Wczoraj Warszawa, dzisiaj Paryż. Da się? Da się!

Porzuciła stabilne życie w Warszawie i wyjechała na kilka lat do Paryża. Decyzję o przeprowadzce podjęła w jeden wieczór. Dlaczego akurat tam? Co warto wiedzieć, zanim wyjedzie się do Francji? Czy jest tam bezpiecznie i w końcu o czym nie piszą w przewodnikach dla turystów? „Paryża może nie pokochałam od pierwszego wejrzenia, ale francuską kuchnię pokochałam z pierwszym kawałkiem sera comte, porcją ratatuillełykiem szampana” – poznajcie Monikę Wojciechowską i jej Paryż, francuską kulturę oraz trudną drogę poszukiwania francuskiej radości życia.

O tym, żeby rzucić wszystko i wyjechać za głosem serca marzy pewnie wielu, jednak mało osób ma odwagę to zrealizować.  Co się takiego wydarzyło, że zdecydowałaś się zostawić życie w Warszawie i wyjechać na kilka lat do Paryża?
Moja historia przypomina szczerze mówiąc romantyczny film. Kilka lat temu poznałam mojego narzeczonego i to dla niego wyjechałam do Francji. Byliśmy razem dwa lata, mieszkaliśmy w Warszawie, ale stwierdziłam, że jeżeli nie teraz, to już nigdy nie będę miała odwagi na przeprowadzkę do innego kraju. I tak w 2013 roku zostawiłam rodzinę, przyjaciół, Warszawę, w której mieszkałam od urodzenia i przeprowadziłam się do stolicy Francji.

Jak wyglądała przeprowadzka, szukanie mieszkania, pracy? Byliście przygotowani, czy może dopiero na miejscu rozglądaliście się za zajęciem?
Jeżeli chodzi o przeprowadzkę, szukanie mieszkania i inne problemy logistyczne, których doświadczają imigranci, to miałam naprawdę „miękkie lądowanie”. Nie szukałam mieszkania, dzięki Unii Europejskiej nie musiałam wyrabiać żadnych wiz i biegać po urzędach. Ale wiem, że mój przykład jest wyjątkowy. Jeżeli jedziemy sami do obcego kraju to spadają na nas wszystkie nowe i stresujące obowiązki, plus walka z administracją. Dla mnie, jedynym wyzwaniem było zgromadzenie dokumentów, abyśmy mogli z moim narzeczonym zalegalizować nasz związek partnerski, a później sprowadzenie mebli z Warszawy do Paryża. Jeżeli mogę coś doradzić osobom planującym przeprowadzkę do Francji, to dużo cierpliwości i przygotowanie się psychicznie na trudne chwile w starciu z administracją. Z opowieści wiem, że nie jest to łatwe…

19478623_1924109384470342_290904458_o

Jak wygląda tutejszy rynek pracy? Trudno znaleźć zajęcie, o którym się marzy? Jeśli ktoś chce zacząć szukać pracy już w Polsce, gdzie powinien zajrzeć?
Nie polecam nikomu przyjeżdżać w tzw. „ciemno”. Jest dużo propozycji dla młodych dziewczyn, które mogą pracować we Francji jako au pair (przyp. Praca połączona z nauką języka i zwiedzaniem. W zamian za pomoc i opiekę nad dziećmi, francuska rodzina gwarantuje zakwaterowanie i wyżywienie oraz drobne kieszonkowe) i myślę, że to świetny pomysł – w ten sposób uczą się języka, poznają życie Francuzów od podszewki i mogą zdecydować, czy później we Francji zostać, czy nie. Fajną opcją na początek jest też wyjazd na wymianę Erasmus, albo na staż. Jednak najważniejsze jest we Francji znajomość języka francuskiego – bez tego bardzo trudno o pracę. Przekonują się o tym np. Amerykanie, którzy przyjeżdżają i mogą wybierać jedynie wśród ofert nauczycieli albo przewodników wycieczek. Francuski rynek pracy jest dosyć zamknięty, więc lepiej być przygotowanym niż przyjeżdżać i szukać czegoś na miejscu.

Mieszkając w Paryżu kończyłaś studia w Warszawie. Pewnie byłaś mistrzem logistyki! Bardzo zdeterminowanym mistrzem logistyki.
To prawda, przez pierwsze lata mieszkania w Paryżu studiowałam w Warszawie, na szczęście w systemie zaocznym. Pokonywanie trasy Paryż-Warszawa mam już w małym palcu i niektórymi z tych sekretów dzielę się na moim blogu. W końcu trening czyni mistrza, więc nawet osoby takie jak ja, zawsze podróżujące z nadbagażem, w końcu uczą się jak spakować się w jedną walizkę i przefrunąć bezproblemowo przez kontrolę bezpieczeństwa.

