Niektóre mamy są na kwarantannie kilka lat

-Zwariuję. Jeszcze jeden dzień z dzieciakami na tych sześćdziesięciu metrach kwadratowych, a wyjdę z siebie. Nie ma chwili spokoju! Stary, nawet do łazienki dzieciaki za mną łażą. Home office to jakaś totalna ściema – co siądę do komputera, a Zosia wyjdzie na zakupy, to jest jakiś dramat. Ten chce pić, ta chce kanapkę z keczupem. Ale polanym w kształcie serduszka. A jak zrobiłem kółko, to zrobiłam mi histerię. Dałem im farby – ufajdana cała kuchnia, non stop przylatywali, a to pokazać mi obrazek, a to coś się wylało, farba w oku, domyć ich nie mogłem. Wyjdę na balkon, usiądę na pięć minut, to już mnie wołają. Pięć minut spokoju nie mam. Niech to wszystko się już skończy, muszę wracać do roboty bo zwariuję. To nie jest normalne. Człowiek potrzebuje przestrzeni, wyjścia, odpoczynku, wypicia pieprzonej kawy w spokoju i poczytania gazety…

-Jak Ci nie wstyd.

To była Zosia, moja żona. Patrzyła na mnie takim wzrokiem, nawet nie wiem jak to opisać. Zimnym, niby bez emocji, ale chyba pełnym żalu. Patryk jeszcze coś do mnie mówił, ale ja wtedy tak na nią patrzyłem i zorientowałem się, co takiego się wydarzyło. Poległem jako mąż. To jedna z moich największych życiowych porażek.

Tomek to mój dobry kolega. Kiedy napisał mi tę wiadomość, byłam w nie mniejszym szoku niż on, kiedy tak stał i patrzył na Zosię. To było naprawdę fajne małżeństwo, z jednym tylko problemem. Tomek kochał ponad wszystko swoją pracę i rozwój zawodowy. Zarabiał naprawdę duże pieniądze, ale w domu był gościem. Po pracy biegł na siłownię, a to na kolację z kontrahentami, często kończył pracę w domu. W weekendy był wzorowym tatą i mężem, poświęcał cały swój czas dzieciom i Zosi. Było miło, kolorowo, był czas na wyjazdy, wyjścia, restauracje, spacery. I był święcie przekonany, że tak wygląda Zosi życie codziennie. Dzieci się bawią, ona ogarnia dom, potem pije kawę, pracuje zdalnie, a wieczorem jedzą razem kolację. Ta kwarantanna, ta rozmowa z Patrykiem totalnie odmieniła jego spojrzenia na problem. Pierwszy raz w życiu zobaczył, jak wygląda rzeczywistość w domu i dlaczego Zosia tyle razy powtarzała, że wolałaby żeby mniej pracował, mniej zarabiał, więcej był z dziećmi, żeby ona mogła odetchnąć. Odetchnąć na urlopie wychowawczym. Co jeszcze do niedawna było dla mnie dość zabawne, bo niby jak można odetchnąć od urlopu?

Wiesz, co powiedział mi Tomek na końcu?

– Niektóre matki są na kwarantannie kilka lat. Facetom przydałoby się kilka dni w ich skórze, żeby to wszystko się zmieniło. Ja nie miałem pojęcia, że zajmowanie się domem, praca z domu, z dziećmi za plecami, ogarnianie tego wszystkiego, jest tak wykańczające. Nie mam pojęcia, jak ona to wytrzymała tyle czasu. Ja sobie wychodzę, bo muszę odpocząć, a tak naprawdę, to ona bardziej potrzebuje regeneracji psychicznej, niż ja. Dałem dupy. Ale zmienię to.

 

Niektóre matki są na kwarantannie kilka lat.

I oby ta kwarantanna, teraz, dziś, dała do myślenia wszystkim, którzy jeszcze uważają, że kobieta zajmująca się dzieckiem w domu siedzi, nic nie robi i odpoczywa. Kwarantanna dobitnie pokazuje, że siedzieć w domu nie jest tak kolorowo, jak mogłoby się wydawać.

 

Dołącz do mnie na instagramie – codziennie mnóstwo dobrej energii
i pysznej, gorącej kawy. Ja stawiam 🙂
@kinka_karolina_wilk