O intymnych częściach ciała

Rozmawiamy z dzieckiem o intymnych częściach ciała

Rozmowa o intymnych częściach ciała z kilkulatkiem wcale nie musi być krępująca. Wystarczy dobrze się do niej przygotować. Zadanie nie jest trudne, ale musimy pamiętać o kilku kwestiach – wyzbycie się wstydu, skrępowania i zażenowania. Poznaj nasz sposób na „pierwszą trudną rozmowę”.

Temat intymnych części ciała pojawił się u nas, kiedy młody miał niespełna trzy latka. Kiedy na pytanie, czy mama też ma siusiaka odpowiedziałam, że nie – tyle wystarczyło. Kacper więcej nie dopytywał. Jednak skłoniło nas to do przygotowania się do tej rozmowy. Dobrze zrobiliśmy, bo temat powrócił po kilku tygodniach. Ale my byliśmy gotowi!

„Nie ma głupich pytań, są tylko głupie odpowiedzi” – ten cytat wyczytałam w jakiejś książce lata temu
i zawsze go sobie przypominam w momencie, kiedy mam wahania, aby o coś zapytać.

Dlatego nie śmiejmy się z pytań maluchów, ale z cierpliwością na nie odpowiadajmy. Dzieci są ciekawe świata, ciekawe tego co je otacza i to naturalne, że zaczynają o wszystko pytać, także o sfery intymne ciała. Ważne, żeby być przygotowanym do tej rozmowy, nie zbywać malucha, a przede wszystkim wyzbyć się emocji, wstydu
i zażenowania. Niepotrzebnie tak się spinamy, bo dla dziecka to taka sama część ciała, jak ręka, noga czy brzuch. Często rozmawiając o sferach intymnych mówimy półgłosem, jakby to była jakaś tajemnica i coś wstydliwego. Choć nie to jest najgorsze, bo karygodne jest bagatelizowanie tematu.

Skąd problem nazywania miejsc intymnych? Może przyczyną jest fakt, że w Polsce nazywamy te miejsca albo w sposób wulgarny albo bardzo formalny.

Określenia „pomiędzy” są zazwyczaj dziwne, a czasem śmieszne. Choć jeśli chodzi o mnie – lepsza „dziwna” nazwa niż urwanie tematu. Wprawdzie można powiedzieć dziecku, że chłopcy mają penisy, a dziewczynki waginy i
z pewnością starszym dzieciom tak się mówi. My nie zdecydowaliśmy się na tę opcję. Wybraliśmy z mężem chyba najlepsze z możliwych rozwiązań (jak dla trzylatka), dodatkowo wyjątkowo zrozumiałe dla dziecka – powiedzieliśmy, że chłopcy mają siusiaki, a dziewczynki siusie. Oba wyrazy mają związek z czynnością, czyli sikaniem. Proste.

Poznanie różnic w budowie ciała i wyglądzie umożliwia dzieciom rozpoznanie płci.

To naturalne, że muszą je poznać. Pomocne w „edukacji” okazały się u nas drewniane układanki – chłopiec
i dziewczynka. Są one o tyle fajne, że układamy sylwetki ubranego dziecka, golasa, profil mięśni i narządów wewnętrznych. Na końcu jest szkielet. Poza częściami ciała dziecko uczy się dużo więcej – oczywiście wiedzę dawkujemy Kacperkowi w rozsądnych proporcjach 🙂

Układanka części ciała

Układanka części ciała

Układanka części ciała

Układanka części ciała

Układanka części ciała