Dlaczego akurat Paryż? Co takiego jest w tym mieście, że się w nim zakochałaś?
W tym wypadku to nie ja wybrałam Paryż, a Paryż wybrał mnie. I zapewniam Cię, że to nie była miłość od pierwszego wejrzenia. Po pierwsze, znamy to miasto z filmów, książek i często spojrzenie jest wyidealizowane. Przyjeżdżamy na miejsce, okazuje się, że wszędzie są tłumy ludzi, panuje hałas, zgiełk i to potrafi naprawdę przytłoczyć. Na dodatek wszyscy znajomi mówią ci, że powinnaś być „szczęśliwa, bo mieszkasz w Paryżu”. A Ty marzysz tylko o powrocie do domu, do znajomych ulic i swoich czterech kątów. Dopiero po jakimś czasie zaczęłam doceniać, że mieszkam w stolicy Francji i właśnie dlatego zaczęłam pisać też mojego bloga. Chcę się podzielić moimi paryskimi miejscami, tak żeby osoby przyjeżdżające tutaj mogły ominąć te miejsca, do których ja już nie chodzę i żeby mogły poznać Paryż od jego dobrej strony.

19478434_1924109324470348_481524780_o

19478516_1924109357803678_751883958_o

Czy w Paryżu można czuć się bezpiecznie?
Mogę jedynie odpowiedzieć, czy ja czuję się bezpiecznie. Tak. Mój analityczny umysł podpowiada mi, że mam większą szansę zginąć w wypadku samochodowym niż w zamachu terrorystycznym. I tego się trzymam. Wiele znanych mi osób boi się zamachów, nie jeździ do Paryża, omija skupiska ludzi, nie chodzi do restauracji. Ja nie mam poczucia lęku ani strachu. Oczywiście to może się zmienić. Nie wiem, jak zareagowałabym gdyby na mojej ulicy doszło do strzelaniny czy jakiegoś ataku. Może następnego dnia chciałabym pakować walizki i uciekać do Warszawy. Ale do tej pory przechadzam się po Paryżu i jedyne, o co się martwię, to o kieszonkowców.

Czujesz się tutaj jak w domu?
Po kilku latach na pewno czuję się już pewniej, niż na początku. Zauważyłam, że tak naprawdę paryskie ulice, to takie miniaturowe miasteczka. Każda dzielnica ma swoje sklepy, swoje punkty usługowe. Po jakimś czasie zaczynasz się zaprzyjaźniać z paniami w sklepie, panem sprzedającym ryby i sprzedawcą, który wybiera dla Ciebie jabłka. I wtedy wszystko wydaje się łatwiejsze. Więc teraz mam kilka ulic paryskich, na których czuję się jak w domu, ale całe miasto czasami jeszcze wydaje mi się obce.

Jesteś kontaktową osobą, piękną, inteligentną i uśmiechniętą. Czy łatwo było Ci nawiązywać nowe znajomości? Jacy są Francuzi?
Zawsze się śmieję, że jestem typowo nie-francuska, bliżej mi do stylu amerykańskiego, czyli duży uśmiech i kontakt wzrokowy. Francuzi są bardziej zdystansowani, są bardzo grzeczni, ale nie zawsze ciepli – przynajmniej na pierwszy rzut oka. Oczywiście, można też poznać tych bardziej wygadanych i uśmiechniętych, naprawdę nie można generalizować. Jedyne czego we Francji wymaga się od innych to uprzejmość i dlatego nawet jeżeli jesteśmy jako turyści, to warto poduczyć się podstawowych formułek, żeby nie wyjść na osobę źle wychowaną. Nie musimy się nadmiernie uśmiechać czy komuś nadskakiwać, wystarczy po prostu być grzecznym.

Wspomniałaś o języku francuskim, że warto go znać. Czy można odnaleźć się we Francji posługując się tylko językiem angielskim?
Moim zdaniem nie, jeżeli chcemy tutaj mieszkać. Jeżeli znamy tylko angielski to automatycznie zamkniemy się raczej w środowisku imigrantów, a nie Francuzów. Ale to chyba dotyczy każdego kraju na świecie. Dlatego warto od początku uczyć się języka, bo bez tego ani rusz.

