„Skoro weszło, musi wyjść. Nie drzyj się” – czyli jakie masz prawa podczas porodu?

Zastanawiam się czasem, czy kobiety faktycznie boją się porodu, czy może tego, jak będą podczas rodzenia traktowane. Kiedy wspominam swój poród siedem lat temu, to gdyby się cudowna położna, nie wiem, czy byłoby to dla mnie miłe przeżycie. Dzisiaj, siedem lat po tym, widzę ile na porodówce się zmieniło – poród był fajnym przeżyciem, miałam wsparcie i pomoc w położnych, szacunek z ich strony. I choć marzy mi się, żeby każdy tak miał, niestety wiem, że tak nie jest. Krzyczenie, obrażanie, zmuszanie do leżenia, obdzieranie z godności i szacunku – to strasznie smutne, ale to wciąż dzieje się na porodówkach. Dlatego dziś głos oddaje ekspertce od porodów, Oldze z bloga Turkusowa Kropka. Bo jako rodząca masz mnóstwo praw, a szpital MUSI je respektować.

 

Zawsze kiedy zaczynam mówić o prawach kobiet, inne kobiety patrzą na mnie, jakbym była jakąś feministką z początku zeszłego stulecia. W sumie coś w tym jest. Może i feministką jestem, chociaż nie lubię tego określenia, ponieważ za bardzo kojarzy mi się z rzeczami, których nie popieram.

Prawo i wolność człowieka to ogromna dziedzina wiedzy. Generalnie wiemy, że mamy swoje prawa, jako ludzie. Wiemy, że mamy prawo do życia, do udzielenia nam pomocy. Wiemy, że nikt nie ma prawa robić nam krzywdę, wykonywać na nas rzeczy, których nie chcemy, gwałcić nas. Tak, w zasadzie umiemy rozpoznać kiedy gwałt jest gwałtem i wiemy, że jest to niezgodne z prawem. Jednak jak trafiamy na porodówkę większość z nas zapomina o tym, że jesteśmy kobietami, ludźmi, mamy swoje prawa i należy nam się szacunek i godna opieka. Zapominamy również, że dziecko jest naszym dzieckiem. My za nie odpowiadamy i tylko my mamy prawo podejmować decyzje w jego imieniu. W końcu zapominamy, że polskie porodówki to najczęściej oddziały w szpitalach publicznych, a lekarze i położne są płaceni z naszych podatków. Nie są Bogami. Nie jesteśmy ich własnościami, a szpital podlega takim samym prawom, jak każde inne miejsce. 

Standard Organizacyjny Opieki Okołoporodowej

To taki magiczny zlepek słów, który większości kobiet nie mówi nic. Standard jest dokumentem obowiązującym w Polsce. Są w nim zapisane najważniejsze kwestie związane z opieką okołoporodową. Przy tym „standard” to nie wskazówki (jakby chcieli niektórzy), ale faktyczny dokument, nasze prawo. 

O czym mówi SOOO? Praktycznie o wszystkim. Mówi o tym, że masz prawo do rzetelnej informacji. Masz prawo nie zgodzić się na jakąś procedurę, a personel medyczny ma obowiązek otrzymać od Ciebie zgodę przed każdą przeprowadzaną procedurą. Masz prawo wybrać pozycję do porodu (tak, też w II fazie porodu), masz prawo do ruchu, jedzenia, picia, do osoby towarzyszącej i do czucia się bezpiecznie. Masz prawo do dwugodzinnego i nieprzerywanego kontaktu skóra do skóry z dzieckiem bezpośrednio po porodzie. W tym czasie nikt z personelu bez Twojej zgody nie ma prawa zabrać Ci dziecka. Nie mają prawa tego zrobić również potem. To ty decydujesz, gdzie dziecko ma spać, co jeść, jak będzie pielęgnowane i jakie procedury medyczne mają być na nim wykonywane. Masz prawo do intymności i poszanowania godności. I jeszcze wiele innych, ale ciężko dokładnie wszystko opisać w jednym poście ;-). 

Inne prawa na porodówce

Oprócz SOOO na porodówce również obowiązują prawa człowieka i prawa pacjenta. To nie jest jakieś magiczne miejsce, gdzie przestajemy być ludźmi. Nadal nimi jesteśmy i prawa człowieka posiadamy. 

I znowu mamy tutaj prawo do informacji i do decydowania o sobie i swoim ciele. Czy uważasz, że wszystko jest ok, że nagle podejdzie do Ciebie tatuażysta i zrobi Ci bez pozwolenia tatuaż? No chyba nie bardzo. Dlaczego więc jest ok, jak lekarz czy położna natnie kroczę przy porodzie bez zgody pacjentki? Tym bardziej, że nie ma żadnych dowodów naukowych na wykazanie zalet tego zabiegu. 

Idziesz do sklepu po bułki. Pani przy kasie ma ewidentnie zły humor i zaczyna na Ciebie wrzeszczeć, że przecież mogłaś przyjść godzinę później, bo ona pije teraz kawę. I w ogóle czemu wybrałaś takie beznadziejne bułki. Nie znasz się i powinnaś siedzieć cicho, a ona sama za Ciebie wybierze. Trochę lipa, prawda? A ile z nas przychodząc na porodówkę usłyszała, że „ mogła przyjść rano a nie w środku nocy” lub „Pani zupełnie nie umie karmić piersią”, „nie umie rodzić”, „po co zadaje pytania” itd.? Ilu z nas było w szpitalach wyśmiewanych, szantażowanych zdrowiem dziecka i upupianych (ach, uwielbiam to słowo!)?

Zmiana jest w nas

Fajnie by było, gdyby nasza opieka zdrowotna nie potrzebowała mieć nakazów i zakazów. Byłoby super, jakbyśmy z ulicy dostawały w szpitalach najlepszą możliwą opiekę. Niestety osiągnięcie tego wymaga czasu i ogromnej pracy. Tę pracę wykonuję ja i inne doule, mówiąc wprost o problemach na polskich porodówkach. Tę pracę wykonują organizacje zajmujące się opieką okołoporodową takie jak Fundacja Rodzić po Ludzku. Jednak tę pracę musicie wykonywać też wy – kobiety idące do porodu. Czytajcie o porodach. Dowiadujcie się, czym są różne procedury, jakie są do nich wskazania i jakie są ich konsekwencje. Znajcie swoje prawa. Przeczytajcie Standard Organizacyjny Opieki Okołoporodowej i jeżeli coś jest nie jasne dla was, poproście o wytłumaczenie osobę, która się na tym zna. Wybierajcie dobre szkoły rodzenia i najlepsze porodówki w swojej okolicy. Spotykajcie się z doulami, z fizjoterapeutami uroginekologicznymi i z położnymi, dla których ta praca to powołanie. Wymagajcie, bo gdy jest popyt, jest i podaż. Aż wreszcie, jeżeli przy Waszych porodach zostały złamane jakieś prawa, złóżcie skargę. Nie bójcie się. To są Wasze ciała, Wasze dzieci i Wasze zdrowie.

 

Olga Vitoš – doula i miłośniczka masażu rebozo. Autorka bloga Turkusowa Kropka oraz prowadząca akcję #KochamZapinam. Propagatorka kontaktu skóra do skóry, czyli maluchy na brzuchy. Uwielbia noszenie w chuście, wspiera karmienie piersią i świadome rodzicielstwo. Prywatnie mama dwóch wspaniałych chłopców i początkująca artystka.

*Grafiki są własnością Olgi, publikuje je na swoim Facebooku.

Jak wspominacie poród i czas w szpitalu?