Zajęcia pozalekcyjne, na które koniecznie musisz zapisać dziecko. KONIECZNIE!

Zajęcia pozalekcyjne, na które koniecznie musisz zapisać dziecko. KONIECZNIE!

Jakiś czas temu, pod koniec sierpnia, koleżanka wysłała mi obrazek z tekstem. Była tam opisana pewna historia. Nie przytoczę jej słowo w słowo, ale sens zachowam: Do nauczycielki przedszkola przyszła mama i zapytała, na jakie zajęcia powinna zapisać swoje dziecko. Mówiła, że od kilku dni zastanawiają się z mężem, które zajęcia będą dla dziecka najbardziej przydatne, najlepiej rozwijające. Nauczycielka popatrzyła na mamę i powiedziała: Dwie godziny w tygodniu zajęcia z mamą w kuchni i dwie godziny z tatą w ogrodzie lub garażu. I tak cały rok. Proszę tego przestrzegać tak, jakbyście Państwo płacili za to naprawdę duże pieniądze.

Zajęcia pozalekcyjne – są naprawdę potrzebne?
Tak, jeśli chce ich dziecko, a nie rodzic. I to jest bardzo ważna różnica. Mój brat miał kiedyś koleżankę, które mama kazała codziennie uczyć się dwie lekcje do przodu. Żeby była najlepsza. Wiecie czym to skutkowało? Kiedy dostała czwórkę z plusem była załamana. Nie czerpała radości ze spotkania z rówieśnikami, z wspólnej zabawy i nauki. Miała zakodowane, że musi być najlepsza. Znam dzieci, które zamiast biec na boisko kopać piłkę, uczą się gry na pianinie, choć szczerze tego nie lubią. I kiedy proszą rodziców, żeby na to nie chodzić słyszą: „Kiedyś mi podziękujesz”, albo „Tyle pracuje, żebyś wszystko miał, a Ty jeszcze narzekasz”. Nie tędy droga. Zajęcia pozalekcyjne są bardzo ważne, rozwijają malucha, ale nigdy nie powinny być zastępstwem dla czasu spędzonego z własnym dzieckiem. Bo tego nic nie zastąpi. Nic. „Nierozwojowe” spędzanie czasu, czyli zabawa w domu, jest… bardzo rozwojowe dla dziecka.

Najcenniejsza rzecz, jaką możesz dać swojemu dziecku
Co jakiś czas krąży w sieci historia o dziecku, które uporczywie dopytywało rodzica, ile ten zarabia na godzinę. Kiedy w końcu zdenerwowany rodzic odpowiedział, dziecko pobiegło do pokoju, przyniosło garść i drobniaków i zapytało, czy może kupić godzinę czasu taty lub mamy, bo chciałby się pobawić. Praca jest ważna. O matko, ona jest cholernie ważna, bo dzięki niej utrzymujemy dom, robimy zakupy, kupujemy ubrania i jeździmy na wakacje. Praca to też rozwój osobisty, o który trzeba dbać. W końcu praca… to tylko praca. I ja wiem, że po przyjściu do domu jesteście zmęczeni. Wiem, że marzycie o gorącej kąpieli, ciepłym posiłku i o tym, żeby zaszyć się pod kołdrą. Ale jest jeszcze ktoś. Ktoś mały, kto Was kocha, ktoś kto cały dzień czekał na mamę i tatę i ciężko mu zrozumieć, że jesteście zmęczeni, że nie macie siły. I jeśli tak jest dzień w dzień, ono przestaje czekać. A często prezenty, jakimi wynagradzacie mu brak czasu i zainteresowania, wcale nie są dla niego ważne. Bo z kim ma się nimi bawić? Miałam kiedyś koleżankę, Sonię. Nigdzie indziej nie widziałam tylu zabawek, co u niej. I kiedy ja się zachwycałam kolejną najnowszą Barbie, ona z zazdrością słuchała, jak ja opowiadałam o bajkach, jakie czyta mi tata na dobranoc, o zabawach z mamą, o wspólnie jedzonej kolacji, kiedy to mamy czas na śmianie się i opowiadanie sobie, jak minął nam dzień.

Czego potrzebuje dziecko
Ktoś mi kiedyś powiedział, że urodzić dziecko to nie problem. Problem, to dziecko wychować. Problem, to dać mu czas, bo ono tego potrzebuje. Czasu, zainteresowania i opieki. Dla malucha nie ma znaczenia, czy pójdzie do sali zabaw z najnowszymi zabawkami, czy też na miejski plac zabaw. Dla niego ma znaczenie, czy się z nim bawisz, śmiejesz, czy huśtasz go na huśtawce. Dla niego ma znaczenie, czy wysłuchasz go, kiedy opowiada o tym, co było w przedszkolu. Kiedyś na jakimś szkoleniu prowadząca opowiadała nam, że jest po rozwodzie. Bardzo dużo pracuje. I kiedy ostatnio wracała odebrać syna od ojca, dziesięciolatek od progu zaczął jej opowiadać, jak minął mu dzień. Ojciec z niedowierzaniem tego słuchał, aż w końcu zapytał: „Byłem z nim niemal cały dzień, a nie dowiedziałem się ani części z tego, co Ty w pięć minut”. Kobieta powiedziała nam, że jej sekret dobrych relacji z synem opiera się na tym, że ona daje mu swój czas. Ciężko pracuje, ale kiedy spotykają się w domu, kilka godzin jest tylko do jego dyspozycji. Nie ma telefonów, maili i spraw służbowych. Jest kilka godzin zabawy, rozmów, oglądania filmów, odrabiania lekcji i wspólna kolacja. Czas, to najważniejsza rzecz, jaką możesz dać dziecku.

Wiecie co jest smutne? Że żyjemy w czasach, w których możemy dać dziecku więcej pieniędzy niż czasu. I ja, jak każdy rodzic – chcę dać mojemu dziecku wszystko. Ale najbardziej – chcę dać mu siebie i swój czas. Bo tego nie kupi się za żadne pieniądze. Nigdy.