Czym zaskoczył Cię Paryż? Co Cię zachwyciło, a do czego nie możesz się przyzwyczaić?
Tak jak wspominałam wcześniej, Paryż na początku zaskoczył mnie trochę negatywnie. Nie byłam przyzwyczajona do tłumów ludzi, a na dodatek częste podróże metrem mnie przygnębiały. Czułam się jak szczur pod ziemią, tymczasem nade mną były piękne budynki, zabytki i słynne paryskie bulwary. Chyba nigdy nie przyzwyczaję się do brania metra i jak tylko mogę, idę na piechotę, albo łapię autobus. Wolę już stać w korku i patrzeć na zachód słońca nad Sekwaną niż schodzić kilometry pod ziemię i tłoczyć się z innymi ludźmi. Co mnie zachwyciło, to po pierwsze architektura, nie znam drugiego takiego bogatego miasta na świecie. Po drugie, uwielbiam paryskie sklepy, przestało mi się podobać robienie zakupów w supermarkecie. W Paryżu idę do piekarni po chleb, do sklepu z żywnością organiczną po warzywa, a jeszcze gdzie indziej po sery. I wszystko jest pyszne!

19478419_1924109341137013_2085503458_o

19263903_1924109327803681_354208039_o

Monika, a czego nauczyło Cię to miasto i ludzie, jacy Cię otaczają?
Paryż uczy tolerancji, bo to tak naprawdę małe miasto, w którym zamknięto tłum mieszkańców i turystów. Nauczyłam się, jak unikać tłumów, jak przepychać się w  metrze (o ile już je muszę wziąć) i udzielać wskazówek zagubionym turystom z Azji. Zawsze jestem zadowolona gdy ktoś pyta mnie o wskazówki, bo to oznacza, że uchodzę już za prawdziwą Paryżankę 🙂

Które miejsca w Paryżu szczególnie zwróciły Twoją uwagę, a nie znajdziemy ich w przewodnikach dla turystów?
Myślę, że we wszystkich przewodnikach zbyt dużą uwagę przywiązuje się do tzw. „wielkich muzeów” – jak Luwr czy wieża Eiffla. Jeżeli chcemy tam iść, to kupmy bilet przez Internet, bądźmy tam o godzinie otwarcia i ucieknijmy zanim zaczną przybywać inni turyści. Inaczej te miejsca tracą urok. Moje ulubione paryskie muzeum to L’Orangerie, w którym obowiązuje cisza (nie ma miejsca na milion selfie i głośne gadanie), a także muzeum d’Orsay – ze względu na niesamowitą architekturę. Zawsze też radze osobom odwiedzającym Paryż, żeby spacerowały po uliczkach Marais, bo to moja ulubiona dzielnica.

Życie w Paryżu zmieniło Cię?
Oczywiście, trochę „sfrancuziałam”. Nie wyobrażam sobie kolacji bez słynnego paryskiego apéro, o którym pisałam na blogu, czasami zdarza mi się też po parysku przewracać oczami, gdy ktoś stoi po złej stronie ruchomych schodów. Każda podróż, nawet wypad na weekend może nas zmienić, a co dopiero mieszkanie w innym kraju.  

19457942_1924109361137011_672811392_o

19478380_1924109321137015_880687535_o

Prowadzisz bloga, na którym dokumentujesz swoje życie w Paryżu, dzielisz się ciekawostkami i genialnymi przepisami, pokazujesz francuskie życie od kuchni. Wszystkim historiom towarzyszą cudowne, kolorowe zdjęcia, w których jestem zakochana! Czytając Cię, marzę aby w końcu pojechać do Paryża! Wyjeżdżając wiedziałaś, że będziesz prowadziła bloga o francuskim życiu?
Szczerze mówiąc, pierwszego bloga założyłam jeszcze w 2002 roku i prowadziłam go do 2010. Ale to były inne czasy. Blogerzy kryli się za blogiem, zdjęcia wrzucało się od święta i głównie pisało się o swoich emocjach. Próbowałam reaktywować tego starego bloga po przeprowadzce do Paryża, ale szło mi opornie. Dlatego założyłam Paris by Moni – gdzie mogłam na świeżo rozpocząć blogowanie i skupić się już na Francji i paryskim stylu życia.

Twój blog to pewnie świetne miejsce dla bliskich, którzy na bieżąco śledzą co u Ciebie, ale i dla osób ciekawych francuskiej kultury oraz tych, którzy zamierzają do Francji pojechać na wakacje lub na stałe! Takie było założenie?
Tak, chciałam pokazać mój Paryż, moje spotkanie z francuską kulturą, Francuzami i moje poszukiwania słynnej francuskiej radości życia czyli „joie de vivre”. Mam nadzieję, że osoby planujące wyjazd do Francji zainspirują się moimi wpisami. Zawsze też z radością przyjmuję wszelkie maile i wiadomości od czytelników, bo lubię dzielić się moim doświadczeniem. Niby Francja to bliski kraj, ale zawsze jest dużo niewiadomych i czasami warto wczytać się w mojego bloga, żeby nie popełniać typowo turystycznych błędów.

