Sekret udanego rozszerzania diety niemowlaka. Znasz plan 5 „K”?

 

Hej Kinia, u Ciebie to teraz już pewnie z górki? Z drugim dzieckiem jest o wiele łatwiej, nadchodzi czas na rozszerzanie diety i nie musisz czytać tych wszystkich książek, artykułów ani szukać porad w Internecie, bo wszystko już wiesz. No cóż…. Chciałabym, żeby właśnie tak było. Fakt jest taki, że wytyczne odnośnie rozszerzania diety zmieniają się co jakiś czas, więc trzeba być na bieżąco. W przypadku obojga dzieci działałam zgodnie z zaleceniami, bo żywienie maluchów w pierwszych trzech latach życia jest niesamowicie ważne. Co prawda tym razem kosztowało mnie to mniej stresu, ale nie dlatego, że to drugie dziecko. Sekretem bezstresowego i spokojnego rozszerzania diety okazał się plan 5 „K”, czyli…

Zaraz Ci opowiem – i uwierz mi – to bardzo pomaga. U mnie zmieniło to wszystko, dlatego wiedziałam, że muszę Ci o tym napisać. Dobrze wiesz, że choć Pola to moje drugie dziecko, stresowałam się wprowadzaniem posiłków stałych tak samo, jak przy pierwszym dziecku. Dobrze, nie przedłużam i gwarantuję, że ten plan pozbawi Cię stresu, tak jak i mnie 🙂

Kiedy zaczynałam rozszerzać dietę Kacperkowi, miałam wydrukowaną tabelę, w którym miesiącu, jaki produkt wprowadzać. Pamiętam, jak spotkałam koleżankę, która ironicznie pytała, czy ja naprawdę trzymam się tych śmiesznych rozpisek, bo przecież one tylko życie utrudniają. Mi ułatwiały – miałam pewność, czy podaję odpowiednie składniki, konsystencje, wielkość porcji. Byłam spokojna, że moje dziecko otrzymuje odpowiednią ilość posiłków, a przy tym prawidłowo się rozwija.

Minęło siedem lat. Wiesz, z drugim dzieckiem po tak długiej przerwie jest w sumie, jakby jeszcze raz miało się pierwsze 🙂 Wiele rzeczy się zapomina, wiele rzeczy się zmienia – tak jak w przypadku żywienia. Rozszerzanie diety Poli rozpoczęłam po szóstym miesiącu (mimo że od kilkunastu tygodni była karmiona mlekiem modyfikowanym).

Pamiętaj, że eksperci zalecają wprowadzać posiłki stałe nie wcześniej niż po ukończeniu przez dziecko 17. tygodnia i nie później niż w 26. tygodniu życia dziecka.

W przypadku Poli zakładałam, że nie będę miała specjalnej tabelki, a wszystkie pokarmy będę wprowadzała stopniowo według swojej intuicji. Jednak przerażało mnie to, przyznaję. Kiedy kaszka? Najpierw glutenowa, czy może bezglutenowa? Zaczynać od dyni, a może jednak od ziemniaka z marchewką? Jajko – najpierw żółtko, a może już w całości? Czy białko nie uczula? Mięso gotować razem z warzywami czy osobno? Co z truskawkami, pomarańczami – naprawdę mogę je podawać równolegle z jabłkiem? Nie sięgałam już nawet po książki i magazyny, jakie zostały mi po Kacperku, bo wiedziałam, że te zalecenia były już nieaktualne…

Co ostatecznie zrobiłam?
Ściągnęłam na telefon aplikację – tak, z dwójką dzieci na pokładzie wybrałam szybkie, sprawdzone i bezpieczne rozwiązanie 🙂 Jako że najczęściej szukam porad żywieniowych na stronie BoboVita, naturalnym była instalacja ich aplikacji – tam też trafiłam na coś, co rozwiało wszystkie moje wątpliwości: Plan pięciu kroków.

O ile w życiu lubię uczyć się na własnych błędach, o tyle na dzieciach uczyć bym się nie chciała 🙂 Kiedy trafiłam na plan pięciu kroków, odetchnęłam z ulgą – poczułam się poprowadzona za rękę, bo całość jest jasno i klarownie wytłumaczona, a ja miałam pewność, że wszystko robię dobrze. To trochę jak z chodzeniem u dziecka – najpierw niezdarne tup-tup, a potem… jak się rozpędzi, to nie chodzi, tylko od razu biega! Tup-tup i…

