Brak motywacji czy lenistwo – co Cię stopuje?

Motywacja. Bardzo modne ostatnio słowo. Każdy każdego do czegoś motywuje. I super! Jestem całym sercem za tym, żeby inspirować innych do zmian, żeby pokazywać im alternatywne drogi, żeby wspierać i pokazywać, że można żyć inaczej. I skoro tyle zewsząd płynie tej motywacji, dlaczego z niej nie korzystamy?

Dziewczyny zmotywujcie mnie, bo brak mi motywacji – przeczytałam ostatnio na facebooku. Ostatnio dużo mówi się o motywacji. I dobrze! Popieram każdą grupę, każdą osobę, która stara się zmotywować innych do działania. Nie znam osoby, która byłaby zmotywowana do działania od zawsze. Znam za to mnóstwo osób, które pokonały lenistwo, zmotywowały się i zaczęły działać. Tak, uważam, że większość z nas nie potrzebuje mobilizacji do działania, ale do pokonania lenistwa i strachu przed porażką. Ja też.

Jak podaje słownik języka polskiego:

MOTYWACJA – to, co powoduje podjęcie jakichś działań lub decyzji.
LENISTWO – niechęć do pracy; opieszałość.

Żeby zacząć działać trzeba pokonać lenistwo. Na nic zda się motywacja, jeśli mówimy, że chcemy działać, a nic w tym kierunku nie robimy.

No to teraz z ręką na sercu. Szczerze. Nie przede mną, partnerem czy przyjaciółką. Przed samym sobą. Przyznajemy się – czy faktycznie brakuje nam motywacji do działania, czy po prostu nie chce nam się działać. Proste pytanie. Odpowiedzcie sobie szczerze.

Przetrę szlaki. Przyznaję się. Wielu rzeczy nie robiłam, bo mi się nie chciało. Mówię o tym otwarcie. Oczywiście nigdy tak tego nie nazywałam. Oficjalnie „nie chce mi się” ma bardzo wiele synonimów. Kryje się w nim „nie mam czasu”, „nie mogę”, „jestem zmęczona”, „to nie na moje siły”, „jestem zapracowana”, „zrobiłabym, ale mam ważniejsze rzeczy na głowie”, „wole posiedzieć z dzieckiem”, „jakbym miała tyle czasu co Ty”, „to i tak nic nie da”, „szkoda czasu” itp. Znajome, prawda?

Znasz ludzi, którzy odnieśli sukces? Przecież nic im z nieba nie spadło. Wiesz jaka jest różnica miedzy kimś, kto sukces odnosi, a kimś, kto sukces chce odnieść? Taka, że ten pierwszy pracuje, stawia sobie cele i je realizuje. On też nie ma codziennie dobrego dnia. Zwyczajnie wie, że musi zrobić swoje nawet wtedy, kiedy nie ma na to ochoty.  On się nie poddawał, nawet kiedy mu nie szło. Bo wierzył, że to co robi ma sens. Wiedział, że efekty przychodzą z czasem. Nie dziś, nie jutro. Może za miesiąc, może za pół roku. Ale się uda.

Nie szukaj wymówek, nie szukaj drogi na skróty. A może nie zaczynasz, bo wiesz, że masz mało czasu i nie będziesz mógł się w pełni poświęcić temu, co zaplanowałaś? No tak, lepiej nie robić wcale, niż zrobić coś na 80 proc. Ja tak zrobiłam ze studiami. Kiedy zaczęłam pracę we wrocławskim dzienniku, jednocześnie rozpoczęłam italianistykę. Po pół roku stwierdziłam, że nie dam rady. Jestem perfekcjonistką, chcę robić wszystko na 100 proc. A nie trochę tego i trochę tamtego. Odpuściłam. Dzisiaj żałuję. Bo wiem, że dałabym radę. Na szczęście nic straconego i na studia wrócę. A Ty?

Rzuciłaś coś, co było dla Ciebie ważne, bo bałaś się, że nie dasz rady w pełni się temu poświęcić? Dzisiaj wiem, że ważne jest, żeby robić. Żeby próbować na tyle, na ile masz siły. Lepiej poćwiczyć codziennie 5 minut niż wcale. Lepiej obejrzeć jedną bajkę po angielsku z dzieckiem i doszkolić język, niż wcale. Ważne, żeby zacząć i się pilnować. Nie szukać wymówek.

Nie zwalaj winy za to, że nie robisz tego co chcesz, na brak motywacji. Jeśli naprawdę chcesz to robić, to po prostu zacznij to robić. Już. Dzisiaj. Nie bój się, że nie wyjdzie. Skąd masz wiedzieć, skoro nie zaczęłaś? A może problem tkwi w tym, że zwyczajnie nie wiesz jak się za to zabrać? Znam to doskonale. W końcu decyzję o założeniu bloga odkładałam przez wiele miesięcy. Aż w końcu zaczęłam i uczę się wszystkiego „po drodze”, metodą prób i błędów, ciągle coś czytam, robię kursy, dopytuję i… w maju jadę na pierwszą poważną konferencję dla blogerów do Poznania, co jest spełnieniem moich marzeń! Mam już wejściówkę na mailu!

Wyjdź ze swojej strefy komfortu i spróbuj.

Fot. Paulina Młynarska