Czego nie mówi się o połogu głośno? #dbamosiebie: odc.1

Lata temu, kiedy pisałam artykuł na temat porodu, pierwszy raz spotkałam się z określeniem doula. Położna, która wtedy ze mną rozmawiała, nie była tym zaskoczona, bo funkcja ta, dopiero w Polsce zyskiwała uznanie. Olga, kim jest doula i dlaczego warto przemyśleć jej obecność w czasie porodu?

Nawet dzisiaj wiele kobiet nie zdaje sobie sprawy z tego kim jest doula. Nie raz rozmawiając z różnymi ludźmi spotykam się z totalną niewiedzą na temat istnienia takiego zawodu. Ta profesja nadal jest u nas nowa, ale mam nadzieję, że ten stan szybko będzie się zmieniał.

Doula to osoba, która towarzyszy kobiecie w trakcie ciąży, porodu i połogu. To ktoś, kto wspiera, pomaga w wielu sprawach (w zależności od oczekiwań klientki), pomaga również w znalezieniu potrzebnych informacji. Stoi na straży spokoju, komfortu i poczucia bezpieczeństwa kobiety, która staje się mamą. Niejednokrotnie doule wspierają także kobiety, które z jakiś powodów straciły dziecko. Sama często spotykam się z kobietami, które poroniły, nawet wielokrotnie.

Dlaczego doula może być potrzebna? Przede wszystkim doula pomoże przygotować się do porodu. Wysłucha tego, czego kobieta się boi. Tu pełni rolę takiego swoistego ciążowego i porodowego terapeuty. Pomoże również znaleźć potrzebne informacje dotyczące wielu spraw, pomoże rozwiać wątpliwości, wybrać odpowiednie miejsce porodu, przygotować plan porodu, czy torbę z rzeczami potrzebnymi w czasie przebywania w szpitalu. W czasie porodu doula pomoże łagodzić ból, pomoże w usprawnieniu porodu i z wieloma sprawami, które są często pomijane. Będzie również wsparciem dla partnera. Często ludzie myślą, że jeśli kobieta musi mieć z jakiś powodów cesarskie cięcie, doula nie jest już potrzebna, ale to jest błędne twierdzenie. Również w przypadku porodu przez cc doula może być potrzebna, ale to temat na dłuższą wypowiedź ;-).

Doula pomaga nie tylko w czasie porodu – jest z ciężarną już przed porodem, a co najważniejsze, można liczyć na jej pomoc w okresie połogu.

Tak. W Czeskiej Republice na przykład są dwa rodzaje doul: przedporodowa i poporodowa. Każda z nich spełnia inną funkcję. Pierwsza przygotowuje do porodu i pomaga w trakcie porodu. Druga pomaga kobiecie w czasie połogu. Udziela wsparcia, przeprowadza różne „rytuały” z użyciem olejków, muzyki, rebozo itd. Niejednokrotnie pomaga także przy dziecku, ale pamiętajmy, że ta pomoc ma na celu tylko odciążenie świeżo upieczonej mamy. Poporodowe doule dbają także o psychikę młodej mamy i pomagają w czasie baby bluesa.

Co tak naprawdę dzieje się z naszym ciałem podczas połogu?

Bardzo dużo! Przede wszystkim zmienione ciążą ciało musi wrócić do wcześniejszego stanu a to nie jest łatwe zadanie. Macica musi się obkurczyć i wrócić do normalnych rozmiarów. Wszystkie narządy również wracają na swoje miejsce. Jeśli krocze wymagało szycia, goją się również te rany. Piersi zaczynają produkować mleko i ta produkcja musi się ustabilizować. Na to wszystko potrzeba czasu. A tu jeszcze następuje nagła zmiana hormonalna.

O połogu wciąż mało się mówi – często sprowadza się go tylko do 6 tygodni, kiedy to obkurcza się macica i wszystko wraca do stanu sprzed ciąży. Czego o połogu się nie mówi, a powinno?

