Co to oznacza, kiedy mama mówi, że jest zmęczona?

Skąd takie pytanie i czy serio pytam? Tak. Jakiś czas temu napisałam moim Czytelniczkom, pół żartem pół serio, że mamy po wyczerpujących wakacjach powinny dostać tydzień wolnego we wrześniu, żeby ogarnąć życie. Pośród pełnych wsparcia komentarzy, dzielenia się doświadczeniem i pośmiania, znalazły się też takie, które mnie trochę zmartwiły – i nie ze względu na to, że mnie dotknęły osobiście, ale że w ogóle się pojawiły. Komentarze od mamy dla mamy. Otóż dowiedziałam się, że osoby takie jak ja, które są zmęczone swoimi dziećmi… nie powinny mieć dzieci wcale. Tak. Napisały to mamy. Mamy, które wiedzą jak wygląda rzeczywistość. I to mnie zmartwiło.

Tych komentarzy było mało, ale były. I zastanawiam się, dlaczego wciąż sobie to robimy. Dlaczego dorabiamy ideologię tam, gdzie jej nie ma. Dlaczego zamiast wesprzeć drugą mamą, zawstydzamy ją i pokazujemy, że jest niegodna bycia mamą. Ja mówię otwarcie o tym, że są dni, kiedy zwyczajnie padam z sił. I że jestem zmęczona. Tak, jak zmęczony jest człowiek po 12 godzinach pracy. I to, że jestem zmęczona nie oznacza, że nie kocham moich dzieci, że się z nimi męczę, że nie bawi mnie przebywanie z nimi, że mnie nudzą, że nie mam ochoty z nimi się bawić, że żałuję zostania mamą. Kiedy mówię, że jestem zmęczona po całym dniu oznacza… że jestem zmęczona. I tutaj stawiam kropkę. Nie ma ciągu dalszego tej historii.

Muszę się zrelaksować, wypić kawę, położyć, poczytać, albo obejrzeć bezsensowny film. Albo porządnie się wyspać i rano wstaję, jak nowo narodzona. Zwyczajnie, jak po ciężkim dniu w pracy. Bez żadnych podtekstów. Jestem najszczęśliwszą mamą pod słońcem, co niestety nie gwarantuje tego, że zawsze będą pełna energii i sił. Osoby szczęśliwe też mają gorsze chwile, natłok silnych emocji i są zmęczone. I mają do tego prawo!

Najbardziej boli mnie jednak to, że prawo do zmęczenia i oceny zmęczonej mamy… daje sobie druga mama.

Mama, która wie, co to ciężki poród i męczący połóg.

Mama, która wie, że dziecko może budzić się milion razy w ciągu nocy. I tak przez tydzień.

Mama, która wie, że dziecko może wpaść w histerię z powodu kanapek w kształcie kwadratów zamiast trójkątów.

Mama, która wie, co to mieć na głowie cały dom, która zna smak kawy odgrzewanej trzeci raz w mikrofalówce.

Mama, która wie, co to jest zmęczenie. Ale nie chce się do niego przyznać. Bo nie. Tylko dlaczego odbiera to prawo innej mamie?

Wiesz, mam koleżankę, która jest mediatorem rodzinnym. Powiedziała mi ostatnio, że kiedy słyszy od jakiejś pary, że są tak idealnym małżeństwem, że nigdy się nie sprzeczają i nie kłócą, że zawsze są jednomyślni – to jest dla niej sygnał, że coś tutaj jest nie tak. Bo funkcjonując w zdrowym związku, rozmawiając, często ze sobą przebywając, dzieląc wspólną przestrzeń – zawsze pojawiają się zgrzyty. I to jest zdrowe. Wyjaśniamy sobie wszystko i idziemy dalej. Tak samo jest w domu z dzieckiem – ja kocham moje dzieci najmocniej na świeci i uważam, że są najgenialniejsze, najmądrzejsze i najcudowniejsze. Pewnie, jak każda mama. Czasem emocje biorą górę, czasem wydarzy się coś niespodziewanego, czasem jestem niewyspana, czasem dzieci mają beznadziejny dzień, czasem biorę sobie na głowę więcej niż jestem w stanie zrobić, czasem nie potrafię odpuścić i to wszystko składa się na to, że czasem jestem zmęczona.

Zmęczona. Tak jak i Ty.

Bo kiedy mi któraś mama mówi, że jest zmęczona, mam ochotę ją utulić i zapytać, jak mogę jej pomóc. A mogę ją wysłuchać i to najczęściej pomaga. Usłyszeć, że ktoś ma tak samo, jak ja. I to jest normalne. Bo kiedy mama mówi: „Mam dość”, to znaczy że ma dość tej chwili. I zaraz jej przejdzie. Kiedy mama mówi: „Potrzebuję chwili spokoju”, to oznacza, że potrzebuje się uspokoić, wyciszyć i pozbierać myśli. Bo macierzyństwo czasem przerasta każdą nas. I wcale nie dokleja nam to łatki: „zła mama”. Ja się tego długo uczyłam, żeby nie mieć wyrzutów sumienia, że robię coś tylko dla siebie. Jakie to jest zdrowe dla głowy!

