Wdychaj jod! – dialogi znad morza

Przygotowaliśmy z młodym kilka słoiczków-pamiątek znad morza. Teraz przyszedł czas na rozdzielenie ich i wybór szczęśliwców, którzy prezent dostaną.

– Synku, może damy jeden słoiczek tacie do biura? Będzie się cieszył, zobaczysz.
– Nie trzeba. On się cieszył nad morzem, jak zbierał te kamyczki.

***

– Tata, nie śpij!
– Dlaczego?
– Bo Cię Ukradną!

***

Dziewczynka na plaży bardzo energicznie rozsypywała piasek i rozlewała wodę. W pewnym momencie nabrała wody na łopatkę i wpakowała ją wprost do buzi brata mówiąc:

– Wdychaj jod!

***

Wracamy z zakupów. Było już po 19.00 więc na siłę zagaduję młodego, żeby nie zasnął. Przejeżdżamy przez kolejne miejscowości, w końcu pytam Kacperka:

– W jakiej miejscowości mieszkamy?
– W Karchowie! – odpowiada.
– A babcia Krysia gdzie mieszka?
– W Kędzierzynie!
– A na wakacjach gdzie byliśmy?
– W hotelu!

***

Wracamy z wakacji. Młody pyta mnie w samochodzie:

– Mamo, a jak wrócimy do domu to zrobisz na śniadanie naleśniki?
– Jasne, że zrobię.
– A zrobisz je wszystkim, którzy o to poproszą?
– Zrobię… – odpowiadam niepewnie, bo nie wiem, do czego młody zmierza.
– A jak ktoś zechce coś innego? Zrobisz na śniadanie wszystkim to, co zechcą?
– Hej, a co to ja jestem, usługa hotelowa? – pytam niecierpliwie.
– Nie, usługa domowa – odpowiada po chwili namysłu mój niespełna czterolatek.

 

Kurtyna. Dobranoc