Kiedyś wkurzona zwłaszcza moim drugim połogiem, który w sumie mogę napisać że trwał kilka miesięcy, napisałam tekst o czym się nie mówi w kategorii połogu. Przede wszystkim nie mówi się o obniżonej odporności. Zmiany hormonalne, poród i wcześniejsze 9 miesięcy ciąży wpływają znacznie na naszą odporność. Zwłaszcza kobiety odczuwają to, gdy mają już starsze dzieci chodzące do przedszkola. Wtedy łapie się dosłownie każdą infekcję od przedszkolaka. Pamiętam jak po moim drugim porodzie zaczęłam chorować, jak ledwo wyszłam ze szpitala, to skończyłam po dobrych 9 miesiącach. Przez ten czas miałam infekcje gardła, pęcherza, anginę, zapalenie oskrzeli, zapalenie zatok i kilka mniejszych infekcji. Musiałam także 4 razy sięgnąć po antybiotyk. Wiele kobiet zgłasza mi podobne problemy. Takie problemy z odpornością mogą przedłużać się nawet przez cały okres karmienia piersią.

Mimo wszystko nadal niewiele się mówi na temat problemów z karmieniem piersią, chociaż z tym jest już znacznie lepiej. Jest wiele miejsc w sieci a nawet książkowych poradników, w których mamy dostęp do dobrej wiedzy laktacyjnej. Niestety nadal wiele kobiet zostaje bez wsparcia w tej kwestii i z tego powodu szybko kończy się ich droga mleczna.

Nie mówi się także o problemach hormonalnych, a raczej o zmianie hormonów. Przez to wiele kobiet czuje się dość kiepsko psychicznie, a opieka nad małym, wymagającym człowiekiem tego nie ułatwia.

Baby blues. Mówi się, że mierzy się z nim aż 80 proc. młodych mam. Jak go rozpoznać, jak sobie z nim radzić?

Tak, to bardzo powszechna dolegliwość. Baby Blues pojawia się najczęściej w 3.-5. dobie po porodzie i znika po kilku-kilkunastu dniach. Powszechnie nazywa się go smutkiem poporodowym i jest to jak najbardziej normalny stan związany ze zmianą hormonów. Nikt tak do końca nie wie skąd się bierze i dlaczego u niektórych kobiet się on nie pojawia. Jedno jest pewne, Baby Blues nie jest przyjemny a wiele kobiet, które nie wiedzą z czym się zmagają, mają do siebie dodatkową pretensję.

Z Baby Bluesem możemy oczywiście radzić sobie sami, lub przeczekać aż przejdzie, ale ja zawsze powtarzam, że najważniejsze jest nasze otoczenie i świadomość społeczeństwa. Wyobraźmy sobie kobietę, która dopiero co urodziła dziecko. Zmaga się z różnymi fizycznymi niedogodnościami po porodzie, zajmuje się dzieckiem, którego obsługi jeszcze do końca nie opanowała i w tym wszystkim zostaje totalnie sama. Rzadko kiedy słyszę, od moich klientek, że w czasie połogu przyszła do nich przyjaciółka, siostra, ciotka i przyniosła jedzenie, posprzątała kuchnię czy zrobiła pranie. Rzadko nawet słyszę aby ktoś dał młodej mamie jakiś prezent. Pamiętamy o dziecku a o mamie już totalnie zapominamy. Jakby ona była tylko dodatkiem do dziecka. A przecież to ona 9 miesięcy nosiła dziecko w sobie, urodziła je a teraz jeszcze produkuje najlepszy pokarm na świecie. To mama powinna być bohaterką a my, jako społeczeństwo powinniśmy ją docenić poprzez takie małe gesty, jakie wspomniałam wcześniej.

Wiele kobiet wstydzi się baby bluesa. Zamiast udać się po pomoc, leczy się na własną rękę. Jak wspierać kobietę w takiej sytuacji, dlaczego warto prosić o pomoc i mówić o tym głośno?

Przede wszystkim Baby Bluesa się nie leczy tradycyjnie. On przechodzi sam. Problem jest tylko w tym jak długo będzie on trwał i jak wpłynie na nasze dalsze życie. Każda kobieta po porodzie powinna być otoczona szczególną opieką. Powinna mieć odpowiednią pomoc i do siebie i do dziecka. Powinna czuć, że ma wsparcie wśród ludzi otaczających ją. Zostawianie młodej mamy samej sobie nigdy nie przyniosło nic dobrego.

