Życie nie jest sprawiedliwe…

Życie nie jest sprawiedliwe…

Życie nie jest sprawiedliwe. Zawsze są tacy, którzy stanęli do dwóch kolejek i zabrali wszystko dla siebie, przez co ten drugi dostał mniej. Ktoś dostał lepszy dom, inny fajnego męża, ktoś lepiej przyswaja wiedzę, inny ma świetną pracę, ktoś miał pecha i zachorował. Ktoś ma możliwości, a ktoś drugi nie… Zastanawialiście się kiedyś nad tym? Ja nigdy nie pytałam: „Dlaczego ja?„. Pytałam: „Co dalej?”. Do tamtego dnia. Dnia, w którym usiadłam i się zastanowiłam, dlaczego to wszystko mi się przydarzyło. Dlaczego życie jest niesprawiedliwe. Wtedy dostałam maila od jednej z Czytelniczek: „Już wiem, czemu to się akurat Tobie przydarzyło”. O cholera jasna.

Dużo ze sobą rozmawiamy – ja i Wy. To jest taki rodzaj więzi, który zawsze przyprawia mnie o dreszczyk. Przyjemny dreszczyk, ale trochę przerażający… Kilka dni temu rozmawiałam długo z jedną z Czytelniczek, choć mogę napisać, że ze znajomą, bo tak traktuje moich Czytelników. Pod koniec rozmowy zaskoczyła mnie, napisała: „Już wiem, czemu to się Tobie przydarzyło.” Wtedy oblały mnie poty, a po skórze przeszedł dreszcz. Dreszcz. Prawdziwy dreszcz, taki co pojawia się, jak oglądacie horrory, albo stanie się coś strasznego. Dreszcz, który zwiastuje, że dowiecie się czegoś, o czym przez miesiące nie chcieliście myśleć. To był pierwszy mail, który tak bezpośrednio nazywał rzeczy po imieniu. Mail, którego dalsza część brzmiała tak: „… Bo masz tyle siły, żeby teraz nas pocieszać i wspierać. Jesteś silna. Jesteś bohaterką”

Nie, nie jestem bohaterką.

btr

Pamiętam dzień, kiedy napisałam na blogu o chorobie. Czułam się wtedy naprawdę źle, a z drugiej strony czułam dumę, że dałam radę to wszystko przejść i jeszcze o tym napisać. Miałam też moment, kiedy trochę pozazdrościłam koleżankom, że mają takie fajne, bezstresowe i kolorowe życie. Kilka minut później zrobiło mi się wstyd. Zwyczajnie wstyd, że postawiłam się w sytuacji, kiedy to ja jestem ofiarą życia, a inni mają wszystko na tacy. Kilka minut później K. zostawiła mi wiadomość, że bardzo mi współczuje i doskonale wie, co przeszłam, że jest dumna, że tak sobie poradziłam bo… bo ona przeszła raka krwi, 12 chemioterapii i spotkała się ze śmiercią oko w oko. Już nigdy więcej nikogo nie oceniłam. Pewnie znacie to. Czasem się patrzy na kogoś i myśli się: „Kurcze, jakie ona ma możliwości, dlaczego z nich nie korzysta”, „Na jej miejscu zrobiłabym to i to”. Czasem wydaje nam się, że jak ktoś ma pieniądze, fajną pracę i hobby, to ma wszystko. Niestety, życie nie jest takie kolorowe… I ciężko to zrozumieć, jeśli choć na chwilę nie wejdzie się w czyjeś buty i chwilę w nich pochodzi. Chociaż ciężko nie pozazdrościć Agacie. Fantastyczna kobieta, piękna blondynka, z ogromnym poczuciem humoru, niesamowita mama. Prowadzi bloga, pracuje w korporacji, ma rodzinę. Realizuje plany. Ciężko nie pozazdrościć Ani. Idealna mama dwóch księżniczek, niesamowita żona i przekochana kobieta z ogromnym dystansem do życia. Wspiera, radzi, potrafi śmiać się z siebie. Przekonuje, ze nieidealne jest piękne. Ciężko nie pozazdrościć drugiej Ani. Taki ciepły człowiek, że mam wrażenie, ze utuliłaby wszystkich. Pokazuje, jak fajne może być życie mamy, uczy jak doceniać kwiaty na łące, delektuje się krokami dziecka i pokazuje, że kawa wypita na tarasie o poranku potrafi zdziałać cuda. Idealnie, prawda? Przecież z takim życiem to można wszystko.

