Jest jeden powód, przez który nie jesteś szczęśliwy

Wpadłam kiedyś w pułapkę. W taką zwyczajną pułapkę, jaką ktoś zastawia na kogoś. Żeby go złapać, nie wypuścić i mieć nad nim kontrolę. Tak jak kiedyś bawiło się na podwórku. Ktoś kogoś gonił, łapał, i nie wolno było się jakiś czas ruszać. Bo takie były reguły gry. I kiedy ktoś był złapany, rozpaczał. A najgorzej, jak został złapany pierwszy. Boże, co za wstyd! Szło się do domu ze spuszczoną głową, spoconym od godzinnego ganiania, ufafranym od trawy i błota, po której się biegało. I siadało się przy stole z kiepską miną, mama stawiała gorącą zupę, a potem jeszcze na deser naleśniki. Z białym serem. Takie smażone na maśle. Z cynamonem. I kiedy tak się przeżuwało, mama pytała co było na dworze i skąd taka mina. Co poszło nie tak, skoro były krzyki radości, zabawa z przyjaciółmi i śmiech tak głośny, że aż ona w kuchni go słyszała. Podobnie jak wracało się ze szkoły i od kolegi i opowiadało mamie z wypiekami na twarzy o nowym rowerze Antka, telefonie Moniki i fantastycznym robocie Jurka. A potem przyszła dorosłość. Studia, praca. I zawsze ktoś miał lepiej, więcej, łatwiej. Był bardziej szczęśliwy. Bardziej ode mnie i od Ciebie. Jakby to wszystko miało jakikolwiek sens i znaczenie.

I tak dążymy przez całe życie do rzeczy wielkich. Lecimy do przodu jak oszalali, bo wciąż czegoś brakuje, bo to szczęście jest na wyciągnięcie. Jeszcze jedno zlecenie, jeszcze jedna transakcja, jeszcze jedno spotkanie. I w końcu będę szczęśliwa. Zaniedbujemy to wszystko co po drodze, okazje, uśmiechy losu, małe szczęścia i radości. Biegniemy do celu, który ma dać szczęście. Duże szczęście. Kto by się takim małym przejmował. A nie dostrzegamy drogi, która sama w sobie daje szczęście.

I to nasze szczęście siedzi sobie w poczekalni. Obok wdzięczności. Bo nie da się być szczęśliwym nie będąc wdzięcznym za to, co się ma. Wdzięczność i umiejętność dostrzegania, to jest klucz do szczęścia. Nie roszczenia. Wdzięczność.

IMG_9951

Przyznaję się. Miałam taki etap w życiu, kiedy wszystkim się wszystko udawało, dostawali świetne prace, dobrze zarabiali, dostawali się na wymarzone studia, szybko dostawali to, czego szukali. A ja nie. Doszukiwałam się rzeczy absurdalnych. Miałam wrażenie, że z każdym dniem wszystko układa się coraz gorzej. Im bardziej chciałam, im bardziej była sfrustrowana, zła, rozdrażniona i obrażona na świat, że takie figle mi płata, tym głośniej on się śmiał i dorzucał kolejne przeszkody. Tak mi się wydawało. Tak to widziałam. Bo właśnie to widzieć chciałam.

Myliłam się.

Przyszedł w końcu w życiu moment, w którym zaczęłam doceniać. Zaczęłam cieszyć się z tego, że wstałam rano bez bólu. Że mogłam zacząć dzień bez paracetamolu. Że zeszłam do kuchni, zrobiłam kawę i mogłam wypić ją z mężem. I do tego ciastka upiekłam. Miałam siłę ugnieść ciasto. Przyszedł dzień, w którym zaczęłam się bawić z dzieckiem bez zerkania w komórkę, bo praca przestała mieć już taką wartość. Ta pogoń się skończyła. Przyszedł dzień, kiedy wieczorem zamknęłam laptopa i pojechałam z mężem na randkę. Z wyłączoną komórką. Przyszedł dzień, w którym zadzwoniłam do koleżanki, z którą dawno się nie widziałam i umówiłam się na kawę. Przyszedł dzień, w którym miałam odwagę spojrzeć w niebo. Odchylić głowę, daleko, bo nic nie bolało. I powiedzieć: „Dziękuję, jestem wdzięczna”.

