Błąd, z jakiego zdałam sobie sprawę podczas ostatniego planowania wakacji

Błąd, z jakiego zdałam sobie sprawę podczas ostatniego planowania wakacji

Nic tak nie kształci człowieka, jak ciągła nauka, doświadczenie i podróże. I tego chcemy uczyć naszego synka. Ciekawości świata, wszystkiego co nas otacza. Wiem, nieraz muszę sięgać po encyklopedie lub grzebać w Internecie, żeby znaleźć odpowiedzi na pytania mojego smyka, bo okres, kiedy na pytanie „Co to?” wystarczała odpowiedź: „Słońce” dawno minął. Dzisiaj tłumaczę jak to działa, co się z tym dzieje, opowiadam o związkach przyczynowo-skutkowych. To jest wyzwanie, ale warto je podjąć. Nie wyobrażam sobie zostawić go bez odpowiedzi, czasem mówię, że czegoś nie wiem, ale znajdę odpowiedź i wtedy mu odpowiem.

Kiedy byliśmy w Krakowie, Kacperka bardzo zainteresował zamek i zapytał, czy wiem coś o królach Polski. I wtedy byłam z siebie taka dumna, że uważałam na lekcjach historii, i co jak co, ale o Piastach wiedziałam naprawdę sporo. Co prawda, pamiętałam czasem ciekawostki, o których dowiadywałam się później, bo nikt nie uczył nas na historii, że Mieszko I to wcale taki święty nie był i jednak jedna żona to wcale go nie zadowalała. Ale tymi ciekawostkami podzieliłam się z mężem, który mam wrażenie, w końcu polubił historię. Od tej pory przed każdą wycieczką staram się poczytać o miejscu, do jakiego jedziemy, poznać jego historię i opowiadać o niej dziecku. Doszłam też do jeszcze jednego wniosku.

Świat jest piękny. I wierzę, że zwiedzimy wiele urokliwych miejsc razem z dzieckiem. Ostatnio dość dużo podróżujemy i ciągle jesteśmy w drodze. Na ile praca nam pozwala, na tyle jeździmy w trójkę. Zawsze staramy się tak zorganizować czas, żeby mieć go trochę na zwiedzanie. Podczas jednej z takich wycieczek, kiedy nasz syn powiedział, że nasz kraj jest taki piękny, zrodził nam się w głowie pomysł. Myślę, że całkiem mądry i logiczny. Pokażemy dziecku świat. Ale chcemy mu przede wszystkim pokazać jego kraj – jaki jest piękny, ile w nim magicznych miejsc i zakątków. Mamy morze, mamy góry, niziny i wyżyny, kotliny i magiczne miasta pełne niesamowitych historii. Teraz, kiedy udaje nam się wygospodarować czas na wspólny weekend, wybieramy miejsca w kraju, w jakich jeszcze nie byliśmy. Zdaliśmy sobie sprawę, że nawet w naszym województwie jest mnóstwo miejsc, których nie znamy. Mamy plan stopniowo odkrywać te miejsca, we troje. Tym bardziej, że można je poznawać za pomocą questów, czyli gier terenowych, o których Wam kiedyś pisałam.

W odkrywaniu swojego kraju, ale i planowaniu podróży pomaga Mapka Zdrapka. Mapę chciałam powiesić w pokoju syna zawsze. Zanim jednak kupiłam taką tradycyjną, pojawiła się na horyzoncie właśnie ta. Do mapy mapy ramę, dzięki czemu powiesiliśmy ją na ścianie. Teraz zamiast zaznaczać flamastrem miejsca, gdzie byliśmy, będziemy zdrapywać pola. Aż powstanie piękna, kolorowa mapa – oczywiście w momencie, kiedy zwiedzimy cały nasz piękny kraj.

Na przyszły rok mamy zaplanowanych kilka miejsc. Patrząc na mapę widzę, że są rejony, w których nigdy nie byłam. Mąż z racji wykonywanego zawodu zjeździł Polskę wzdłuż i wszerz. Często jednak podróże w interesach nijak mają się do poznania miasta i okolicy, a kończą się na kolacji w knajpce i nocy w hotelu. Poza tym, łatwo zachwycać się światem, kiedy nie znamy tego, co blisko nas. I od tego chcę zacząć – pokazać dziecku jego ojczyznę.

Jakie miejsca w Polsce najbardziej Was urzekły?

 

I… mam dla Was niespodziankę! Dwie zdrapywane miarki wzrostu kosmiczna przygoda! Jeśli chcecie wziąć udział w zabawie, zapraszam na mój Instagram – o TUTAJ – i powodzenia!