Jak stworzyć udany związek. Te 7 sposobów sprawdzi się u każdej pary, która chce mieć lepszą relację.

Udany i szczęśliwy związek, to te codzienne 10 minut rano, kiedy budzisz się obok ukochanej osoby. To codzienny buziak na dzień dobry i chwilę później, na dobranoc. Chwilę, bo czas leci, jak szalony. To wspólne jedzenie kolacji i pietruszka między zębami, z której każdy się śmieje. To wspólna kawa po pracy i rozmowy przed snem, bo przecież zawsze przed snem wszystko się przypomina i trzeba to przegadać. Udany i szczęśliwy związek to codzienność. To codzienne budowanie bliskości, to wzajemne wsparcie, to poczucie bezpieczeństwa, to dzielenie razem smutków, bo przecież kiedy komuś się o nich powie, to jakby było ich o połowę mniej. To dbanie o codzienne, wspólne poranki i wieczory, to codzienne dawanie sobie wzajemnie czasu, a nie tylko w wakacje i dni wolne. Wiesz czemu? Bo tak samo, jak życia w wakacje nie nadrobisz, tak samo nie zbudujesz udanego związku będąc obok siebie, a nie… ze sobą.

Udana relacja to praca, ciężka praca, każdego dnia. A nie od weekendu, do weekendu. Tak, wiem – u nas też krucho z czasem, jak u każdego. A jednak udaje nam się tak ogarniać chaos, żeby być ze sobą, a nie obok siebie. I dziś chciałabym podzielić się z Tobą moimi sposobami na to, aby poprawić jakość wspólnej codzienności, co w efekcie scala i buduje fajną, spełnioną relację. 

7 sposobów na lepszą codzienność w związku

1. Jest problem? Pogadajmy!

A jak go nie ma, to też rozmawiajmy. Nie ma chyba nic gorszego niż nie rozwiązywane na bieżąco problemy. Bagatelizowanie ich. I zamiatanie pod dywan. Bo pod tym dywanem też jest ograniczona ilość miejsca, kiedyś ktoś się o tę górę problemów potknie lub urośnie do takich rozmiarów, że będzie nie do przejścia. Dlatego dobrze jest rozwiązywać problemy i niejasności na bieżąco. Usiąść do stołu, przy gorącej, ulubionej kawie i po prostu porozmawiać.

Wiele razy słyszałam, że rozmowa jest podstawą udanej relacji. Bo można nie mieć czasu gdzieś razem wyjść, pojechać na wakacje, ale kilka minut dziennie na rozmowę jest zawsze, jeśli oczywiście chce się je znaleźć. I nie, nie trzeba w kółko rozmawiać o uczuciach, choć to też jest bardzo ważne. Rozmawiajmy o codzienności, o naszych poglądach, konfrontujmy swoje stanowiska w różnych kwestiach, poznawajmy się. Im więcej rozmawiamy, tym więcej o sobie wiemy. Uczymy się siebie, swoich reakcji, tego co lubimy, a czego nie. Tego, co sprawia nam radość, a co irytuje i doprowadza do szału. 

Rozmawiając, uczymy się siebie, każdego dnia.

2. Wspierajmy się, nie walczmy ze sobą

Nie ma nic fajniejszego po ciężkim, nieudanym dniu niż świadomość, że w domu czeka ramię do wypłakania, ktoś kto nie będzie oceniał, ale poda ulubioną kawę i powie „Rozumiem, też tak mam. To normalne”.

Bo czym jest wsparcie w związku? Lubię takie określenie, że wspierać, to brać za rękę i prowadzić, kiedy drugie nie ma siły iść. 

Wspierać, to mówić: „Czy mogę Ci jakoś pomóc, skoro to dla Ciebie ważne?”, a nie „Mówiłem, że nie dasz rady, bez sensu było zaczynać”. 

Wspierać, to mówić: „Jestem z Tobą”, a nie „Mnie do tego nie mieszaj”.

Wspierać, to być obok wtedy, kiedy jest źle.

Wspierać, to wzajemnie się motywować, a nie podcinać sobie skrzydła. To rozumieć, że gramy do jednej bramki, a nie rywalizujemy ze sobą. Że oprócz wspólnych celów, mamy też osobne.

Wsparcie, to docenianie.

Wsparcie to bycie obok wtedy, kiedy ktoś nas potrzebuje.

