Dialogi inne i rodzinne :)

To miejsce na trochę prywaty. Zabawniejsza część naszego życia 🙂

To był upalny, czerwcowy dzień. Trwały mistrzostwa Europy w piłce nożnej – mój synek był wielkim fanem rozgrywek. Cóż się dziwić, syn piłkarza. Siedzieliśmy na podwórku z młodym (3 lata). W pewnej chwili Kacper zauważył mojego tatę, który pracował na dworze bez koszulki. Młody głośno i z podziwem krzyknął:

– Dziadziu, wyglądasz jak Robert Lewandowski po meczu!

Zróbcie sobie wnuka, a wyleczycie się z kompleksów 🙂

**

Skończyłam rozmawiać z teściową przez telefon. Młody (3 lata) przyglądając mi się z ciekawością  zapytał:

– Mamo, a co Ty właściwie myślisz o babci Krysi?

Podejrzliwe na mnie patrzył i wyczekiwał odpowiedzi.

– Myślę, że babcia Krysia jest super – powiedziałam pewnie.
– To dobrze, że tak myślisz – pochwalił mnie Kacper – bo ja też tak uważam.

I wróciliśmy do zabawy.

**

Rano. Może 7.00? Młody (2,5 l) przychodzi do naszej sypialni ze swoim laptopem i pieczątką firmową męża. Pełny powagi patrzy na nas i mówi:

– Śpijcie, ja idę popracować.

Przykład idzie z góry – za dużo pracujemy w domu. Poprawiliśmy się 🙂

**

Trudne rozmowy mamy z synem (2,5 roku) 🙂

– Mamo, nad morzem jest bardzo dużo wody?
– Tak, bardzo dużo.
– I można się w niej kąpać?
– Zgadza się.
– Ale ona jest bardzo zimna.
– Tak, jest zimna.
– A dlaczego jest taka zimna?
– Bo jest jej bardzo dużo i nie da się jej ogrzać.
– A jak wsadzimy ją do mikrofalówki?

Będzie politykiem. Ogrzeje nam nawet Bałtyk 🙂 To dopiero obietnica wyborcza by była 🙂

**

Polanka pełna mleczy. Kacper (2,5 l ) podchodzi do miejsca, gdzie rośnie tylko jeden mlecz a wokół trawa i zatroskany pyta:

– A Ty nie masz przyjaciół?

**

Dziadek – Kacperku, lubisz marchewki?
Kacper- Nie, nie lubię.
Dziadek – A czemu nie lubisz?
Kacper – Bo nie jestem królikiem.

**

7.01 – rano🙂

Kacper: Mamo, nie możesz przytulać tatusia. Tylko ja mogę. Tata jest moim PRZYJACIELEM.
Radek: Kacperku, Ty też jesteś moim przyjacielem.
Kacper: Wiem. A mama jest od kogo?

**

W szpitalu – rozmowa małżeństwa po 60tce.

– ooo! Co to, to niebieskie? – pyta zaciekawiony mąż żonę.
– Moje leki.
– Viagrę Ci dają? Kochanie, wracamy do domu!

**

– Idziemy na górę – mówi zmęczona żona.
– Na górę! – woła wyraźnie rozentuzjazmowany mąż – Mam świadków, że sama chciałaś, prawda drogie Panie?

**

– Ale mam dziwną głowę po tej operacji…
– No coś dziwnego trzeba mieć kochanie. Każdy ma jakiś feler…