I co dalej z noworocznymi postanowieniami?

Kiedy tworzyłam listę noworocznych postanowień, trochę się jej bałam… Wyznaczyłam sobie konkretne cele – jednak przerażał mnie ich ogrom. Początki były trudne, bo chciałam zrobić wszystko na raz. I nie szło. Nie będę Was czarowała, że z nadejściem stycznia moje życie zmieniło się o 360 stopni. Nawet nie chciałam robić podsumowania tego miesiąca, aż w końcu gdzieś przeczytałam, że nie możemy być wobec siebie za bardzo krytyczni, bo to prowadzi do zniechęcenia. I ten tekst mnie uratował.

Choć nie wszystko idzie zgodnie z planem, postanowienia realizuję. Stopniowo, jedne bardziej, drugie mniej. Przyjdzie dzień, że wszystko zagra. Nie kajam się już za to, że czegoś nie zrobiłam. Za to nagradzam się za każdy krok naprzód. Uwierzcie, zdecydowanie łatwiej się realizuje cel, kiedy docenia się każdą cegiełkę, a nie dopiero wybudowany mur.

Dlatego napiszę Wam, co udało mi się od początku roku wypracować. Przeczytałam już 2 książki – „Jesteś cudem” Reginy Brett oraz „Instaserial o miłości” Nicole Sochacki-Wójcickiej. Tutaj wyrobiłam normę. Z pewnością przyczyniło się do tego moje przeziębienie – był czas na czytanie. Czytaliście którąkolwiek z tych książek? Postaram się za jakiś czas napisać recenzję – obie warte przeczytania.

Najtrudniejszym dla mnie punktem było „zrozumieć WordPressa”. A jego realizacja idzie mi całkiem dobrze! Mam już na mailu szkolenie Eweliny Muc, zapisałam się do grupy wsparcia dla twórców i blogerów i zaczęłam szukać kogoś miejscowego, kto pomoże mi ogarniać stronę techniczną, jak Kasia będzie już wygrzewała się na australijskich plażach. Może znacie kogoś z okolicy Kędzierzyna, kto zna się na WordPressie? 🙂

Zabawa bez komórki z dzieckiem okazała się nie tylko bardzo prosta, ale i dużo przyjemniejsza. I tu jestem bardzo konsekwentna – kiedy bawimy się, nie korzystam z komórki. Nie przeglądam stron internetowych, nie odpisuję na maile i sms’y, nie odbieram telefonów. To czas dla rodziny. Niby zawsze o tym wiedziałam, ale… No właśnie.

Kolejne przyjemne postanowienie także jest konsekwentnie realizowane – „Jeden wieczór w tygodniu z mężem”. Wychodzi nam to bardzo dobrze, tym bardziej że od kilku dni młody śpi w swoim pokoju. Jest dobrze.

Co do spotkań z przyjaciółkami – zaczęłyśmy z przytupem. Spotkałyśmy się już kilka razy, czas się znalazł, bo tak naprawdę to my go znalazłyśmy. Dzwoniłyśmy, pisałyśmy sms’y i się udało. I pomyśleć, że tyle razy przekładałyśmy spotkania, albo odpuszczałyśmy, bo przecież czasu nie było. To postanowienie, jak i czas spędzony z mężem oraz dzieckiem, są dla mnie najważniejsze. Rodzina i przyjaciele – to zawsze było dla mnie ważne, a teraz ma wartość priorytetową.

Wprowadzanie zdrowego stylu życia też idzie ku lepszemu. W tym miesiącu zaczynamy przygodę z amarantusem oraz komosą – nigdy ich jeszcze nie używałam. Mam za to kilka fajnych i zdrowych przepisów na desery z czasów, kiedy pracowałam w gazecie i współpracowałam z przedszkolami. Wiecie, że są przedszkola, gdzie dzieci zajadają zdrowe potrawy bez zająknięcia? Szarlotka na cieście razowym, puddingi z kaszy jaglanej, nutella z awokado i karobu – uwierzcie mi, dzieci to jedzą i są przeszczęśliwe!

Nie tłumaczę się z kiepskiej realizacji pozostałych postanowień, trzymam kciuki sama za siebie, że w przyszłym miesiącu będzie lepiej. Krok po kroku. Uda się. Wystarczy zacząć i motywację zamienić w nawyk. Takie to proste, a takie trudne jednocześnie.

A jak realizacja Waszych postanowień?