3. Nie musisz się domyślać, powiem Ci

Jak to ułatwia życie! Jednej i drugiej stronie. Jestem całkiem dobrym obserwatorem życia, lubię usiąść z kawą i przyglądać się ludziom, słuchać ich, analizować zachowania, czytać o relacjach międzyludzkich. I nie jest tajemnicą, że najczęstszą przyczyną problemów w związku, jest brak komunikacji lub zła komunikacja.

A słowa „domyśl się” wcale nie pomagają. Bo jeśli nawet znamy partnera „na wylot”, nigdy nie mamy pewności, czego mu potrzeba akurat w tym momencie. Kiedy nauczyłam się tego? Nie będę koloryzowała, że słowa „domyśl się” nigdy z moich ust nie padły. Bo były. Kiedy wróciłam do domu z onkologii, z całą listą nakazów i zakazów, wiedziałam, że moi bliscy tego nie zapamiętają i co najważniejsze, nie mają pojęcia jak ja się czuję. Wtedy nauczyłam się komunikować wszystko, co czułam, nie wymagając, żeby ktokolwiek się tego domyślał. Ależ świat stał się prostszy! 

I tak do teraz, staramy się mówić sobie wprost, o co nam chodzi. Bo to, że partner nie domyśla się, czego chcemy nie oznacza, że się nami nie interesuje, że jest ignorantem, egoistą i nasze potrzeby nie są dla niego ważne. To, że nie domyśla się, o co nam chodzi, znaczy dokładnie to, że nie wie, o co nam chodzi. Na szczęście prosto to rozwiązać – wystarczy powiedzieć. I można już zrobić kawę, włączyć serial i wieczór uratowany!

4. Jak rozmawiamy, to nie patrzymy w telefon

Oh, to punkt, którego bardzo pilnujemy. I uczymy tego także dzieci. Kiedy ze sobą rozmawiamy, nie spoglądamy na laptopa, nie scrollujemy aplikacji internetowych, nie czytamy gazety. Kiedy ze sobą rozmawiamy – to rozmawiamy. Z szacunku do siebie zajmujemy się tylko tym.

5. Randka w domu, to też randka

Spędzanie razem czasu to fantastyczna sprawa! I ja wiem, że kiedy przychodzi życie, dzieci, ogrom obowiązków, czasu na spontaniczne wyjazdy zwyczajnie nie ma, albo jest go mało. Z mężem wyjeżdżamy sami na jeden weekend w roku, bo póki co, na więcej nie mamy przestrzeni.

Ale już na drobne wypady do kina, na kolację, pizzę tak. I na randki w domu! Hej, taka randka w domu jest równie fajna, co na wyjeździe. I też można świetnie spędzić czas w myśl zasady, że nie ważne gdzie, ważne z kim. 

I tym sposobem polecam wspólne kolacje, kiedy gotujecie razem. Jej, ile wspaniałych rozmów toczy się przy kuchennym stole! 

Można przygotować popcorn i obejrzeć razem film.

Można posiedzieć razem na tarasie i popatrzeć w gwiazdy, z ulubioną kawką w ręce.

Można zrobić listę rzeczy, jaką chcecie w życiu razem zrobić.

Można pograć w planszówki dedykowane dla par.

Można zaszaleć i zjeść leniwe śniadanie w łóżku.

Naprawdę można spędzić miło wieczór we dwoje, kiedy dzieciaki śpią. Albo kiedy się bawią. Można i warto.

6. Jak zrobimy razem, będziemy mieć więcej wolnego

To taka definicja partnerstwa. A partnerstwo to definicja udanej relacji. Wiele rzeczy w domu robimy wspólnie, po to, żeby mieć szybciej zrobione i mieć więcej czasu dla siebie. Ja pomyje podłogi, a ty włączysz pranie. Ja odrobię z dziećmi lekcje, a Ty przygotujesz kolacje. Bez wypominania, kto ile pracował, jak bardzo kto jest zmęczony, kto zarabia więcej. Razem prowadzimy dom, razem tworzymy związek, razem budujemy relacje. A im szybciej ogarniemy życie, tym szybciej będzie czas na wspólna kawę.

7. Wspólne rytuały, czyli… zacznijmy od przygotowania i wypicia wspólnej kawy!

Rytuały, tak mogłabym nazwać ten punkt. Dlaczego? Bo rytuały zbliżają, budują więzi, scalają i pozwalają się na chwilę zatrzymać. Są czymś stałym w tym zabieganym świecie. W związku takie rytuały są szczególnie ważne, bo poza czynnością, na jaką się umawiacie np. Kino w każdy piątek, wycieczka rowerowa w niedzielę czy tort w każde urodziny, umawiacie się przede wszystkim na to, że w umówionym momencie dacie sobie przede wszystkim… czas. 

