Jak NIE pocieszać, czyli co mówić, żeby nie zdołować

Co to za rak? – zapytała z uśmiechem na twarzy moja koleżanka – Nawet włosy po chemii Ci nie wypadły. Mówiła do mnie tak, jakbym przeszła przeziębienie. Jakbym powiedziała jej, że mam grypę, a ona, że mam się nie przejmować, bo przecież nawet gorączki nie miałam. Domyślam się, że chciała mnie pocieszyć i pokazać, że choć to nowotwór złośliwy, wszystko się ułoży. Domyślam się też, że nie chciała mnie wkurzyć. Ale jej się nie udało.

Różnie w życiu się układa. Poza radością i szczęściem, spotykają nas też gorsze chwile. Kiedy dotykają kogoś bliskiego, czujemy się w obowiązku pomóc mu i pocieszyć go. Chcemy pokazać, że jesteśmy razem z nim i pomożemy mu pokonać ten trudny czas. Zanim jednak pospieszymy z pocieszeniem, przemyślmy, co możemy mu zaoferować. Zastanówmy się czego ON potrzebuje, a nie co my chcemy mu dać.

Każdy inaczej przechodzi trudny okres. Kiedy mi załamał się świat, przepłakałam dwa tygodnie. Nie chciałam pocieszeń, nie chciałam słuchać, nie chciałam rozmawiać. Bardzo ceniłam sobie osoby, które nie chciały pocieszać mnie na siłę. Które przyszły, przytuliły i pomilczały ze mną. Do dziś bardziej cenię zdanie Nie wiem co Ci powiedzieć niż wydukaną regułkę, która doprowadzała mnie do szału: Nie przejmuj się. Wszystko będzie dobrze. MAM RAKA chciałam wtedy wykrzyczeć, nie rozumiecie tego?

Po tych dwóch tygodniach, kiedy sama poradziłam sobie z problemem, kiedy się pogodziłam z sytuacją – mogłam rozmawiać o sobie z innymi. Wszystkie wydarzenia po chwilowym załamaniu dały mi niesamowitego kopa motywacyjnego, dodały energii i skrzydeł do działania. To był mój sposób na poradzenie sobie z problemem. Zaakceptowanie go. I niesamowicie ceniłam ludzi, którzy gratulowali mi odwagi i podejścia, którzy mówili: Cieszę się, że mimo tego, co się dzieje, masz siłę. Ja Ci pomogę. Powiedz tylko jak.

To osoby, które zdają sobie sprawę z powagi sytuacji, nie udają że nic się nie stało, nie bagatelizują problemu, tylko oferują wsparcie. I wierzą, że Ci się uda.

Kiedy pojawia się problem, część ludzi dyskretnie się wycofuje. Albo nie wiedzą jak się zachować, albo po prostu stajesz się dla nich balastem, któremu trzeba pomóc, co zakłóca ich poukładany świat. Brzmi strasznie, prawda? Ale tak jest. Kiedy wszystko jest w porządku, jesteś OK., ale kiedy coś zaczyna się walić, przestajesz być atrakcyjny. I to boli. Ale cieszę się, że tak się dzieje, bo można wtedy zrobić ostre cięcia wśród znajomych i zostać z tymi, którym na Tobie zależy.

Trudne sytuacje wywołują różne reakcje u różnych ludzi. Tutaj nie ma jednolitego schematu. Ja wyszłam do ludzi, zaczęłam pracować, zapisałam się na kursy, aktywnie uczestniczę w życiu towarzyskim. Znam osoby, które przestały wychodzić z domu, zrezygnowały z pracy. Nie chcą afiszować się z chorobą, nie chcą współczucia, boją się, że nikt ich nie zrozumie. Dlatego wycofują się.

W kontakcie z ludźmi, którym świat się zawalił ważna jest przede wszystkim OBECNOŚĆ. Żeby taka osoba wiedziała, że ma wsparcie, ma do kogo się zwrócić o pomoc.  Czasem nie musimy nic mówić, wystarczy, że wysłuchamy, pozwolimy się wypłakać. To tylko tyle i AŻ tyle. Wiecie jakie to kojące uczucie zadzwonić do przyjaciółki i wypłakać jej się do telefonu?

Chcę, żebyście ten tekst potraktowali poważnie. Podpowiem Wam z mojego doświadczenia, czego unikać, kiedy chcesz pocieszyć. Co może zaboleć, zamiast ukoić.