Publikujesz mnóstwo fantastycznych francuskich przepisów. Czym zachwyca francuska kuchnia?
Paryża może nie pokochałam od pierwszego wejrzenia, ale francuską kuchnię pokochałam z pierwszym kawałkiem sera comte, porcją ratatuille i łykiem szampana. Francuzi są niezwykle dumni  ze swojej kuchni i mają rację, że się nią chełpią. Nad jej jakością pracowały pokolenia i jest naprawdę wyjątkowa. Coraz częściej przygotowuję jakieś typowe francuskie dania i jak do tej pory nikt nie składał zażaleń, więc polecam spróbować każdemu, kto lubi gotowanie.

19478411_1924109371137010_488761717_o

19457681_1924109364470344_1303394765_o

19457637_1924109344470346_1220541204_o

Monika, co dalej?
Na razie zostaję w Paryżu, chociaż moim marzeniem jest przeprowadzka na południe Francji, a konkretnie w regiony miasta Montpellier. O regionie Oksytania też piszę na blogu, tam urodził się mój narzeczony i z tym regionem wiąże się moja rodzinna historia.  Paryż to świetne miejsce dla studentów, ludzi głodnych miasta i jego wrażeń. Ale po jakimś czasie zaczynamy marzyć o domu z widokiem na winnice. Mam nadzieję, że moi czytelnicy będą śledzić nie tylko moje paryskie historie, ale przeprowadzą się ze mną za kilka lat na południe Francji.

Wiele osób rezygnuje z marzeń, bo zwyczajnie boją się zrezygnować ze stabilizacji, stałej pracy, przeraża ich niepewność. Co byś im doradziła?
Ja decyzję o przeprowadzce podjęłam w jeden wieczór. Ale wielokrotnie byłam przerażona i miałam ochotę pakować walizki i wracać do Polski. Myślę, że decyzja o przeprowadzce to bardzo indywidualna sprawa. Ja zabezpieczyłam sobie częściowo powrót, nie czułam nigdy, że opuszczam Polskę na stałe i do dzisiaj nie mam takiego poczucia. Często przyjeżdżam do Warszawy, mam bliski (na ile mogę) kontakt ze znajomymi. Europa się skurczyła, więc przeprowadzka do innego europejskiego kraju to mniejsze wyzwanie niż np. wyjazd do Azji czy Stanów Zjednoczonych. Jeżeli mogę coś doradzić, to nie rezygnujcie z marzeń i planujcie, ale z głową. Nie można marzyć o wyjeździe do idealnego kraju, bo żaden taki nie jest. Nie rezygnujcie z marzeń, ale słuchajcie też rozumu. Uważam, że takie romantyczno-racjonalne podejście jest zdrowsze i bezpieczniejsze.

Dziękuję za rozmowę i wszystkiego dobrego Monika!

19457536_1924109347803679_616049526_o

19451600_1924109331137014_1210698667_o

19441231_1924109317803682_792685890_n

Monika Wojciechowska o sobie mówi tak – Warszawianka z urodzenia, Paryżanka z wyboru. Uzależniona od pięknych zapachów, widoków i estetycznych wnętrz. Jestem psiarą i nic nie odstresowuje mnie bardziej niż przytulanie psów. Kotów też, chociaż nigdy im się nie narzucam. Potrafię przejść obojętnie wobec paryskich przysmaków, ale nie mogę się opanować, kiedy moja mama piecze tartę cytrynową. Najchętniej zjadłabym całą, sama i poprosiła o kolejną. Od kiedy zrobiłam dwutygodniowy post wedle zaleceń dr Dąbrowskiej zupełnie przeszła mi ochota na jedzenie mięsa. Jeżeli kawa to z mlekiem owsianym, herbata zielona jaśminowa, jeżeli mam ćwiczyć w domu to wybieram Ewę Chodakowską. Kocham Polskę, Warszawę i jestem dumna, że zmieniają się w takie przyjazne i sympatyczne miejsca. Kiedy mówię „góry” to myślę o Tatrach, kiedy „jezioro” to o Mazurach. Nie potrafię układać sobie włosów, ani skompletować idealnej „capsule wardrobe”. Okropnie niszczę buty, ale pewnie dlatego, że dużo chodzę.

fot. Monika Wojciechowska

*Jeśli podążasz za marzeniami, konsekwentnie realizujesz swój plan na życie, motywujesz innych lub robisz coś absolutnie wyjątkowego – napisz do mnie! Razem zainspirujemy innych do działania! Mój e-mail: kontakt@kinka.com.pl. Możesz także zostawić wiadomość na facebooku.