PIERWSZY KROK – warzywa i owoce

Zaczynamy od warzyw. U nas to była najpierw marchewka, później ziemniak. Wiedziałam, że pierwsze dni to oswajanie się z nowym – dziecko nie musi zjeść wiele. To może być łyżeczka, dwie, trzy – ma po prostu przyzwyczaić się do nowego smaku i konsystencji. Warzywa najlepiej podać między porcjami mleka, żeby dziecko nie było zbyt głodne. Oba smaki zostały u nas zaakceptowane, choć dopiero jak zmieszałam je któregoś dnia razem, Pola zjadła całą porcję. Pamiętaj, że każde dziecko jest inne – Kacperkowi dużo więcej czasu zajęło przyzwyczajenie się do innego posiłku niż mleko. Także nie zniechęcaj się, bądź cierpliwa i spokojna. Wszystko przyjdzie z czasem.
Po dwóch tygodniach, kiedy dziecko już ładnie zajada warzywa, podajemy owoce. Wiesz, słodki smak dziecko powinno polubić od razu (mleko mamy ma słodki smak), dlatego lepiej zacząć od warzyw. Ja zaczynałam od gotowanego jabłka – jednak Pola średnio chciała je jeść. Dlatego zdecydowałam się na owoce w słoiczkach i to się u nas świetnie sprawdza. Tak samo miałam z Kacperkiem, zajadał owoce ze słoiczka bardzo długo, nawet jak już ładnie jadł surowe, często dodawaliśmy je również do kaszki.

 

DRUGI KROK – zboża

Wprowadzamy kaszkę – glutenową i bezglutenową. Można dodać do mleka i podawać z butelki lub przygotować kaszkę jako śniadanie w miseczce. I analogicznie jak z zupką – zaczynamy od kilku łyżeczek, przyzwyczajamy do nowego smaku. My używamy przeróżnych kaszek, często je zmieniam – pszenne, owsiane, ryżowe itp. Kaszki zawierające gluten (np. kaszkę manną) należy wprowadzać zaczynając od niewielkich ilości obserwując reakcję dziecka ponieważ gluten jest popularnym alergenem.

TRZECI KROK – różnorodność

Uczymy dziecko różnorodności – urozmaicamy posiłki. Podajemy warzywne kombinacje, różne kaszki, owoce czy owocowe deserki.

CZWARTY KROK – mięso i ryby

Czas na mięso i ryby! Warto też raz, a z czasem dwa razy w tygodniu zamienić mięso, na delikatną rybę. Pamiętaj też o jajku, które powinno się znaleźć w menu dziecka. Podajemy całe jajko, a nie tak jak kiedyś, początkowo samo żółtko. Ja gotuję jajko osobno i miksuję z zupką lub wlewam na wrzątek i robię takie kluski lane.

PIĄTY KROK – regularne posiłki

I w ten sposób dochodzimy do ostatniego punktu, czyli pięciu posiłków dziennie. U nas nastąpiło to bardzo naturalnie. Co prawda, Pola budzi się jeszcze raz w nocy na butlę, ale w ciągu dnia mamy zachowany rytm posiłków o stałych godzinach.


A skąd wiem, co dalej? Z aplikacji. Mam tam codziennie gotowy, przykładowy jadłospis, ale i porady żywieniowe. Inaczej pewnie nie zdecydowałabym się podać między posiłkami suszonych śliwek czy jogurtu naturalnego – tak, tak. Ja to ta z tych strachliwych i chuchających na zimne 🙂 Zapomniałabym o ważnej rzeczy – jeśli wolisz mimo wszystko papier, BoboVita po rejestracji na stronie prześle Ci darmowy poradnik o rozszerzaniu diety. A gdybyś miała pytania odnośnie żywienia dziecka, rozwoju lub po prostu chciała porozmawiać czy postępujesz dobrze – skorzystaj z bezpłatnej infolinii marki, napisz wiadomość lub porozmawiaj na czacie ze specjalistą ds. żywienia czy pediatrą. Ja korzystam z takiej pomocy, bo… w kwestii zdrowia i rozwoju dziecka chcę być po prostu pewna tego, co robię.

Na koniec jedna, ale jakże ważna zasada, której się trzymam i Tobie też polecam, choć od razu mówię, nie jest to łatwe – ale BARDZO ważne: „Rodzic decyduje co i kiedy dziecko zje, a ono decyduje czy zje i ile”

Powodzenia mamo, damy radę! Jesteś świetna!


Wpis przygotowany przy współpracy z marką BoboVita, która jest z nami od początku narodzin moich dzieci 🙂

 

Dołącz do mnie na instagramie – codziennie mnóstwo dobrej energii
i pysznej, gorącej kawy. Ja stawiam 🙂
@kinka_karolina_wilk