My też mamy takie rytuały i są nimi wspólne posiłki, przynajmniej dwa razy dziennie. Świętowanie sukcesów – zawsze wtedy piekę coś pysznego i zamawiamy jakieś fajne jedzonko. A jak już jesteśmy przy jedzeniu – na „randki” w domu gotujemy sami, wspólnie. Mamy też jeden rytuał, który udaje nam się praktykować każdego dnia i uwielbiamy go! To wspólne picie kawy, rano po śniadaniu. I powiem Wam szczerze – kiedy piję kawę rano sama, ona nie smakuje tak dobrze 🙂 Tak samo, kiedy kawę zrobi mi Radek – jest lepsza, co zrobić. Dlatego kiedy 3 lata temu teściowie zapytali, co kupić nam na rocznicę ślubu, wspólnie odpowiedzieliśmy: Ekspres do kawy! W końcu zapach świeżo mielonej kawy w domu jest tak samo wspaniały, jak zapach świeżego chleba.

 

Wybór padł na moją ulubioną markę De’Longhi – w domu rodzinnym mieliśmy taki ekspres i wiedziałam, że będzie dobry i nie rozczaruje mnie. Wybraliśmy model automatyczny PrimaDonna, klasyczny – poza tym, że robi wyjątkową kawę, prezentuje się pięknie w mojej rustykalnej kuchni. Oboje pijemy kawę czarną, ale popołudniami chętnie wybieramy latte. I tutaj moja rada – jeśli nie pijecie kaw mlecznych, nie rezygnujcie z funkcji spieniania mleka. Goście kochają cappuccino, a dzieci wykorzystują spienione mleko do kakao lub czekolady na gorąco… ja też ją lubię, zwłaszcza wieczorami, siedząc przed domem. Co warto dodać, wyświetlacz jest kolorowy i intuicyjny, przez co przygotowanie kawy jest dziecinnie proste. Serio, moje dzieci potrafią zrobić kawę rodzicom, gościom i kakao dla siebie.

Bardzo podoba mi się to, że mimo sugerowanych kaw, każdą możesz przygotować według własnych upodobań. I tym sposobem ustalam sobie moc każdej kawy czarnej, ale i latte! Umówmy się, ja kawę kocham – kiedy nie mam czasu, klikam klasyczne latte i wypijam raz dwa, bo jest jak we Włoszech, niewielkie. Ale kiedy wiem, że mogę się kawą delektować, wtedy robię ją samodzielnie od A do Z. Najpierw spieniam 3/4 szklanki mleka, koniecznie z wysoką pianką (wybieram spośród 3 poziomów), a później klikam podwójne espresso. IDEALNE!

Jeśli potrzebujesz więcej inspiracji na smaczne kawy, polecam zajrzeć na stronę De’Longhi, gdzie znajdują się super przepisy na kawę!

Doceniam go szczególnie wtedy, kiedy się spieszę, bo gdy De’Longhi mieli ziarna i robi kawę, ja kończę zakładać skarpetki, wskakuję w buty, pakuję torebkę, potem chwytam kubek i w drogę. A gdy zapomnę go wyłączyć – tak, wyłączy się sam. Nie musisz też pamiętać o odkamienianiu i filtrach wody, bo przypomni Ci na wyświetlaczu – zobacz, tak jak na zdjęciach. Czy już mówiłam, że jest niezawodny i fantastycznie dopełnia nasze codzienne, związkowe rytuały?

Podsumowując. 

Zbyt dużo czasu poświęcamy na szczególne okazje. Na weekendy, później na wakacje. Gdzieś kiedyś usłyszałam, żeby poświecić wolny czas na budowanie życia, o jakim się marzy, a nie na ucieczkę od życia, jakie ma się na co dzień. Dlatego zachęcam Cię, żebyś razem z partnerem starała się celebrować codzienność i żebyście to o nią dbali każdego dnia. Bo jeśli porównamy związek do domu, to codzienność stanowi jego ściany, a dni wolne – to firanki w oknach i inne dekoracje. Mocne ściany mają się świetnie w każdej pogodzie, trzymają się bez względu na to, jak wspaniałe są dekoracje, bo są tylko dodatkiem. A dodatki? Bez ścian nic ich… nie trzyma.

Co dodalibyście do tej listy? Jak dbacie o codzienność w swoim związku?


Materiał powstał we współpracy reklamowej z marką DeLonghi