Jesteś zapracowany? A chcesz być kimś?

Macie czasem wrażenie, że powiedzenie komuś – „Miałam wolny wieczór, więc pojechaliśmy z mężem do knajpki, a później jeszcze do kina. Kolejnego dnia mieliśmy wolne, więc spaliśmy do południa” jest zwyczajnie mało trendy i robi z Was w oczach drugiego człowieka leniwe buły?

W dzisiejszych czasach doszło do strasznego absurdu – nie wypada powiedzieć komuś, że ma się wolne, że wieczorem odpoczywamy, bo wyjdziemy na śmierdzących leni i mało ambitnych ludzi. Bo nie jesteśmy zapracowani. A tylko zapracowani się liczą.

Mówiąc komuś: Jestem zapracowany, sami dajemy sobie order najlepszego pracownika roku i z pogardą patrzymy na tego, który mówi, że skończył pracę i odpoczywa. Pff! Odpoczywa! Czas marnuje, leń jeden!

A ja myślę odwrotnie. Szkoda mi ludzi, którzy cały czas pracują albo udają, że pracują, żeby wyjść na zapracowanych, bo tak wypada.

I tutaj mam dla Was fajny cytat z książki Oli Budzyńskiej „Jak zostać Panią Swojego czasu”:

„W dzisiejszych czasach bycie zajętą jest w cenie, choć niekiedy to, czym się zajmujesz, nie ma większego znaczenia. Jeśli nie chcesz się z kimś spotkać, najlepiej jest powiedzieć: „Nie mogę, jestem bardzo zajęta”, bo brzmi jak dobre uzasadnienie. Nie wypada przecież przyznać: „Niczego nie robię. Odpoczywam, bo miałam to w planie”.

Skąd się biorą tacy przepracowani malkontenci? Niektórzy robią więcej, niż są w stanie, terminy gonią i zwyczajnie się nie wyrabiają. Inni kompletnie nie radzą sobie z organizacją czasu, przez co później siedzą po nocach z zaległościami. Ale są jeszcze inni, Ci najbardziej zapracowani, bo oni robią wszystko, żeby tak ich postrzegano. A wręcz próbują Ci uświadomić, że jeśli nie pracowałaś w ciągu dnia tyle co oni, to pracowałaś gorzej. Choć wiemy, że to guzik prawda. Ale im jest tak chyba lepiej…

Bo zapracowanie jest w modzie. Zapracowani ludzie stoją wyżej w hierarchii społecznej. I rozumiem, kiedy faktycznie są tak zapracowani. Ale mi chodzi o tych, którzy zapracowaniem dodają sobie prestiżu i robią wszystko, żeby tak ich postrzegano. To jest ten gatunek osób, które powiedzą Ci o swoim zapracowaniu zanim jeszcze zdążysz powiedzieć „Dzień dobry”.

Nie jestem modna. Staram się umiejętnie rozporządzać czasem, raz lepiej, raz gorzej. I cieszę się, kiedy zamiast mnie żałować, że jestem taka biedna, wymęczona i zapracowana, ktoś zapyta: Hej, jak to robisz, że masz czas? To jest ta subtelna różnica. Bo dla mnie bycie zapracowanym nie jest prestiżowe.

Pracowałam kilka godzin. Teraz dopijam kawę i idę pobawić się z dzieckiem. A przez weekend będę odpoczywała. Bo to miałam w planach.

Niemodna i niezapracowana Kinka. Leniwa Buła.