszcze jeden cud – po 40 mama zaszła w ciążę. Urodził się… Wojtuś. Rozpieszczany do granic możliwości przez rodziców i siostry 🙂 I wiem, to mało pedagogiczne, ale tata zaraz po porodzie poszedł z kolegami na dłuuuugie piwo 🙂 Ale czy płeć jest aż tak ważna? Wiem, że nie. I Ty też to wiesz. Ale rozumiem, że jak ktoś faktycznie ma kilkoro dzieci tej samej płci, to gdzieś tam w serduchu pojawiają się myśli: „A może tym razem chłopak?”. I naprawdę nie ma w tym nic złego, jeśli to tylko myśli. Jeśli nie idzie to o krok dalej…

Jakie znaczenie ma płeć?

Kilka lat temu byłam świadkiem bardzo przykrej sytuacji. Kolegi żona była w ciąży, w drugiej ciąży. Bardzo się cieszyliśmy wszyscy z tego powodu, bo wiedzieliśmy, o ich wcześniejszych problemach i poronieniach. Kiedy z któregoś USG dowiedzieli się, że będzie córka, nie byli zadowoleni. Cały czas powtarzali, że USG się myli, że to nic nie wiadomo, że żona tak dobrze wygląda, że to zwiastun chłopaka. Braliśmy to z przymrużeniem oka, bo byliśmy pewni, że kiedy maleńka się urodzi, zawładnie całym ich światem. Niestety, gdy urodziła się Gabi, Krzysiek nawet nie pojechał do szpitala odwiedzić żony. Był dosłownie obrażony na nią, na lekarzy, na dziecko, ba cały świat. Pierwsze miesiące życia też nie były łatwe – bo Gabi po prostu była. Miał być Gabryś, no ale trudno – trafiła się druga córka, jakoś musimy to strawić. „A wszyscy mówili, że będzie chłopak” – powtarzała przez jakiś czas jego żona. Zdrowa, śliczna Gabrysia – mało płakała, noce przesypiała, grzecznie jadła i czarowała tymi małymi, niebieskimi oczkami. Miała tylko jedną wadę – nie była chłopakiem. Perspektywa zmieniła się im dość późno, dopiero gdy brat Krzyśka wziął go na poważną rozmowę. Dziś jest naprawdę dobrze i cieszę się niesamowicie, że wstydzą się za swoje zachowanie sprzed kilku lat.

Płeć dziecka – jak udało nam się zrobić parkę?

Wiesz, że podobno można sobie wybrać płeć dziecka? Podobno, na dziewczynkę warto kochać się przed owulacją, a na chłopaka w trakcie lub po – żeńskie plemniki są wolniejsze, za to bardziej odporne, przez co dłużej żyją w drogach rodnych, a męskie plemniki są szybsze, więc szybciej docierają do komórki jajowej, za to mniej odporne. Nie mam pojęcia, ile w tym prawdy. Bo prawda co do płci jest tylko jedna – albo chłopak, albo dziewczynka. Czyli szanse są pół na pół. Poza metodą selekcji plemników w gabinetach lekarskich, co nie wiem na ile jest legalne – nie słyszałam o innej metodzie planowania płci.

Kiedy pokazałam, że spodziewamy się dziewczynki, dostałam tysiące słów gratulacji, za które bardzo mocno dziękuję. Pomiędzy nimi pojawiły się też smutne słowa – „Marzę o synku, a znowu będzie córka”, „Mi to się chyba nigdy nie uda mieć córeczki”. I ja naprawdę rozumiem, że fajnie jest mieć chłopaka i dziewczynkę, albo ktoś chce mieć same córki, a drugi tylko chłopaków – niestety, natura tutaj nie daje nam za wiele do powiedzenia.

To jak w takim razie zrobiliśmy to, że za mamy synka i córeczkę? Jaką metodę zastosowaliśmy? Zaskoczę Cię. Metoda nazywa się… spontaniczna 🙂 Było nam totalnie obojętne, czy urodzi nam się chłopak czy dziewczynka. Mieliśmy tylko jedno oczekiwanie – zajść w ciążę, donosić ją zdrowo do końca i szczęśliwie urodzić. Po prostu chcieliśmy mieć drugie dziecko, to wszystko. I naprawdę nie miało dla nas znaczenia, czy urodzi się syn czy córka. Od początku mieliśmy wybrane dwa imiona – dziewczęce i chłopięce. I choć już na pierwszym USG w 11 tygodniu lekarz przebąkiwał, że chyba córka. Spokojnie czekaliśmy do kolejnego – w 18 tygodniu potwierdziło się, że na bank dziewczynka. Czy się cieszyliśmy? Oczywiście! Ale nie zmienia to faktu, że tak samo cieszylibyśmy się, gdyby był to chłopak.

Teraz masz już komplet. Fabryka zamknięta

Irytują mnie trochę takie teksty, choć staram się je odbierać raczej w kontekście żartobliwym. Wiele osób uważa, że rodzice są w pełni szczęśliwi, dopiero kiedy mają dzieci obu płci. I tutaj też guzik prawda – dla zdecydowanej większości nie ma to żadnego znaczenia. A wręcz znam mnóstwo osób, które chciały mieć dzieci jednej płci. Moja teściowa opowiadała mi, że kiedyś koleżanka zapytała ją, czy nie żałuje, że nie ma córeczki, a dwóch synów. Bo przecież każda mama marzy o córeczce, której będzie zaplatała warkoczyki, wiązała kokardki i zalewała falą różu. I zawsze mówi, że nigdy nie żałowała. Bo gdyby miała córkę, to ja nie miałabym tak fajnego męża, a ona takiej synowej 🙂

Sukienka: ORSAY