Gra, która może zmienić Twoją rodzinę

Wigilijny wieczór. Na stole 12 potraw, makowiec jeszcze gorący, obrus uprasowany, kolędy w tle, a jednak ktoś niezadowolony. Albo. Romantyczny wieczór, zaraz po kolacji on zabiera Cię do lunaparku i nie rozumie, dlaczego nie okazujesz takiego entuzjazmu jak on, na widok karuzeli. Niby wszystko dobrze, a jednak coś nie pasuje. Zawiniły tutaj dwa aspekty  – brak rozmowy o oczekiwaniach i brak rozmowy o emocjach. I ja Ci podpowiem, jak to w prosty sposób rozwiązać. Ale od początku.

Rodzina jest największą wartością w życiu – słyszę to wielokrotnie, non stop ktoś to powtarza. I ja się bardzo z tego powodu cieszę, bo to najprawdziwsza prawda. Kiedy jednak pytam, co robisz, żeby zacieśniać relacje rodzinne, tutaj zaczyna się problem z odpowiedzią. Bo umówmy się – nie zawsze jest czas, żeby spędzać czas z całą rodziną. U nas jest tak samo – kiedy ja bawię się z synem, mąż jest w pracy. Kiedy wraca, spędza czas z dzieckiem, a ja nadrabiam pracę. Wieczorami staramy się pograć razem w planszówkę, żeby zrobić coś we troje.

Od kiedy urodził się Kacperek bardzo dbamy o to, żeby spędzać ze sobą jak najwięcej czasu, rozmawiać, bawić się, wciąż się poznawać. Wykonujemy razem dużo czynności domowych, które mogą być świetną zabawą. Pieczenie ciastek, lepienie pierogów, układanie książek na półkach – idealny czas na rozmowę. I tak od początku staraliśmy się dawać dziecku jak najwięcej swojego czasu, co dzisiaj procentuje, z czego jesteśmy bardzo dumni. Nie unikamy trudnych tematów, rozmawiamy o tym co nas bawi, ale i o tym, co nas boli. Uczymy naszego synka rozmawiania o emocjach i o tym, jak sobie z nimi radzić. Bo umówmy się, w dzisiejszych czasach często nawet dorośli nie potrafią jasno opisywać swoich emocji i otwarcie o nich mówić. Wierzę, że ten wspólnie spędzany czas, dbanie o relacje i uczenie się radzenia sobie z emocjami będzie bardzo pomocne naszemu dziecku w dorosłym życiu. Róbmy to na różne sposoby!

Ostatnio do wspólnych rozmów, zabaw i planszówek, doszła nowa, całkiem innowacyjna i unikatowa gra. Ta gra jest inna niż wszystkie, jakie znamy. Tutaj nie ma pionków, nie ma wygranej. Celem nie jest meta, a… pogłębienie relacji rodzinnych. Uwierzcie mi, ta gra działa cuda!

„Pytaki”, bo o nich mowa, kompletnie podbiły moje serce. To najlepsza inwestycja w rodzinny czas w ostatnich tygodniach. Gra polega na tym, że siadamy razem i po kolei losujemy pytania. I jeśli myślicie, że wszystko wiecie o domownikach, to się mylicie. Często też jest tak, że o pewnych rzeczach nie rozmawiamy, bo myślimy, że to oczywista oczywistość. Czy mówisz bliskim, za co ich kochasz? Co w nich lubisz? Co Cię denerwuje? Co powoduje Twój smutek? Jak można Ci pomóc, kiedy jesteś smutna?

Niby rozrywka, niby śmiech, a jednak z takiej 15 minutowej rozgrywki wyciągamy mnóstwo informacji o swoich bliskich, przez co jeszcze lepiej ich poznajemy. My ze sobą bardzo dużo rozmawiamy, a jednak… dzięki tej grze dowiadujemy się o sobie wciąż nowych rzeczy! I warto czasem usiąść i powiedzieć sobie, za co się komuś dziękuje, za co jesteś wdzięczny, jak się czujesz w jego towarzystwie, czego nie lubisz, co Cię denerwuje. To takie proste rzeczy, a jak znacząco ułatwiają komunikację.

Oto przykładowe pytania:

  • Jak lubisz spędzać święta Bożego Narodzenia?
  • Który wyjazd rodzinny najmilej wspominasz?
  • Powiedz wybranej osobie, co w niej podziwiasz?
  • Jak można Ci okazać miłość?
  • Co jest Twoim zdaniem najważniejsze, żeby stworzyć szczęśliwe małżeństwo?

Nam ta gra sprawia mnóstwo radości. Przynosi też wiele zaskoczeń. A co najważniejsze – otwarcie rozmawiamy o swoich emocjach i pragnieniach, o tym co nas boli, smuci. Od nowa poznajemy to, co najlepsze w naszych bliskich. Uczymy się patrzeć na pewne sprawy z ich perspektywy, bo przecież punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. To, co dla nas jest błahostką, dla kogoś może być problemem wielkiej rangi. To świetna lekcja szacunku i wzajemnego zrozumienia.

Podobno największym problemem dzisiejszych małżeństw i rodzin jest kulejąca komunikacja. Im mniej rozmawiamy, tym bardziej się od siebie oddalamy. Dbajmy o tę sferę – budujmy pozytywne relacje, umacniajmy więzi. Jeśli ma w tym pomóc kilkanaście minut gry dziennie – ja jestem na TAK. Bo każdy pretekst jest dobry, żeby spędzać razem czas. Najlepsza inwestycja w małżeństwo, w rodzinę, w siebie.

I… mam dla Was dwa egzemplarze gry do wygrania! Wskakujcie na mój Instagram, tutaj są wszystkie szczegóły rozdania!

Jeśli spodobał Ci się ten tekst, UDOSTĘPNIJ go proszę
– skoro podoba się Tobie, może spodoba się też Twoim znajomym?

Jeśli chcesz być na bieżąco z tym, co się u nas dzieje – na FACEBOOKU codziennie rozdaje mnóstwo dobrej energii i humoru! Dołącz do nas – pijemy kawę, śmiejemy się,
dyskutujemy, rozwiązujemy problemy, wzruszamy się!

Jeśli chcesz się pośmiać, zmotywować i przekonać, że pyszne jedzenie pachnie nawet przez ekran – dołącz do mnie na INSTAGRAMIE! Czekają tutaj na Ciebie nie tylko piękne zdjęcia, ale i życiowe historie na Instastories!
Czekam na Ciebie!