Widoczna blizna to powód do wstydu?

Mam bliznę. Na szyi. 20 cm. Zdaniem niektórych, to nieestetyczne ją odkrywać. A moim zdaniem, nieestetyczne jest takie coś mówić. Bo to nie ja mam nieestetyczną szyję. To oni mają nieestetycznie w głowie. A blizna to nie powód do wstydu.

Kiedy dowiedziałam się, że mam raka, zapytałam mojego endokrynologa o skutki uboczne operacji. Pamiętam to jak dziś – czekałam na historie o gorszym samopoczuciu, bólu, czekającej mniej rehabilitacji i inne straszne rzeczy. Doktor powiedział wtedy jedno słowo: Blizna.

Patrzyłam na niego z niedowierzaniem. Serio? Ktoś dowiaduje się, że ma raka i rzeczą, jaka go martwi jest blizna? Doktor powiedział, że Panie często właśnie o to pytają. Poza zdziwieniem, dla mnie ta informacja była bardzo pozytywna i optymistyczna. Skoro to ma być jedyny skutek uboczny tak skomplikowanego cięcia, to nie mam się czym martwić. Blizna mi nie przeszkadza. Bo blizna, to nie powód do wstydu.

Blizna to moja historia
Moja blizna, to moja historia. To kawałek mnie. Blizna jest dość duża, choć po roku coraz mniej widoczna. Cięcia przy tarczycy prawie nie ma. Po lewej stronie, w miejscu po węzłach jest dużo grubsza. Ludzie pytają, czy to wypadek. A ja mówię, że to ślad po moich drugich urodzinach, to znak, że dostałam drugie życie. Bo blizna to moja historia. To opowieść o sile, o jakiej nie miałam pojęcia, o tym jak człowiek podnosi się, kiedy jest kompletnie załamany. To historia o dziewczynie, której życie rozbiło się na milion kawałków, a później się posklejało. A jak się coś skleja, zawsze zostaje ślad. Ale czy to staje się wtedy gorsze, brzydsze, mniej wartościowe? Nie, czasem jest jeszcze bardziej cenne,  bo wiesz, co mogłaś stracić. Moja blizna to opowieść o tym, że życie jest niesprawiedliwe, ale cudowne! To historia o tym, jak ważna jest rodzina, jak ważne są relacje międzyludzkie i jak ważni są Ci, którzy Cię otaczają. To opowieść o tym, że każdy dzień jest dobry, żeby zawalczyć o życie, o siebie, o swoje marzenia. To znak, że walki same się nie wygrywają, że trzeba walczyć. To opowieść o cudownych ludziach, jacy przypadkiem pojawiają się na naszej drodze i zmieniają nasze życie. Moja blizna, to mój powód do dumy.

Blizna to moja siła do działania
Załamałam się. To wszystko, co spadło na mnie w ciągu kilku dni doprowadziło mnie do rozsypki. Aż któregoś dnia powiedziałam sobie – walczę. Zrobię to. Mam dla kogo żyć i walczyć. Mam ich. Ale żeby mieć ich, muszę zawalczyć o siebie. Moja blizna jest oznaką tego, że znalazłam w sobie siłę, o której nie miałam pojęcia. Wykrzesałam jej tak dużo, że wystarczyło jeszcze na pocieszanie innych. To ja zapewniałam rodzinę, że z tego wyjdę. Pokonałam raka. Wiem, że dam radę spełnić swoje marzenia. Kiedy wątpię w to, staję przed lustrem. Patrzę na te 20 cm, w których kryje się ból i łzy, radość i szczęście, miłość i nadzieja. I wiem, że dam radę. Wiem, że jeśli nie spróbuję, nic się nie wydarzy. Nic. Nie chcę być bierna. Wiem, że do celu nie ma drogi na skróty, nie ma windy, nie ma czarodziejskiej różdżki, która spełni to, o czym marzę. Moja blizna pokazuje mi, że byłam silna. Że nie poddałam się w momencie, kiedy mogłam to zrobić. Byłam silniejsza niż to, co mnie raniło. Moja blizna to moja siła do działania. Moja blizna, to mój powód do dumy.

Blizna to mój sukces
Moja blizna jest oznaką, że stoczyłam walkę. I wygrałam ją. Walka była długa, były zły, był pot, nieprzespane noce… Było ciężko. Ale widzieliście kiedyś lekką walkę? Każda prawdziwa walka zostawia blizny. Jedne w środku, w sercu, na duszy, inne na ciele. One są oznaką, że wygrałam! Wygrałam! Są moją radością! Prawie 20 cm szczęście! To mój znak, że dostałam lekcję, odrobiłam ją i wyciągnęłam z niej wnioski. To mój sukces! Dla jednych to szpecące znamiona, dla innych miejsca, które trzeba zakrywać, dla jeszcze innych powód do wstydu. A dla mnie… dla mnie to powód do dumy!

Blizna to ślad na ciele i rysa w psychice
Z blizną trzeba poradzić sobie w głowie.Są maści, żele, plastry i zabiegi, jakie oferuje medycyna estetyczna. Ale najważniejsze, to nie czuć wstydu, że się ją ma. Zaakceptować ciało takie, jakie jest. Nie czuć się z blizną gorszym i brzydszym człowiekiem. Walczyć z blizną na ciele, ale i w głowie. Wytłumaczyć sobie, że ta blizna to nie powód do wstydu, ale do dumy!

I Ty też bądź dumna! Tylko Ty wiesz, ile musiałaś pokonać, ile znieść bólu, żeby ta blizna, pozostała TYLKO blizną. Patrz na nią, uśmiechaj się i pamiętaj – pokonałaś ogromną drogę, ogromny ból, znalazłaś siłę, o której nie wiedziałaś, że masz. Niech ta blizna przypomina Ci, że jesteś wspaniała i że masz ogromną siłę walki w sercu.

Nie wstydź się, bądź dumna!