Kiedyś zakazana w kościele, dziś uważana za afrodyzjak. Co jeszcze warto wiedzieć o czekoladzie? + przepis na czekoladowe ciasto!

Przechodziłam wzdłuż promenady, kiedy na jednym ze stoisk zobaczyłam magnesy. Wśród tych wszystkich z mewami i morzem, był jeden z czekoladą. Napis informował, że czekolada rozwiązuje wszystkie kłopoty. Uśmiechnęłam się, a później cały dzień chodziło mi to po głowie. Pod wieczór doszłam do wniosku, że nie znam nikogo, kto nie lubiłby czekolady. Oczywiście, ktoś lubi mleczną, ktoś inny gorzką, jeszcze inny z truskawkami. Nie licząc osób z uczuleniem na kakao, wszyscy jak okiem sięgnąć lubią czekoladę.

Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego niemal wszystkie desery dla zakochanych, czy to słodkości walentynkowe, składają się z czekolady? Bo czekolada to afrodyzjak! Ale nie tylko.

Pierwsze wzmianki o kakaowcach pochodzą z Zatoki Meksykańskiej. Jakiś czas później Majowie zaczęli z ziaren kakaowca przygotowywać napój nazywany gorzką wodą. Już wtedy dodawano do niego chili i miód, a delikatną piankę otrzymywali poprzez wielokrotne przelewanie czekolady z naczynia do naczynia. Tradycja picia kakao przeszła także do Azteków, Ci zaś dodawali do niego paprykę i wanilię. Jak kakao dostało się do Europy? Z pewnością dzięki żeglarzom, choć to pewnie na zawsze pozostanie zagadką. Ziarna kakaowca intrygowały przez długi czas, ale dopiero kilkadziesiąt lat później doceniono je. I tak w momencie, kiedy okazało się, że kakao zmieszane z wrzątkiem, posłodzone cukrem, z dodatkiem wanilii i cynamonu smakuje wybornie, oszaleli na jego punkcie Hiszpanie. Wiecie, że czekoladę pito wyłącznie na hiszpańskim dworze, a receptura przygotowywania napoju była strzeżona pod groźbą utraty życia? I było tak do momentu, kiedy jeden przebiegły Włoch wykradł sekretny przepis – od tej pory świat oszalał na punkcie czekolady!

Włosi produkowali z kakaowca nawet makarony. Na początku XIX wieku w Holandii wymyślono prasę hydrauliczną, dzięki której otrzymywało się kakao w proszku. Dzięki temu kilkanaście lat później w Anglii wyprodukowano pierwszą tabliczkę czekolady, a chwilę później czekoladowe jajeczka wielkanocne. I oczywiście od końca XIX wieku liderami w produkcji czekolady stali się… Szwajcarzy.

Oczywiście, zanim doszło do tego, że czekoladą może delektować się każdy, musiało minąć trochę czasu. Zachwyt nad nią mocno zaniepokoił kościół. Zwłaszcza, że damy hiszpańskie piły go nawet podczas mszy. Co najbardziej martwiło duchownych? Pobudzające działanie napoju. Nawet papież Pius V oznajmił, że czekolada łamie post.

Gęstą czekoladę, na bazie mleka wymyślono w Anglii, w XVII wieku. Aby nadać jej wyjątkowej konsystencji, dodawano do niej kogel-mogel, czyli jajko utarte z cukrem. A kiedy trafiła do Polski? Czytałam kiedyś, że to król August II Sas po raz pierwszy sprowadził ją do kraju. Receptura pierwszej oryginalnej czekolady pitnej powstała w 1859 roku, sporządził ją Karol Ernest Wedel. Czekolada, jaką znamy do dziś. Od tamtej pory producenci prześcigają się w produkcji czekolady.

A co z jej pobudzającymi właściwościami? Coś w tym jest, bo czekolada zawiera związki, odpowiadające za… nasze poczucie szczęścia. Jest to m.in. kofeina i fenyloetyloamina. Poprawiają koncentrację, pamięć, poprawiają nastrój. Zawierają też magnez, żelazo i flawonoidy. To co, jemy na zdrowie! Tylko ZAWSZE czytajcie składy – żeby to była czekolada,  a nie wyrób czekoladopodobny 🙂

Przepis na pyszne ciacho czekoladowe

Składniki:

  • 45 g masła,
  • 60 g czekolady,
  • 1/3 szklanki mleka,
  • 1 jajko,
  • 1/3 szklanki cukru,
  • 1/2 szklanki mąki,
  • pół łyżeczki proszku.

Wykonanie:

  1. Masło rozpuścić razem z czekoladą, zdjąć z palnika, wlać mleko, wymieszać.
  2. Jajko utrzeć z cukrem na puch.
  3. Dodać na przemian masę czekoladową i mąkę z proszkiem.
  4. Wylać do tortownicy, u mnie mała, średnica 11 cm, piec 30 minut w 180 stopniach.
  5. Udekorowałam kremówką, owocami i czekoladą. Oczywiście 🙂