Wychowawcza wartość klapsa

Dzieci to przebiegłe istoty są. Nie słuchają, robią na złość, nie chcą pokoju posprzątać i grymaszą przy jedzeniu. Pokazują język, pyskują, próbują przeforsować własne zdanie. Dobrze wiesz, że czym skorupka nasiąknie za młodu… I chcesz dziecko nauczyć, jak powinno się zachowywać. Kiedy robi coś nie po Twojej myśli, coś co jest nazywane złym zachowaniem, reagujesz. Mówisz raz, drugi, trzeci. I dajesz klapsa. Działa? Działa!

Od jakiego czasu dużo mówi się o rodzicielstwie bliskości. O tym, żeby z dzieckiem rozmawiać, tłumaczyć, być jego życiowym przewodnikiem. To wszystko pięknie brzmi, ale kiedy przychodzi proza życia, już tak kolorowo nie jest. Czasem próbujesz tłumaczyć, ale ile można! Każdy człowiek ma granice wytrzymałości. A taki mały szkrab to potrafi wyprowadzić z równowagi, oj potrafi. Kto by w takim momencie wierzył w te durnoty, że bicie szkodzi, że nie uczy dyscypliny. A stop! Przecież Ty nie bijesz, dajesz tylko klapsa. A to różnica przecież, co nie?

Oto, czego nauczysz dziecko, dając mu klapsy:

  1. Zaradności życiowej
    Jeśli ktoś zabierze dziecku zabawkę lub zrobi coś, co nie jest po jego myśli wtedy dziecko będzie wiedziało co zrobić – uderzy. Przecież skoro jest niegrzeczne w domu, to dostaje klapsy. W końcu po co rozmawiać, wystarczy podnieść rękę.
  2. Słabsi nie mają prawa głosu
    Jesteś mniejszy? Słabszy? Masz się słuchać. A jak nie słuchasz, to dostaniesz klapsa. Bo jesteś mniejszy i słabszy. A takich właśnie w ten sposób uczy się dyscypliny i posłuszeństwa. W końcu dorosły dorosłemu TŁUMACZY, aż zrozumie. Na młodszego szkoda czasu.
  1. Dyscyplinę osiągniesz przemocą
    Jeśli chcesz, żeby ktoś respektował Twoją wolę – uderz go. Będzie się bał i Cię posłucha.
  1. Głupszym nie warto tłumaczyć
    Jest mniejszy, słabszy, mniej wie. Uważasz, że jest głupszy. Po co mu coś tłumaczyć, skoro i tak tego nie zrozumie. Szkoda czasu.
  1. Najlepszą obroną jest atak
    Nie masz argumentów? Nie masz siły tłumaczyć? Jeden klaps i po sprawie.
  1. Nie szukaj alternatywy
    Po co się męczyć, szukać, wymyślać, głowić się nad rozwiązaniem problemu. Po co starać się dotrzeć do drugiego człowieka. Po co tracić czas, skoro wiadomo, że klaps jest skuteczny.
  1. Jak poradzić sobie z kimś, kto Ci przeszkadza
    Jesteś zajęty czymś ważnym, a tu ktoś Ci jęczy nad uchem. Mówisz mu, że nie masz czasu. A on głupi nie słucha. I naraz świta Ci genialna myśl, którą realizujesz. Dajesz klapsa i masz spokój. Rozmówca idzie zapłakany do pokoju. I masz czas dla siebie.
  1. Nie wolno się bać, krzyczeć, wycofywać
    Nie wolno, bo będzie kara. I będzie bolała.
  1. Lepiej jest kłamać
    Jeśli powiesz prawdę, zostaniesz ukarany. Lepiej skłamać. Kto by wierzył w puste słowa, że lepsza najgorsza prawda niż najpiękniejsze kłamstwo.
  1. Jak zniszczyć swój autorytet
    Rodzic, który bije dziecko traci swój autorytet w jego oczach. Maluch się go boi. Przestaje go szanować.

Z pewnością zrozumieliście ironiczny przekaz teksu.

Bicie dzieci jest złe. Klapsy to bicie.

Bicie, które powoduje w dziecku niepewność, lęk, problemy z własną samooceną, problemy w dorosłym życiu, kłopoty z koncentracją, strach przed innymi, uczy przemocy wobec słabszych, zwiększa agresję i wiele innych skutków.

Klaps nie świadczy o słabości dziecka, ale o TWOJEJ słabości dorosły człowieku.

Nie masz pomysłu na rozwiązanie problemu, więc robisz to, co najłatwiejsze – dajesz klapsa. I jeszcze bezczelnie tłumaczysz dziecku, że robisz to dla jego dobra. Kto kogo bije, dla jego dobra? A kiedy nie słucha Cię partner, współpracownik, klient – też go uderzasz zamiast tłumaczyć? Nie. To dlaczego robisz to w stosunku do dziecka? Bo jest mniejsze? Bo Ci nie odda? Bo poczujesz się lepiej? Bo poczujesz władzę?

Gdyby ktoś jeszcze miał wątpliwości – Art. 96 ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie:

„Osobom wykonującym władzę rodzicielską oraz sprawującym opiekę lub pieczę nad małoletnim zakazuje się stosowania kar cielesnych”

Klaps jest karą cielesną.