Dlaczego się uśmiechasz, skoro ludzie umierają na koronawirusa?

Tego tekstu miało nie być. Każdy widzi, jaka jest sytuacja, każdy widzi co się dzieje. Jestem szalenie dumna z nas, Polaków, że tak odpowiedzialnie podeszliśmy do tematu. Rząd zamknął szkoły, zajęliśmy się dziećmi, organizujemy im zajęcia w domu, uczymy się z nimi. Lekarze mówią, żeby trzymać się z daleka od starszych osób – gro internetowych twórców mówi, że przez najbliższy czas nie będzie odwiedzała dziadków, starszych członków rodziny – żeby ich nie narażać na utratę zdrowia i powikłania. Co rusz młodzi influencerzy wykorzystują swoje kanały, żeby wpłynąć na młodzież i wytłumaczyć im, że hasło #zostańwdomu ma głęboki sens. I to się udaje. Widzimy na przykładzie innych krajów, że to wszystko ma ogromny sens! Poprosili nas, żeby najbliższe tygodnie przesiedzieć w domu, a wychodzić z niego tylko do pracy i w innych nagłych przypadkach – tak robimy. Siedzimy w domu i organizujemy sobie czas.

Przypomnijcie mi tylko jedną rzecz, bo być może mi umknęła. Kiedy zabroniono nam się uśmiechać?

Sytuacja jest trudna. Każdy stara się jak może, żeby zminimalizować ryzyko zarażenia. Robimy sobie na wzajem zakupy, przynosimy starszym lekarstwa, rezygnujemy z odwiedzin rodziny i bliskich. Ja czytam kilka razy dziennie serwisy informacyjne, odświeżam mapę nowych zakażeń na terenie kraju. Codziennie po 18.00 oglądam relację z Włoch od koleżanki, która utknęła w czerwonej strefie. Serce mi pęka, kiedy z dnia na dzień, zamiast spadek, cały czas rośnie liczba osób zarażonych i tych, którym nie udało się wygrać z wirusem. Bezsilność w tej sytuacji jest czymś najgorszym – bo zrobić możemy niewiele. Możemy siedzieć w domu, dbać o higienę, nie narażać się na kontakt z innymi ludźmi. To nie jest łatwe. Wyobrażasz sobie sytuację, że idziesz ulicą, mijasz koleżankę i zamiast przytulić ją, pogadać radośnie i pójść razem na kawę, przechodzisz NA DRUGĄ stronę ulicy, żaby zachować bezpieczny kontakt.

Sytuacja nie jest nawet trudna, ona jest tragiczna. Myśl o tym, że możemy powtórzyć sytuację Włoch jest najgorszym scenariuszem i oby nigdy się nie ziściła. Widzieliście puste ulice, te puste kawiarnie, puste kubki po podwójnym espresoo. Pierwszy raz w życiu widziałam pusty plac św. Marka. Zawsze narzekałam na ilość turystów – teraz nie potrafię na to miejsce patrzeć, bo choć w głowie gra muzyka i słychać melodyjne „Cio bella”, serce pęka ze smutku. We Włoszech od dawna jest strefa czerwona. Cały kraj siedzi w domu, już prawie dwa tygodnie na kwarantannie. Prawie 30 000 zarażonych, ponad 2 000 zmarło, a drugie tyle na intensywnej terapii. Jest źle.

A jednak.

Codziennie, o godzinie 18.00, kiedy to podawane są oficjalne informacje odnośnie tego, ile nowych osób zaraziło się, ile umarło, ile walczy o życie, Włosi nie płaczą w zaciszu domowym. Oni robią coś niewyobrażalnego, coś co wymaga mnóstwa siły w tym czasie. Wychodzą na balkony w swoich mieszkaniach, wyjmują instrumenty, grają i śpiewają z uśmiechem hymn państwowy. Uśmiechają się do siebie, przesyłają pozdrowienia, oni się jednoczą. Bo zabiera im się w tej chwili wszystko, co mają. Oprócz nadziei, życzliwości i uśmiechu. Oprócz słów: „Jeszcze chwila i wszystko będzie dobrze, dopijemy to espresso, zjemy makaron i razem pobawimy się do nocy. Z radości”.

Sytuacja jest trudna dla wszystkich. Ale nikt od Was nie wymaga, żeby od rana do nocy się zamartwiać. Żeby linczować tych, którzy mają ochotę się z bezsilności uśmiechać, bawić radośnie z dziećmi, czy urządzać domówki ze znajomymi przez telefon, w wersji online. Nie mów, że w tej chwili nie wypada.

Sytuacja jest trudna. Ale nie wymagaj od drugiego, żeby przestał radośnie się śmiać zza ściany, bo na świecie źle się dzieje.  Nie mów, że w tej chwili nie wypada.

Sytuacja jest trudna. Nie oceniaj, że sąsiadka znów zamówiła kuriera z ciuchami, że jak ona może w tej chwili kupować ubrania, skoro jutro niepewne. A jeśli ta sukienka z metką w szafie sprawi, że mimo tej trudnej sytuacji ona się uśmiechnie? Dziś koleżanka powiedziała mi, że musimy patrzeć szerzej – ktoś zamawia puzzle, inny skleja modele, bo pozwalają mu nie myśleć o tym, co się dzieje wokół. Inny kupuje jedzenie na telefon, a ktoś nową sukienkę. Sukienkę, którą założy, jak ten koszmar się skończy, w ramach triumfu.  Nie mów, że w tej chwili nie wypada.

Sytuacja jest trudna.  Ludzie robią wiele, żeby nie myśleć o zagrożeniu. Czy to źle? Dobrze dla psychiki. Można ten czas dobrze wykorzystać, bo ważne, żeby go nie zmarnować. Porządki, nauka języka, zaległe książki – nie ma hierarchii na lepsze i gorsze spędzanie czasu.  Nie mów, że w tej chwili nie wypada.

Sytuacja jest trudna. Możesz skakać z dziećmi, głośno śpiewać, możesz stroić się w domu w najlepsze ciuchy, możesz codziennie piec tort i robić wykwintny obiad, możesz robić wszystko, co sprawia Ci przyjemność. I nikt, powtarzam NIKT, nie ma prawa powiedzieć Ci, że w tej chwili nie wypada.

Sytuacja jest trudna. Odebrano nam wiele, na wszystko się godzimy. Ale nikt nie odebrał nam pogody ducha, nadziei i uśmiechu. I ja z tego prawa zamierzam korzystać cały czas, bo to pomaga przetrwać mi ten czas.

A jeśli myślisz, że w tej chwili nie wypada, nie mów mi o tym. Rób tak, jak dyktuje Ci serce. Ja właśnie tak robię. I mimo wszystko szeroko, szczerze się do Ciebie uśmiecham. Uśmiechem pełnym nadziei.