Co zrobić, żeby się zmotywować? Jeśli TO Cię nie zmotywuje, to nie mam pojęcia, co mogłoby…

A wiesz, że ja kiedyś też szukałam motywacji? Celowo piszę „szukałam”, bo od dawna już tego nie robię. I pomyślałam sobie, że Ci o tym opowiem. Bo, nie – nie szukam jej dlatego, że nie chce mi się nic robić 🙂 Absolutnie! Nie szukam jej dlatego, że… nauczyłam się działać bez codziennego szukania motywacji. W jaki sposób? Już opowiadam!

Napisałam Ci kiedyś, że pierwszy krok nigdy nie wystarczy. Że wszystko co planujemy zrobić, wiąże się z codziennym robieniem tego pierwszego kroku i walką z milionem wymówek. Bo planując codzienną wizytę w siłowni, Twoim pierwszym krokiem jest zakup karnetu – a potem codziennie wykonujesz kolejny pierwszy krok, dzięki któremu wstajesz z kanapy, wbijasz się w dres i wychodzisz z domu. Czyli nie jeden, a aż 365 pierwszych kroków w ciągu roku!

Mi zrozumienie tego pozwoliło zrobić rewolucję w postanowieniach noworocznych, ale i takich zwykłych. Bo wiesz, ja jestem człowiek w gorącej wodzie kąpany – chciałabym robić wszystko 🙂 dosłownie! Zaczynałam, planowałam a potem okazywało się, że może i chęci są, ale czasu brak 😀 I frustracja, złość i wieczne niezadowolenie z siebie – bo niby nie dałam rady! Teraz patrzę na to realnie i zanim coś zacznę, zastanawiam się, KIEDY będę to robiła, z jakiej innej aktywności ZREZYGNUJĘ, bo nie dam rady robić wszystkiego. I te moje założenia, plany, cele są naprawdę do wykonania! Są REALNE, bo mam przestrzeń i czas do ich realizacji.

I motywację!

Właśnie, bo ja o motywacji miałam Ci opowiedzieć!

Od przeszło tygodnia dostaję wiadomości: „Jak się zmotywować?”, „Co robisz, że działasz?”, „Jak trzymać się ustalonego działania?” itp. I ja się wcale temu nie dziwię, bo sama kiedyś takiej motywacji szukałam. Jestem ciekawa, czy moja motywacja Cię zaskoczy, a może już dawno z niej korzystasz? Mam jednak taką cichą nadzieję, że jeśli wciąż szukasz motywacji, po tym tekście usiądziesz, zrobisz kawę i pomyślisz o tym – tak niezobowiązująco. Bo ja wiem, że to jest bardzo proste, niby oczywiste – ale ja sama mam tak, że zanim tę oczywistość przyswoję, muszę ją przetrawić 🙂

No to nie przedłużając:

JAK I GDZIE SZUKAĆ MOTYWACJI DO DZIAŁANIA?

Napiszę Ci trzy rzeczy, których o motywacji nauczyłam się od mojego męża. Wiesz, to jest człowiek, który motywować nie musi się do niczego. Coś wymyśli, coś założy, rozbija cel na kawałki i zanim ja zacznę to trawić, on zaczyna działać. Także to, o czym Ci tutaj napiszę, tego nauczyłam się właśnie od mojego męża i bardzo Ci to spojrzenie na motywację polecam.

Są trzy rzeczy, które nas w domu bardzo motywują i są to:

1. Marzenia do spełnienia.
2. Rachunki do zapłacenia.
3. Świadomość tego, jak było, jak jest i jak może być.

TO WSZYSTKO.

Te trzy rzeczy tak bardzo sprawiają, że chce nam się iść do przodu, że nie potrzebujemy innych bodźców. Bo marzenia same się nie spełnią, rachunki same się nie opłacą, a każdy chce, żeby było lepiej, niż było kiedyś. Mam te cele napisane na biurku, żebym nie zapominała, po co coś robię!

Ale nie jestem robotem 🙂

I tak, są dni, że odpuszczam, że mi się nie chce. Że mam milion wymówek, dlaczego dzisiaj czegoś nie robię. A potem zapala mi się w głowie lampka, że mój cel się oddala. Że jeśli nie zrobię X, to w przyszłym miesiącu zapłacę rachunki, ale zabraknie mi na coś innego. Że moje marzenie nie spełni się samo, jeśli nie wykonam A, B i C. Że jeśli nie ruszę tyłka, samo się nie zrobi. I nie będę miała tego, co chciałabym mieć. I co ważne – kiedy jestem zmęczona, przepracowana, to wtedy ODPOCZYWAM. Odpuszczam świadomie na kilka dni, regeneruje się. Bo nie da się być cały czas na 100 procent. Nie o to też chodzi, żeby cały czas zasuwać jak mrówka. Chodzi o to, żeby świadomie wybierać cele, wiedzieć po co się chce je zrealizować i konsekwentnie do tego dążyć. A czasem potrafić się zatrzymać, a nawet zrobić krok w tył.

To mnie motywuje. To mnie pcha do przodu.

A Ciebie?

PS. Na ten temat pisałam w ostatnim newsletterze, czyli moim #szczęściejestproste Luckyletter 🙂 Co tydzień wysyłam pełne ciepła, humoru i fajnych, wartościowych treści listy! I uwielbiam, kiedy mi na nie odpisujecie! Jeśli jeszcze ich nie dostajesz, zapisz się – czekam na Ciebie!

 

 


.