Moje dzieci są z zagrożonych ciąż. Pola to dziecko wyczekane, po mojej chorobie nowotworowej, na które czekałam 3 lata. To moje oczka w głowie! Dwoje się i troję z mężem, żeby zapewnić im wszystko, żeby spędzać z nimi jak najwięcej czasu i doceniamy każdy dzień, każdą chwilę. Moja choroba nauczyła nas doraźnie nie marnowania czasu i celebrowania wdzięczności. Niestety, w pakiecie nie dostaliśmy nadprzyrodzonych mocy, doba się nie wydłużyła, a silne emocje i zmęczenie jak było, tak jest nadal. I tak, jak pokazuję, że są dni, kiedy mama w domu bałagan, tak samo pokazuję, że jestem zmęczona. I patrząc po ilości wiadomości: „Jak dobrze, że o tym mówisz”, „Jak dobrze widzieć, że inni też tak mają” – jest jeszcze dużo do zrobienia w tym temacie. Bo tak, jak bałagan nie znaczy: „Jesteś bałaganiarzem”, ale: „Po prostu chwilowo nikt nie posprzątał”, tak samo zmęczenie nie znaczy: „Nie kochasz dzieci”, A: „Jesteś zmęczona”.

Zmęczona mama to tak samo szczęśliwa mama! Zdradzę Ci moje sposoby na zmęczenie i jak radzę sobie wtedy, kiedy emocje i natłok wydarzeń biorą górę. A Ty zdradź mi swoje – wspierajmy się wzajemnie. W końcu mama powinna najlepiej zrozumieć drugą mamę!

Rozmawiaj

Rozmowa i wyrzucenie z siebie wszystkich emocji. Pogadanie o tym, co się wydarzyło, co wywołało tak silne emocje. Dlaczego jestem zmęczona. To może być rozmowa z mężem, partnerem, przyjaciółką, mamą. Z kimś, kto wiesz, że Cię zrozumie, przytuli, z kim napijesz się kawy i zobaczysz, że on ma tak samo. To działa bardzo kojąco. Czasem odbieramy sobie to prawo do zmęczenia i same oceniamy się, jako te złe – bo jak można być zmęczonym własnym, cudownym dzieckiem. Dlatego fajnie jest mieć kogoś, do kogo zawsze można zadzwonić i się wygadać!

Odpuść dzieciom

I może to kontrowersyjne, ale jedna bajka więcej w ciągu dnia nie robi dziecku krzywdy. Ta bajka to trochę przenośnia – bo mam kilka takich zajęć dla moich dzieci, które są mało angażujące dla mnie, a dla nich to genialna zabawa! Moja Pola uwielbia przesypywać kasze i mąki. I kiedy mam naprawdę ciężki dzień, kiedy emocje buzują, a kawę odgrzewałam już 5 raz w mikrofalówce, że aż zmieniła smak (próbowaliście?), wtedy otwieram szafkę, daję jej małe pojemniczki i ona przez godzinę przesypuje to wszystko. Mam potem straszny bałagan, ale też mam godzinę, kiedy siedzę obok niej i piję kawę. Na spokojnie. Polecam bardzo!

Miej wsparcie i czas dla siebie

To bardzo ważne! Są mamy pracujące zawodowo, są mamy zajmujące się domem, są mamy łączące macierzyństwo z pracą na etacie i takie, które pracują zdalnie z domu. I każdej z nich należy się odpoczynek, chwila wytchnienia, chwila dla siebie. Chwila, gdzie nikt od Ciebie niczego nie chce, możesz poleżeć, zrobić kąpiel z bąbelkami, poczytać, pójść na spacer. Możesz posłuchać kojącej muzyki, zapalić świecę, kadzidełka. Pomedytować. Coś, co pomaga Ci odpocząć. Ja lubię poczytać książkę, zapalić świecę, teraz jesienią to u mnie świeca wdzięczności i rozpylenie mgiełki wdzięczności. Niesamowicie kojące. W mgiełce użyto olejki, które podnoszą na duchu, tworząc wokół Ciebie bezpieczną przystań. 

Znajdź swoje sposoby, na relaks w ciągu dnia

I ja wiem, że relaks w trakcie zabawy z dziećmi, w oku cyklonu, to brzmi abstrakcyjnie 🙂 Ale uwierz mi. Takie drobne przyjemności, rzeczy które Cię relaksują, koją – są bardzo ważne! U mnie to rumianek z pomarańczą, to muzyka, którą lubię i przy której wygłupiamy się z dziećmi. To takie drobnostki, które dodają siły i koją nerwy. Od kilku tygodni korzystam z olejku Klaudyny Hebdy na silne emocje. To taka autorska mieszanka olejków eterycznych z dodatkiem oleju jojoba, która działa kojąco na emocje. Nawet te bardzo silne, nagłe. Olejek sprawdza mi się też w przypadku migren. Tak, tak – ja też kiedyś patrzyłam na to z przymróżeniem oka. Ale po kilku tygodniach stosowania na tyle mi to pomaga, że oprócz olejku, którego używam w domu, w trase zabieram ze sobą mini roletkę olejku na silne emocje i smaruję nią nadgarstek. Bo zobacz: jest tu olejek ylang ylang, którego używa się w przypadku huśtawek nastroju, ponieważ ma właściwości harmonizujące i relaksujące. Jest jeszcze olejek jaśminowy, który od lat był używany jako naturalny poprawiacz nastroju. A olejek wetiweriowy ma właściwości odprężające oraz złagodzenia napięcia.