Każdy z nas, może zrobić więcej. Bez względu na to, jak zniszczone i potargane są jego buty. Czasem przecież można pójść boso.

Karolajn-016

Karolajn-007

Możesz mówić, że nie masz warunków, nie masz bogatych rodziców, urodziłaś się w złym czasie i miejscu. Tylko dobrze wiemy, że świetnie ustawieni rodzice i nielimitowany dopływ gotówki nie gwarantują spełnienia marzeń, szczęścia i idealnego życia. Zobacz ilu Twoich rówieśników z bogatych rodzin odniosło sukces, ilu się pogubiło. Zobacz, ile osób z tak zwanym ciężkim startem odniosło sukces, a ilu się pogubiło. Rachunek wyjdzie bardzo podobny, gwarantuję Ci to. A jeśli mi nie wierzysz, weź kartkę, zdjęcia ze szkoły i zrób tabelkę – przekonaj się sam, że warunki w jakich żyjemy pomagają, ale nie definiuj naszej przyszłości i miejsca, w jakim się za kilkanaście lat znajdziemy.

Znam mnóstwo osób, które miały w życiu pod górkę. Osób, które w dorosłym życiu mogły się zaszyć, schować, płakać i pytać dlaczego ja, dlaczego życie jest takie niesprawiedliwe, dlaczego…

Dziewczyny, o których pisałam wyżej dostały kopniaka od życia. Mocnego, bolesnego, takiego po którym długo się nie wstaje. Niektórzy nigdy. Kopniaka, przez którego mogły obrazić się na świat. A kiedy powiedziałyby, że życie jest niesprawiedliwe, miałyby jak najbardziej racje. Maja wręcz upoważnienie do mówienia, że życie jest niesprawiedliwe, że potraktowało je wyjątkowo surowo, że miały naprawdę trudno. A wręcz ciężko. Cholernie ciężko. Zobacz, Agata – Pani Miniaturowa. Ma niewiele ponad 130 wzrostu, bagaż doświadczeń i orzeczenie o niepełnosprawności. Ania – Nieidealnaanna. Miała bardzo trudne dzieciństwo, a młodzieńcze lata nie łatwiejsze. Dorastała w domu, gdzie był problem z alkoholem. Poważny problem. Ania – Tabayka. Ania uśmiecha się do nieba, gdzie patrzy na nią jej synek, którego musiała pożegnać zbyt szybko, dla którego z domu zrobiła hospicjum. Ania choć w ciąży była kilka razy, w domu ma Anielkę, teraz czeka na kolejne dziecko i delektuje się każdym momentem ciąży.

One miały pod górkę. Bardzo. Ale uwierzyły, że są menadżerkami swojego życia i szczęścia. Nie skupiały się na tym, czego im brakuje, co życie im zabrało. Na tym jak wiele pracy je czeka. Jak wiele energii musza włożyć w to, żeby wrócić na normalne tory życia. Znalazły to, co je wyróżnia, skupiły się na tym, co życie im dało, na tym co jest ich siłą. Uwierzyły, że każdy z nas mimo trudności, ma szanse. Szanse żeby żyć tak, jak chce.

Ja czasem spotykam się i tutaj na blogu, czasem w życiu w prywatnych rozmowach ze stwierdzeniami: „Co Ty możesz o życiu wiedzieć”, „Zazdroszczę Ci, też chciałabym żyć tak jak Ty”, „Ty to masz w życiu dobrze – masz rodzinę, prace którą lubisz, nie masz problemów, tak jak ja”. Ja się nie chce wtedy tłumaczyć, że przeszłam ciężką chorobę, że moja rodzina była strzępkiem nerwów, że mój syn tęsknił za mamą, kiedy byłam na leczeniu. Że posypało mi się życie. Że musiałam budować wszystko od nowa.

Pisze Wam to po to, żebyście nie oceniali innych, bo to bardzo proste, choć często zupełnie nietrafione. Żeby migawki życia innych nie powodowały w Was kompleksów, myśli że życie jest niesprawiedliwe, żeby nie stopowały Waszych działań i marzeń. Nie wolno obrażać się na życie i mówić, że ktoś ma łatwiej, bo nigdy nie wiemy, ile pracy, trudu i wysiłku musiał włożyć w to, żeby być w miejscu, w którym jest.

Bo można mieć wszystko i nie zdobyć niczego. A można nie mieć niczego i zdobyć wszystko.

Karolajn-013

Karolajn-014