Bez tej PIĄTKI nie wyobrażam sobie jesieni

Kocham jesień za ciepłe swetry, tylko wtedy są takie miłe i przytulne. I za sukienki, bo noszę je jesienią najczęściej – zakładam do tego grube rajstopy. W tym roku już odłożyłam na dno szafy typowo letnie ubrania, przejrzałam jesienne z zeszłych sezonów i dokupiłam co nieco. I zaraz Ci pokaże, bez czego nie wyobrażam sobie tej jesieni – i choć w zeszłym roku nie miałam nic w tym kolorze, w tym roku pokochałam butelkową zieleń.

Kilka dni temu zapytałam Was, bez jakich rzeczy to Wy nie wyobrażacie sobie jesieni. Wasze odpowiedzi były przecudowne – nagrodziłam aż trzy z nich energetycznymi, czerwonymi torebkami marki Orsay. Cały wpis ze słoneczną stylizacją na jesienne popołudnia wraz w wynikami konkursu znajduje się TUTAJ. Bo jesień to nie tylko zmiana garderoby, choć to element niemal obowiązkowy. Jesień to czas wyjątkowy, a wieczory, długie zimne wieczory, da się polubić. Jesteście ciekawi, bez czego ja nie wyobrażam sobie jesieni?

SUKIENKA SWETROWA

Jakiś czas temu byłam na pierwszym w życiu spotkaniu ze stylistką. Kiedy Natalia pokazała mi tę sukienkę, od razu pomyślałam: „O nie, co to, to nie. Mowy nie ma”. Założyłam. I przepadłam. Wyobraźcie sobie, że kiedy ją mierzyłam, Pani z innej przymierzalni tak się nią zachwyciła, że też chciała ją kupić! I nie było jej rozmiaru. To znaczy był, ale miałam go ja. I wiecie co, oddałam jej swoją, a sama zamówiłam sobie przez Internet. Dlatego tak późno publikuje ten tekst. Sukienkę zakładam do czarnych, kryjących rajstop. Genialnie wygląda z paskiem, ale mi bardziej podoba się bez bez. Jest wtedy taka luźna, jesienna, klimatyczna.

ZIELONY SWETEREK OVERSIZE

Kiedyś widziałam go u Fashionelki i się w nim zakochałam. Później długo nie mogłam takiego znaleźć, aż do ostatniego tygodnia. Co prawa nie jest taki sam, jak ten Elizy, ale równie piękny. Generalnie jestem w nim trochę jak drzewko świąteczne, zwłaszcza z tymi czerwonymi paznokciami. Ale w takim razie podoba mi się jeszcze bardziej, bo świąt nie mogę się doczekać. Ostatnio muszę się pilnować dodając zdjęcia i kręcąc instastories, bo w kółko w nim chodzę.

SUKIENKA W DROBNE KWIATY

Zamówiłam ją w ciemno. Musiałam coś wybrać na transmisję live, jaką robiliśmy dla Orsay z Gdańska. Spodobała mi się na stronie. Wzięłam też do niej jeansową kurtkę, ale koniec końców jej nie założyłam. Po pierwsze dlatego, że sukienka ma bardzo ozdobne zakończenie rękawów i brzydko się marszczyły pod kurką, a po drugie… sukienka okazała się tak urokliwa, że żal było ją zakrywać. Taka sukienka w kwiaty jest idealna na kapryśną, jesienną pogodę.

PŁASZCZYK

Macie swój ulubiony płaszczyk? Ja mam. Ten czarny to mój hit. Wiecie dlaczego? Bo szukałam takiego kilka lat. Znalazłam na wyprzedaży parę miesięcy temu i grzecznie czekał w szafie, aż się ochłodzi. Lubię go, bo jest totalnie gładki – bez guzików, bez kieszeni. Nic. Pasuje do niego wszystko!

HERBATA I CIASTKA KORZENNE

To mój absolutny must have! Może nie być sukienek, żakietów i tego boskiego, zielonego sweterka. Za to herbata barmańska, z pomarańczą i cynamonem musi być. TUTAJ znajdziecie przepis. Jest absolutnie fantastyczna i mówię to z całą świadomością – reklamacji na nią nigdy nie ma. Do tego korzenne ciasteczka i można pod kocem przekoczować całą jesień. Uwielbiam!

A jakie hity jesienne są w Waszej szafie?