Jak podnieść poziom hemoglobiny we krwi?

Kiedy byłam w pierwszej ciąży, niemal od początku miałam spadek hemoglobiny. Co prawda utrzymywała się powyżej 10, ale 11 nigdy nie przekroczył. Suplementację miałam włączoną już od początku – trzy razy dziennie żelazo. Zapytacie co z dietą? Z dietą to był kłopot, bo niemal całą ciąże nie jadłam mięsa, a po wszystkim słodkim było mi niedobrze – nawet po owocach, także uwierzcie, nie dawałam rady. Udawało mi się za to pić sok z buraczka – nie był za słodki, więc od połowy ciąży aż do końca piłam buraka dziennie. Teraz sytuacja się trochę zmieniła – ciążę przechodzę łatwiej, zwłaszcza jeśli chodzi o jedzenie. I od początku pilnuję się z jedzeniem, które zawiera żelazo. Przyjmuję jeden preparat witaminowy Pregnę Plus, gdzie jest w składzie żelazo. Ale to wszystko. I tak dopiero po 18 tygodniu żelazo spadło mi poniżej 12. Wiem, że jeśli trzeba będzie, wprowadzimy leki dodatkowe, ale razem z panią doktor uznałyśmy, że najpierw spróbujemy dietą. Moim celem było utrzymanie hemoglobiny na tym samym poziomie – więc wyobraźcie sobie moje zdziwienie, kiedy ona się podniosła. A wraz z nią poprawiła cała morfologia.

Codziennie opowiadam Wam na instastories, co jem i jak radzę sobie z żelazową dietą – i widzę, że to bardzo ważny temat. Pewnie większość ciężarnych ma ten sam kłopot, bo po pierwsze o tym piszecie mi, a po drugie rozmawiam z dziewczynami w gabinecie lekarskim. Napiszę Wam, co ja stosuję, co się sprawdza u mnie – ale Wy nigdy nie bagatelizujcie spadków hemoglobiny i zmian w morfologii. Jestem też ciekawa, jak często w ciąży badacie morfologię – ja przed każdą wizytą, czyli co miesiąc.

Jak podnieść hemoglobinę w ciąży? Moje sposoby:

Sok z buraka
Swoją przygodę z żelazem rozpoczęłam od picia soku z buraka. Jakoś tak się utarło, że buraki mają dużo żelaza. Trochę o tym poczytałam i okazało się, że żelazo owszem mają, ale mało. Świetnie poprawiają morfologię, ale na sam poziom hemoglobiny mają nie za duży wpływ. Szperając dalej w różnych publikacjach i zamęczając znajome, trafiłam na… zakwas z buraków.

Zakwas z buraka
I to był strzał w dziesiątkę. Nie robiłam zakwasu sama, zamówiłam pierwszą butelkę. Nigdy wcześniej nie kisiłam buraków, więc bałam się, że zrobię coś źle i się zatruję – ah, ta wyobraźnia 🙂 Kiedy skosztowałam, to… ble, byłam pewna, że nie dam rady tego wypić. No way! Na pierwszy raz wypiłam kilka łyżek. Nie miałam pojęcia czy tak to ma smakować, bo nie pije ani soku z kiszonej kapusty, ani z ogórków. Kolejnego dnia przyjechała do mnie teściowa,dałam jej więc zakwas do spróbowania, jako ekspertowi – nalała sobie pół szklanki i wypiła. Ot tak. Stwierdziłam, że też dam radę – miałam pewność, że jest dobry, ma tak smakować no i spokojnie da się go wypić. Od tej pory wypijam 1/3 szklanki co drugi dzień. Do smaku się przyzwyczaiłam, morfologia jest bardzo ładna, więc piję. Ma mnóstwo żelaza i witaminy C, która ułatwia jego wchłanianie – to moje odkrycie!

Natka pietruszki
Jeśli miałabym wskazać jedną rzecz, której szczerze nienawidzę jeść, byłaby to natka pietruszki, zaraz obok groszku konserwowego. Tradycją już było, że nawet rosół w niedzielę musiał być bez czerwonego i bez zielonego. I tak do czasu… aż wyczytałam, że natka to źródło kwasu foliowego, witaminy C oraz żelaza. Próbowałam na kanapki, do koktajlu… Natka ma jednak tak intensywny smak, że zabija każdy inny, niestety. W końcu uznałam, że lepiej doraźnie, raz a porządnie. I tak staram się co drugi dzień wypić sok z pęczku natki pietruszki. Dolewam do tego soku z owoców i jak zakwas wypijam na raz. Przynajmniej nie psuje smaku kanapek 😀 I jest skuteczny!

Herbata z pokrzywy
O herbacie z pokrzywy słyszałam dawno temu i piję ją od prawie roku. Teraz staram się tak 2-3 razy w tygodniu, na przemian z melisą. Jest pyszna w smaku, co jest miłym zaskoczeniem, zwłaszcza z miodem. Zawiera witaminy z grupy B, a także żelazo.

Spirulina
Kupiłam dopiero niedawno, choć przymierzałam się długo – wcześniej chciałam przedyskutować z moją lekarką. Nie zdziwcie się, bo pachnie jak pokarm dla rybek i tak intensywnie farbuje, że można barwić nią jajka na Wielkanoc 🙂 W smaku jest totalnie obojętna – można dodać do koktajlu, jogurtu, do soku owocowego. I ja tak kilka razy w tygodniu stosuję po jednej łyżeczce.

Co jeszcze?
Płatki owsiane, kukurydza, mięso, szpinak, biała fasola, kakao, zielone warzywa, pomidory, suszone pomidory, pestki dyni i orzechy, jajko, suszone owoce.

Wchodzimy teraz powoli w trzeci trymestr, czyli czas, kiedy następuje największy spadek żelaza. Będziemy się pilnować – za dwa tygodnie idę na kolejne badania i zobaczymy, czy dieta dalej wystarczy, czy może będzie konieczne wprowadzenie dodatkowej suplementacji. I ja się wtedy oczywiście kłócić nie będę, bo zdrowie najważniejsze jest. Póki co, jestem niesamowicie zadowolona, że pilnowanie zdrowej diety daje tak fajne rezultaty i suplementacja nie jest konieczna – i mam też nadzieję, że nawyk picia i jedzenia tych zdrowych rzeczy zostanie jeszcze na długo, albo i na zawsze.

Ciekawa jestem, jak Wy radzicie sobie ze spadkami żelaza?