Wiem, jak się czujesz
Nie wiesz. Jeśli nie przeszłaś tego samego to NIE wiesz, jak ta osoba się czuje. Kiedy moja przyjaciółka straciła ciążę, myślałam, że wiem jak się czuje. Kiedy rok później ja poroniłam zrozumiałam, że nie wiedziałam, jak ona się czuje. To co myślałam, a to co sama przeżyłam nie miało porównania. To ból nie do opisania, którego nie możesz sobie wyobrazić, jeśli go nie przeszłaś.

To minie, czas leczy rany
Może i minie, ale w swoim czasie. Ból, pustka i strach zostaną. O tym się nie zapomina. Z tym po prostu można nauczyć się żyć. Daj rozmówcy dojść do tego samemu.

Daj spokój, nie warto się przejmować
Umniejszanie problemów jest karygodne. To coś, co doprowadza mnie do szału. Tak jak koleżanka, która kompletnie zbagatelizowała moją chorobę. Jeśli ktoś przeszedł nieszczęśliwą miłość, nie mów mu, żeby już nie płakał, bo znajdzie kogoś lepszego. On nie chce tego słyszeć. Kiedy ktoś jest chory, nie mów mu, że jego choroba to nic w porównaniu z innymi. To nic nie daje. Zanim umniejszysz wagę problemu zastanów się, ile razy sam cierpisz z powodu naprawdę błahostek. Nie oceniaj, wysłuchaj.

Nie strasz i nie dołuj
Kiedy moja mama powiedziała znajomej, że jestem świeżo po operacji, ta zapytała: A jak się czuje? Wszystko dobrze? Bo wiesz, u nas jedna też miała wyciętą tarczycę, wszystko było dobrze, a po kilku dniach zmarła. Rozumiecie, o co mi chodzi? Ostatnio jedna osoba zapytała mnie, gdzie byłam operowana, więc odpowiadam, że w jednym z najlepszych szpitali, czyli w Gliwicach. Na co ta osoba pokiwała głowa i powiedziała: To nie jest dobry szpital. Ja bym się bała tam jechać. Mój kolega tak był operowany i po roku miał wznowę. Ja wiem, że takie rzeczy się zdarzają i nawet jeśli o nich wiecie, nie mówcie. Zachowajcie to dla siebie i trzymajcie kciuki, żeby sytuacja nie powtórzyła się u Waszego bliskiego. Jeśli ktoś jest w ciąży, nie mówisz mu, żeby uważał, bo Twoja koleżanka poroniła, choć znam taką sytuację, że ktoś komuś tak powiedział. Nie dołuj.

Ja to bym zrobiła tak i tak
Jeśli ktoś Cię nie pyta o zdanie, nie wypowiadaj się. Lubisz jak ktoś Cie poprawia i tłumaczy jak dziecku, że źle robisz? Ja też nie lubię.

Mogło być gorzej
To jest strzał w kolano. Kiedy ktoś mówi mi coś takiego, kończę rozmowę. Facet Cię zdradza? Zawsze mogło być gorzej, mógł mieć naraz trzy, w tym Twoją przyjaciółkę. Masz cukrzycę? Zawsze mogłaś mieć raka, także luz. Straciłaś prace? Ciesz się, że dom Ci się nie spalił. Zawsze mogło być przecież gorzej, co nie?

Będzie dobrze
NIGDY TEGO NIE MÓWCIE, JEŚLI NIE MOŻECIE TEGO ZAGWARANTOWAĆ. Są sytuacje, po których nigdy nie będzie dobrze, po których nic nie będzie takie samo. Ten zwrot to taka zapchajdziura. Będzie dobrze, a teraz idę do domu. Jeśli nie wiesz, co masz powiedzieć, nie mów nic.

Nie płacz
Płacz pozwala oczyścić się z emocji, pozwala zwyczajnie poczuć się lepiej. Nie zabraniaj komuś płakać. Pokaż, że jesteś silny i dasz radę poradzić sobie z jego łzami. Doceń to, że ktoś ma odwagę przy Tobie płakać. To znaczy, że obdarza Cię zaufaniem. Nie niszcz tego. Po prostu bądź i podaj chusteczkę. Tyle.

Jak dla mnie, jest tylko jeden sposób, żeby pocieszać rozsądnie, tak, żeby nie załamać i nie zdenerwować rozmówcy. Wczuj się na sekundę w jego sytuację i zastanów się, czego nie chciałbyś usłyszeć. W mig zrozumiesz, że wszystko, co napisałam wyżej, nie ma sensu mówić.

Chcesz pocieszyć? Po prostu bądź, wysłuchaj i zaoferuj wsparcie. Wszystko. Tyle i aż tyle.