Nasza współczesna kultura bardzo poluźniła związki międzyludzkie. Niejednokrotnie słyszę od kobiet, że po porodzie zostały same. Oczywiście, że miały męża, ale to nie zawsze wystarcza (a raczej najczęściej nie wystarcza). Aby żyć w dobrym zdrowiu psychicznym potrzebujemy innych ludzi.

Co powinno zwrócić naszą szczególną uwagę? Kiedy baby blues może być nie tylko spadkiem formy, ale początkiem depresji poporodowej?

Depresja poporodowa najczęściej rozwija się w późniejszym czasie niż Baby Blues. Objawy depresji poporodowej mogą pojawić się nawet kilka miesięcy po porodzie. Wtedy nie możemy mówić o Baby Bluesie. Depresja poporodowa również często ma inne objawy niż „tylko” gorsze samopoczucie. Tutaj mówimy też o problemach ze snem, zaburzeniach łaknienia i innych podobnych objawach. Baby Blues raczej nie będzie dawał podobnego obrazu. Na pewno zaalarmować nas też powinno, jeśli pogorszenie stanu emocjonalnego trwa dłużej niż około 2 tygodnie.

Jak pomóc kobiecie w połogu? Pamiętam, że ja byłam bardzo nerwowa przez to, że po urodzeniu młodego ciągle ktoś chciał nas odwiedzać. Cieszyłam się, że interesują się nami, ale z drugiej strony potrzebowałam czasu, żeby przyzwyczaić się do nowej sytuacji, dojść do siebie, nauczyć się ogarniać nie tylko dziecko, ale i siebie. I wtedy przyjmować gości.

I tu jest pierwszy błąd. Po porodzie nie powinno się przyjmować gości. Żadnego podawania kawy, herbaty czy pieczenia ciasta. Po porodzie najbliżsi powinni nas otoczyć opieką. Wpaść na chwilę z upieczonym ciastem lub pierogami. Przynieść ze sobą gorącą kawę w kubku termicznym. Zapytać, czy nie trzeba zrobić zakupy. Umyć garnki albo odkurzyć. Z poszanowaniem oczywiście prywatności mamy. Wielki problem przy tym jest w nas samych, bo wydaje nam się, że po porodzie powinnyśmy od razu wskoczyć w szpilki, zrobić makijaż, posprzątać mieszkanie na błysk i obskakiwać gości. Jak już wspominałam: żadnych gości nie przyjmujemy, ma przyjść konkretna pomoc.

Kluczowa jest też tutaj rola partnera, prawda?

Oczywiście! Z jego strony również potrzebna jest pomoc, wsparcie i zaangażowanie. Ojciec dziecka to bardzo ważna funkcja. Może karmić piersią nie potrafi, ale może w tym czasie podać partnerce szklankę wody, kanapkę, czy pościelić łóżko.

Olga Vitoš doula i miłośniczka masażu rebozo. Autorka bloga Turkusowa Kropka oraz prowadząca akcję #KochamZapinam. Uwielbia noszenie w chuście, wspiera karmienie piersią i świadome rodzicielstwo. Prywatnie mama dwóch wspaniałych chłopców i początkująca artystka.

 

A już teraz zapraszam Cię do naszej fantastycznej grupy Szalone żony, kochające matki, szczęśliwe kobiety, gdzie będziemy dyskutować o tym, jak dbamy o siebie w czasie ciąży, połogu, jak radzimy sobie z trudami macierzyństwa, jak spełniamy swoje marzenia, jak dbamy o wygląd zewnętrzny i piękno wewnętrzne. Bo my kobiety, powinnyśmy zawsze się wspierać. Jak to się ładnie mówi, poprawiać sobie wzajemnie korony nie informując przy tym światu, że koleżance ta korona się osunęła. Wspierajmy się i dbajmy o siebie!

Na kolejny odcinek z cyklu #dbamosiebie zapraszam już 28 marca!