Pożegnanie SMOCZKA. Poznaj nasz patent!

Smoczek jest fantastycznym uspokajaczem, ułatwia zasypianie i często jest dobrym przyjacielem dziecka. Przychodzi jednak taki moment, w którym trzeba smoczek odstawić. I tu nieraz zaczynają się schody…
U nas także. Ale się udało!

Smoczka pozbyliśmy się późno – młody miał już prawie 3 latka. Trochę z lenistwa, trochę z wygody… smoczek ostatni rok był nam potrzebny już tylko do usypania. Dziecko ze smoczkiem szybciej i łatwiej zasypia, a po ciężkim dniu marzyłam już tylko o chwili spokoju. Tak więc i smoczek lądował w buzi Kacperka, dwie minuty i dziecka nie było – a mama miała wolne. Ale przyszedł ten moment, że stwierdziliśmy z mężem, że to już przegięcie i czas pożegnać się z „niuniem”.

Na pomysł, jak pozbyć się smoczka wpadł Radek – jak się później okazało, był to strzał w dziesiątkę.

Był koniec listopada. Mikołajkowa atmosfera wisiała w powietrzu, dzięki czemu łatwiej było nam przeprowadzić całą akcję. Przygotowaliśmy dla młodego kartkę i kopertę i poprosiliśmy go o napisanie listu do Mikołaja. Uprzedziliśmy go także, że do koperty oprócz listu włożymy też smoczka – w zamian za to dostanie wymarzony prezent. Ku naszemu zdziwieniu młody bez problemy przystał na tę propozycję.

„Napisał” więc list, spakował niunia, zaadresował kopertę i wysłaliśmy list.

Zadowoleni dokończyliśmy kawę.

Nasza radość nie trwała jednak długo – przyszła pora popołudniowej drzemki Kacperka. I się zaczęło.

Płacz, płacz, płacz i dopominanie się o smoczka. W końcu aż błaganie o niego.

Wtedy zrozumieliśmy, że obiecywanie niespełna trzylatkowi, że w zamian za smoczka za dwa tygodnie dostanie prezent jest dla niego abstrakcją. Bo czas jest dla maluszków abstrakcją. Na szczęście mieliśmy już kupione dwa prezenty mikołajkowe – drewnianą autostradę i zestaw drewnianych autek. Szybko spakowaliśmy samochodziki do torebki pakunkowej i daliśmy młodemu tłumacząc, że to pierwszy prezent za oddanie smoczka, a drugi, ten wymarzony, przyniesie Mikołaj później. Kacper był w siódmym niebie – po rozpakowaniu autek i krótkiej zabawie zasnął. BEZ SMOCZKA.

I więcej się o niego nie upomniał.

Od tej pory, kiedy pokazywał komuś nowe autka to mówił z dumą, że dostał je od Mikołaja, ponieważ oddał smoczka.

Pożegnanie ze smoczkiem przebiegło u nas niemal bezboleśnie. Mam nadzieję, że u Was podobnie 🙂

Pożegnanie smoczka

Pożegnanie smoczka