„Co się zadziało w Vegas, zostaje w Vegas”. Męskie imprezy to zło

Alkohol leje się strumieniami, a na stołach tańczą półnagie dziewczyny. Tego wieczoru nie obowiązują żadne zasady, to prawdziwy męski wypad. Brak zasad, brak hamulców, dziś można wszystko! Solidarność plemników jest taka, że „co się zadziało w Vegas, zostaje w Vegas”. Pozwalasz swojemu facetowi na męskie wypady? Ja tak.

Jak wiecie, ostatnio mój mąż jechał na kawalerski, który trwał 3 dni. Dobrze czytacie, trzy dni. Pisałam o tym z przymrużeniem oka, pytałam nawet na forum, czy zaznaczyć mu ubrania szminką, żeby było wiadomo, że zajęty. Jedna z Was nawet zaproponowała, żeby na majtkach napisać: „żonaty, 5 dzieci i kredyt na 30 lat”. Pomiędzy zabawnymi komentarzami, pojawiły się takie całkiem na serio, dostałam nawet kilka wiadomości z pytaniami, dlaczego puszczam męża na taki wypad, czy się nie boję i że raczej nie zdaję sobie sprawy z tego, co się na takich wyjazdach dzieje. Naiwna ja. I wtedy pomyślałam – Kurcze, może faktycznie coś ze mną jest nie tak, skoro te wszystkie obawy nie przyszły mi do głowy wcześniej. Po chwili się jednak uśmiechnęłam i stwierdziłam, że nie będę sobie niepotrzebnie głowy zaprzątać i bez sensu się nakręcać.

Naiwna ja.

Bo że będzie alkohol to wiedziałam, ale że przez 3 dni? Dobra, teraz się śmieję, ale Wasze pytania dały mi do myślenia. I doszłam do wniosku, że gdybym przed takim wyjazdem zastanawiała się, co mój mąż będzie tam robił i gryzła paznokcie w obawie, że mnie zdradzi, raczej nie bylibyśmy małżeństwem. Wydaje mi się, że kiedy przed męskim wypadem rodzą się w głowie takie wątpliwości, one muszą pojawiać się co jakiś czas. A to już oznacza, że nie mamy do siebie pełnego zaufania, że nie jesteśmy pewni tej drugiej osoby. I to już jest problem, bo nie da się budować związku ufając tylko tak w połowie, w myśl zasady, że zaufanie jest dobre, ale kontrola jeszcze lepsza.

Kolejna rzecz, która sprawia, że jestem spokojna, to koledzy – choć znając tych wariatów stwierdzenie jest dość ryzykowne, ale z pełną powagą i odpowiedzialnością mogą stwierdzić, że są dorośli. Metryką i zachowaniem. Przeważnie. I jeszcze jedno – zachowanie po alkoholu. Wiesz, jak Twój facet zachowuje się, kiedy wypije? Ja wiem.

Czy Wy naprawdę uważacie, że facet, który jedzie na męski wypad zachowuje się jak pies spuszczony ze smyczy, który do tej pory był głodny i bez placu do biegania? Że jak tylko wyjdzie na miasto, to pierwsze co zrobi, to będzie szukał jakiejś panny?

Wokół męskich wypadów krążą legendy i historie, o jakich świat nie słyszał. Tym bardziej, że chyba każda z nas obejrzała „Kac Vegas”. I ok., zdarzają się wyjątki, że na wieczorze kawalerskim Pan młody zdradzi przyszłą żonę, ale umówmy się, że to jednak są wyjątki. Z reguły takie wypady są świetną okazją, żeby zwyczajnie odpocząć, pobawić się z kolegami, napić się piwa i pogadać, po męsku. A granice każdy swoje zna i żeby je przekroczyć, wcale nie trzeba jechać 100 km od domu…

Jakkolwiek to brzmi, facet raz na jakiś czas potrzebuje drugiego faceta. Uwielbiam spędzać czas z moim mężem, ale są tematy na które lepiej rozmawia mi się z przyjaciółkami. I tak samo jest z facetami – ze mną mąż o sporcie nie pogada. Tak samo jak nie pogra ze mną w paintball czy też nie popijemy razem piwa przy ognisku nad jeziorem. Inaczej spędza się czas we dwoje, a inaczej w gronie kolegów. I człowiek, jako istota społeczna, potrzebuje tego i tego.

I o ile takie wypady nie wyrządzają krzywy ani Tobie, ani otoczeniu – to nie ma się czym martwić.

fot. pixabay.com