Witaminki, witaminki pamiętaj o nich 

Dieta. Czyli staram się jeść tak, żeby dostarczać organizmowi odpowiednią dawkę energii. Poza kawą, której pewnie piję za dużo, dbam o odpowiedni poziom nawodnienia wodą – a to działa cuda! Ograniczyłam słodycze, bo chwilowe skoki energii skutkowały… po kilkunastu minutach jeszcze większym jej spadkiem. Soki owocowe, warzywa. Ruch. Mam miseczkę z orzechami i migdałami, które dodają mnóstwo energii i są pod ręką zawsze. I herbata! Zwłaszcza teraz, jesienią – ulubiona mieszanka, sok malinowy, cytrusy, cynamon. Pycha!

 

Ułatwiaj sobie życia tak bardzo, jak się da

Nie można mieć wszystkiego. Dlatego żeby ogarnąć wszystko i nie zwariować, staram się planować i odpuszczać tam, gdzie się da. Planuję np. posiłki. Robię tabelkę, wpisuję co będę gotowała przez cały tydzień, robię w poniedziałek zakupy i nie musze tracić czasu na zastanawianie się, co dziś upichcić. I tak szukam sobie takich obszarów, gdzie odpuszczenie nie spowoduje katastrofy. Tak samo nauczyłam się prosić o pomoc. Kiedy jej potrzebuję, wtedy o tym mówię. I nie czuję, że nie ogarniam. Czuję, że mam wszystko pod kontrolą. Bo nie muszę nikomu niczego udowadniać. I tłumaczyć się z tego, że zmęczona mama oznacza… zmęczona mama. I to jest normalne!

 

Dziewczyny, mama to mama, nie niezniszczalny robot! Pozwólcie sobie na odpoczynek, a kiedy jesteście zmęczone – odpuśćcie. Macierzyństwo, to macierzyństwo, a nie męczennictwo. I pamiętajcie – zmęczenie, to zmęczenie. Nic więcej się pod tym nie kryje! Koniecznie dajcie znać, jak wy sobie radzicie ze zmęczeniem w ciągu dnia. A jeśli chcecie wypróbować którąś z moich metod, mam dla Was kod zniżkowy od Klaudyny Hebdy, która jest partnerem wpisu.

Klaudynę znam od dawna i z ciekawością oglądam jej działania, bo zajmuje się dla mnie magią – czyli aromaterapią kliniczną, zielarstwem i alchemią praktyczną!

Jeśli chcecie wypróbować któryś z jej magicznych olejków,
bądź mgiełkę wdzięczności, to z kodem
„kinka”
kupicie je 5 procent taniej!

PS. działa też na produkty przecenione 🙂

Jak używać takich olejków?

Kiedy pokazałam olejki na silne emocje na instastories, dostałam mnóstwo takich pytań. Dlatego odpowiadam od razu 🙂 Olejki oczywiście można zastosować od razu po zakupie – rozsmaruj kroplę na nadgarstku, albo między ustami a nosem. Weź kilka głębokich wdechów.

A jeśli masz więcej czasu, możesz połączyć działanie olejku z ulubioną metodą relaksacyjną lub oddechową. Może być to joga, albo spacer po lesie, medytacja na tarasie, chwila dla siebie na fotelu – wiesz najlepiej, co Cię relaksuje. Nałóż kroplę olejku na silne emocje w miejsce pomiędzy ustami a nosem. I weź 15 głębokich, spokojnych oddechów. Skup się na sobie, na oddychaniu. Nie uciekaj myślami do przodu, nie myśl co zrobić na obiad, pomyśl o sobie. Bądź tu i teraz. Ze sobą. Oddychaj. To naprawdę działa!

A co z mgiełką wdzięczności?

Mgiełka jest fajna z dwóch powodów – po pierwsze koi emocje i pozwala się skupić na tym, co jest obok, a po drugie może działać jako kosmetyk na twarz. Po zastosowaniu jest na skórę twarzy, nadaje jej miękkości, delikatności i dodatkowo zapobiega powstawaniu stanów zapalnych oraz zaczerwienieniom. Dla mnie wow! Warto używać jej codziennie, jako taki rytuał. Rozpylić w miejscu, w którym spędzasz dużo czasu, i celebrować… wdzięczność.

Ściskam Cię mamo!
Jesteś wspaniała, pamiętaj o tym! A że zmęczona? To normalne.

Partner wpisu: Klaudyna Hebda
Zdjęcia: dudy.com.pl