Przyszedł dzień, w którym zaczęłam być wdzięczna. I szczęśliwa. Naprawdę szczęśliwa. Okazało się, że można być szczęśliwym bez wielu rzeczy i… szczęśliwym do nich dążyć!

wdziecznosc

Uwierzcie. Teraz jest mój najlepszy czas. Przez rok, który był najtrudniejszy w moim życiu zrobiłam więcej, niż przez ostatnie lata, kiedy szukałam wymówek, pretekstów, usprawiedliwień. Pozbyłam się żalu i frustracji. Zawsze miałam problem z porannym wstawaniem. Teraz budzę się o 6.00 i siadam do pracy, żeby o 12.30 kiedy odbieram dziecko z przedszkola czas spędzać z nim. A wieczorem, jak się uda, z mężem. Realizuję plany i marzenia, które wraz z tym moim szczęściem siedziały do tej pory w jednej poczekalni.

Zrobiłam ogromny postęp i wykonałam naprawdę dużą pracę w najtrudniejszym momencie życia. Bo przestałam wymagać od innych, od życia. Zaczęłam wymagać od siebie, a życiu zaczęłam być wdzięczna za możliwości i za to, co mam.

A wiecie, że kiedy w końcu osiągnie się to, o czym latami się marzyło, to nie zawsze jest się szczęśliwym? Kiedy już wprowadzisz się do upragnionego mieszkania, na które pracowałeś ostatnie 10 lat, usiądziesz na kanapie i pomyślisz, że nie ma go z kim dzielić, bo goniąc za szczęściem, poświęciłeś miłość życia. A kiedy już staniesz się dyrektorem fabryki, w której pracujesz od kilkunastu lat, wtedy siadając w najważniejszym fotelu popatrzysz na zdjęcie dzieci i pomyślisz, kiedy one tak wyrosły. Gdzie wtedy byłeś? Albo wcale tego nie zauważysz bo… będziesz gonił dalej. Bo to za mało. Bo to nie jest takie szczęście, o jakie Ci chodziło.

Wdzięczność jest trudna. Ale póki nie docenia się tego, co się ma, nie jest się wdzięcznym za to, co się ma, trudno być spełnionym, szczęśliwym człowiekiem…

IMG_9964

Często kiedy z kimś rozmawiam słyszę, że jestem bardzo radosna, odważna, empatyczna i mam dużo energii. Że też by tak chcieli. Pytam wtedy, co ich blokuje. Opowiadają o problemach w pracy, o remoncie, który ciągnie się 3 miesiąc i o tym, że mają beznadziejną pracę. Że chcieliby być tak szczęśliwi jak ja, ale życie ich blokuje. Kiedy opowiadam swoją historię, wtedy często pada pytanie: jak to możliwe, że jesteś tak szczęśliwa mimo tego, co Cię spotkało! Jestem szczęśliwa, bo jestem wdzięczna. Za to co mam. I się z tego cieszę. Bardzo! Jak można być wdzięcznym za chorobę? Nie można. Można być wdzięcznym za lekcję, jaką udzieliło życie. Za ludzi, jacy stanęli na drodze, za zdrowie, jakie się odzyskało, za życie. Być wdzięcznym za drugie życie i szansę, jaką się dostało. Czy to nie powód do szczęścia?

Ja nie umniejszam nikomu problemów. Też muszę płacić rachunki, też zbieram na wakacje i dom, też nie kupuję tego, na co mam ochotę, też robię rzeczy, które niekoniecznie lubię, też mam mniejsze i większe problemy. Też jestem smutna, mam spadki formy, wkurzają mnie ludzie z infolinii. Ale to tylko drobnostki, które nie mogą sprawiać, że będę nieszczęśliwa.

Wdzięczna. Jestem wdzięczna za to, co mam. I to jest siłą mojego szczęścia!

Nie myśl, że coś Ci się należy. Naucz się mówić „dziękuję” i doceniać możliwości, jakie daje Ci życie.

Wiesz, dlaczego szczęście jest ulotne?

Bo wdzięczność ma bardzo krótką pamięć…