Tak naprawdę jest jedna historia, którą musisz znać

Kiedy pracowałam w dzienniku, prowadziłam rubrykę rodzinną – pisałam o dzieciach, relacjach, rodzinie, nowościach dla maluchów ze sklepowych półek. Do jednego z numerów przygotowywałam tekst o dziadkach i ich roli w życiu młodego człowieka. Pamiętam do dziś słowa psychologa, z którym przeprowadzałam wywiad. Powiedział: „W oczach starszych ludzi jest mądrość, z której powinniśmy czerpać, ile się da. I historia. Historia, o jakiej nie przeczytamy w książkach, a mimo to, jest dla nas taka ważna. Historia naszej rodziny”.

Historia, dzięki której ukształtowała się nasza przyszłość. Historia, która odpowiada na wiele pytań z przeszłości – znając ją, możemy zrozumieć więcej. Domyślać się, dlaczego pewne losy potoczyły się tak, a nie inaczej. Starać się zrozumieć, dlaczego ktoś wyemigrował, dlaczego sprzedał dom, dlaczego postąpił tak, jak postąpił. Historia, część naszego życia, której nie możemy sobie wybrać. Historia, którą możemy zaakceptować, możemy się na nią obrazić, możemy wyciągnąć wnioski, możemy być z niej dumni. Historia… znasz historię swojej rodziny?

Znasz przeszłość swojej rodziny?
Jakiś czas temu postanowiliśmy z moim ukochanym kuzynem poznać historię naszej rodziny. Mamy cudownego, 90cio letniego dziadka, który bardzo dużo pamięta. Mam też to szczęście, że mój Tomek jest bardzo biegły w historii wojny i czasów powojennych, więc dziadek nie mógł wielu faktów przemilczeć. I choć wiele wspomnień jest trudnych, są nieocenione dla nas – kolejnego pokolenia, które tamte czasy zna tylko z podręczników. Założę się, że czasem patrząc na swoich dziadków masz wrażenie, że historia Waszej rodziny musi być nudna. Bo niby co ciekawego mogłoby się wydarzyć. Zaskoczę Cię. Gdybyś dzisiaj posłuchała tego, co o dawnych czasach mają do powiedzenia dziadkowie, mocno byś się zdziwiła i… pewnie historia byłaby niezłym scenariuszem na film.

Znasz przeszłość swoich rodziców?
Jak często pozwalasz rodzicom na powroty do tamtych czasów? Ja uwielbiam słuchać opowieści mojego taty, który mimo iż dopiero co przekroczył 55 lat, ma bardzo bogatą i barwną przeszłość. To nie tylko humorystyczne opowieści, ale przede wszystkim mnóstwo emocji. To historia, która ukształtowała go, nas jako rodzinę i z pewnością nie była obojętna dla mnie, jako człowieka. Tak to już w naszej rodzinie się poukładało, że ja mam charakter po tatusiu, czego mój mąż nigdy nie może przemilczeć. A mój brat pa mamie. Dlatego tak bardzo lubię słuchać tych historii.

Jakie relacje z dziadkami ma Twoje dziecko?
Od kiedy urodził się nasz synek, dbamy o to, żeby miał świetne relacje z dziadkami. Uważam, że zarówno moi rodzice, jak i teściowie mają mnóstwo wiedzy, ciepła i mądrości życiowej, doświadczenia, jakie mogą przekazać mojemu dziecku. Mają też mnóstwo czasu dla niego, pewnie więcej niż dla swoich dzieci kiedyś. I jak najchętniej zostawiam synka pod ich opieką – kiedy mam wyjazd, kiedy jestem w pracy, albo kiedy młody chce z nimi zwyczajnie pobyć. Mam o tyle szczęścia, że rodzice w pełni respektują nasze zasady wychowania dziecka, nie robią niczego wbrew nam, nie wtrącają się – a kiedy chcą na coś zwrócić uwagę, mówią o tym, nie oczekując że rzucę wszystko, i tak zrobię. Nie wpychają w młodego słodyczy, nie puszczają mu cały dzień bajek, nie uczą durnot. Dają mu 100 procent swojego czasu, siebie. Mój tato, jak siada z młodym, to nie robi wtedy nic innego. Siadają na kanapie i uczą się geografii – nikt tak jak mój tato nie potrafi opowiadać o świecie. A młody chłonie jak gąbka! I jak im ten czas daje – to wspaniałe wspomnienia do małego albumu, jaki tworzy się w główce dziecka. Moja mama i teściowa bawią się we wszystko, co tylko młody wymyśli. A mój teściu, zapalony działkowiec, ma w sobie tyle pasji, że młody z ochotą podlewa z nim wszystkie sadzonki.

Co więc dać dziadkom na prezent?
W zeszłym roku podarowałam dziadkom, ale i dziadkom Kacperka, czyli rodzicom – albumy z serii „Opowiedz mi, babciu”. I nie wyobrażam sobie lepszego prezentu na ten szczególny dzień. Być może Cię zaskoczę, ale to prezent, który kiedyś do Ciebie wróci. Na kartach obszernej książki dziadkowie spiszą historię rodziny, ze swojej perspektywy. Historię, która będzie najciekawsza dla ich rodziny. Gdzie są nasze korzenie? Skąd pochodzimy? Kim byli nasi przodkowie? Co przeżyli Ci, którym zawdzięczamy życie? Co sprawiało im radość, a co ich martwiło? Jaką naukę możemy wziąć od nich dla siebie i kolejnych pokoleń? Historia babci i dziadka od dzieciństwa do chwili obecnej. 130 stron, na nich mnóstwo pytań i miejsca na zdjęcia, notatki, bilety, kartki i inne papierowe wspomnienia. Czasem trudno opowiedzieć historię, wiele rzeczy się zapomina. Tutaj są genialne pytania, które pomogą usystematyzować wszystko, przypomnieć o czymś, co kiedyś uleciało. Wspomnienia – czy jest coś piękniejszego, co możemy kolekcjonować w życiu?

W tym roku do grona wspomnieniowych prezentów dołączamy grę – „Jak to wtedy było?”. Kolejna pozycja z cyklu sentymentalna podróż do przeszłości. My uwielbiamy gry planszowe, młody często gra w nie z dziadkami, dlatego pomyśleliśmy, że taki prezent będzie jak znalazł. Świetna zabawa, mnóstwo śmiechu i wspomnień, których nie znamy. Wiem, kiedyś nie oglądało się tyle telewizji, ludzie spędzali ze sobą dużo więcej czasu. Sama pamiętam te czasy. Być może dlatego ludzie kiedyś znali swoje korzenie i historie tak dobrze, a dziś jak przez mgłę? Dbajmy o wspomnienia, aby nie odeszły w zapomnienie. Czasem zazdrościmy innym filmowej historii rodzinnej… tak naprawdę nie znając swojej.

Dlaczego ta gra nigdy się nie nudzi? Bo każda historia jest inna, a odpowiedzi unikalna. Bez klucza. Zwycięzcą jest ten, kto lepiej zapamiętał rodzinne opowieści.  Choć tak teraz myślę, czy w takiej grze liczy się wygrana? Nie, liczą się słowa, jakich nie usłyszałoby się być może nigdy.

Wspomnienia. Ja wciąż kolekcjonuję.

A Ty? Masz ich pełen album?