ABC szczęśliwego życia: „D” jak „Dobro. Bo życie jest zbyt krótkie, by budzić się z żalem”

„Życie jest zbyt krótkie, by budzić się z żalem.
Kochaj ludzi, którzy dobrze Cię traktują
i współczuj tym, którzy nie potrafią”
Anna Przybylska

Są sytuacje, w których nie masz pojęcia jak się zachować, prawda? Mam ich na koncie mnóstwo. Z różnym skutkiem. Raz wychodziło lepiej, raz gorzej. Czasem nie robiłam nic, tak jakby chciałam zapaść się pod ziemię, cichaczem, po angielsku opuścić miejsce, żeby w danej sytuacji nie uczestniczyć. Przemilczeć, zamknąć oczy jak małe dziecko i udać, że mnie tutaj zwyczajnie nie ma. Dopiero niedawno uświadomiłam sobie, że takie zachowanie jest… jest jednak reakcją na wydarzenia. Nie zareagowanie, udawanie że nic się nie dzieje, neutralne wycofanie się – to jest reakcja. I nie mówię tutaj o sytuacjach wielkich, takich od których zależałoby czyjeś życie. To raczej błahostki. Na które nie reagowałam, choć mogłam. Bo choć brak mojej reakcji nie wpłynąłby na czyjeś życie, ba! Nawet ten ktoś nie zauważyłby te go. O tyle już reakcja, mogłaby wpłynąć na jego życie.

Przekonałam się o tym dość późno, bo dopiero półtora roku temu. Późno, prawda? Cóż, zawsze lepiej późno, niż wcale. A jeśli coś ma przynieść wiele dobrego, warto odrobić tę lekcję. Nawet po godzinach. Wychodziłam wtedy z drugiego leczenia jodem radioaktywnym, cała w skowronkach – tak, leczenie powiodło się! Biegłam przez korytarz do męża, z uśmiechem od ucha do ucha, cała przeszczęśliwa. Wygrałam życie, prawda? Jakiś czas później dostałam wiadomość, która totalnie zmieniła moje życie.

„Traf chciał, że jakiś czas później Ty wychodziłaś z oddziału radioterapii w Gliwicach, a ja czekałam na wejście… i wtedy kiedy siedziałam tak ze smutną miną, przeszła obok mnie dziewczyna: radosna, uśmiechnięta i szczęśliwa . Powiedziała do mnie: nie martw się, będzie dobrze, dasz radę! I ja Jej uwierzyłam! To byłaś Ty… dziękuję Ci za ten uśmiech i słowa, które dały mi siłę w przejściu przez radioterapię.”

Edyta uświadomiła mi, że są sytuacje, w których brak reakcji niczego by nie zmienił. A reakcja, nawet drobna, dwa słowa – zmieniły wiele. Jeśli czytacie mnie od dawna, pewnie znacie tę historię. Ja lubię do niej wracać, bo od tamtego czasu zmieniło się u mnie wiele. Dobre słowo nic nie kosztuje, telefon do bliskich na 5 minut nic nie kosztuje, powiedzenie komplementu pani w sklepie – nic nie kosztuje. Wiesz, nie trzeba robić wielkich rzeczy, żeby zmieniać świat. Nie trzeba na siłę zmieniać innych. Bo po co? Można zmieniać siebie i tym pokazać, że warto być dobrym, warto kochać życie.

Kochaj ludzi, którzy dobrze Cię traktują
Syn zapytał mnie ostatnio co to znaczy, że jest się świętym? I choć wytłumaczyłam mu najprościej jak się dało, uznałam – że definicja świętego jest prosta. To zwyczajnie dobry człowiek. Nie wiesz jak być dobrym? Powiem Ci, choć to tylko moja teoria, a wiadomo, mogę się mylić. Być dobrym, to być przyzwoitym. Jeśli nie wiesz jak się zachować w danej sytuacji, zachowaj się przyzwoicie. „Kochaj bliźniego swego, jak siebie samego” – to moje ulubione przykazanie, przykazanie miłości. Odnajduje się w każdej sytuacji, w każdej religii, w każdym wydarzeniu. Dobry to znaczy, że nie jest zły. W zeszłym roku byłam na pogrzebie. I kiedy wracaliśmy z cmentarza uświadomiłam sobie, że nie mam żadnych złych wspomnień z tą osobą. Zawsze była uśmiechnięta, uczynna, nie obgadywała za plecami. Była taka normalna, zwyczajna, dobra. I powiem Wam coś jeszcze. Piotr był już kilka lat po rozwodzie. On i jego była żona założyli nowe rodziny. Mimo to, każdego roku w urodziny byłej żony, w dzień matki i dzień kobiet, przyjeżdżał rano do swoich synów z pierwszego małżeństwa, przywoził prezent, kwiaty.. Czy się dziwiliśmy? Nawet bardzo. Wiele wciąż to robi. A Piotr zawsze odpowiada to samo: „Rozstaliśmy się. Ale ja jestem wciąż dobrym człowiekiem, szanuję byłą żonę, chcę być wzorem dla moich synów. Chcę stać na wysokości zadania i dawać im przykład”. Masz partnera, który zawsze wspiera? Kochaj! Masz przyjaciółkę, do której możesz zawsze zadzwonić? Kochaj! Masz wsparcie i siłę w rodzinie? Kochaj!

Współczuj tym, którzy nie potrafią
Zwyczajnie współczuć i spróbować się od nich odciąć. Kiedy długo jest się w jakiejś relacji, przyzwyczajasz się do niej. To brzmi strasznie, ale tak jest. Czasem tkwi się w niej, bo się właśnie przyzwyczaiło, a czasem dlatego, że nie wiesz, że można inaczej. Że można żyć inaczej i można być traktowanym inaczej. Mama, która ciągle Cię poprawia i dołuje, że robisz nie tak, jak wszyscy. Ostatnio oglądałam odcinek „Przyjaciół”, w którym do Moniki i Rossa przyjeżdżają rodzice. Cały obiad uświadamiają jej, że do niczego nie doszła, że nie ma predyspozycji, że jest totalnym przeciwieństwem mądrego i zaradnego brata. Kiedy w końcu Ross przyznaje, że posypało mu się całe życie, co według logiki rodziców powinno być poważną rysą na jego wizerunku, dzieje się coś całkiem innego. Mama odwraca się do Moniki i z żalem oraz złością mówi do niej: „I Ty o tym wszystkim wiedziałaś?”. Albo partner, który traktuje Cię jak pomoc domową, kucharkę i sprzątaczkę. Ciągle dogryza, szantażuje, uzależnia ekonomicznie. A może masz koleżankę, która nigdy sobie nie odpuści, aby pod przykrywką troski wbić Ci szpilę? Lub teściową, która wiecznie Cię ocenia i to zawsze źle? To są trudne relacje, z których trzeba się starać znaleźć wyjście. I współczuć tym, którzy nie potrafią traktować Cię dobrze.

Życie jest zbyt krótkie, by budzić się z żalem
Podobno żal jest gorszy od nienawiści. Słyszałaś taką teorię? Ludzie nas wkurzają, denerwują, sprawiają przykrość i ból. Nawet kiedy ograniczymy kontakty, wyjdziemy z takiej chorej relacji, uczucie żalu wciąż zostaje. I kiedy tak dzień w dzień ten żal pielęgnujesz, on narasta. Codziennie rano się z nim budzisz, chodzisz z nim na kawę i do pracy, nie rozstajesz się z nim. A on potęguje frustrację, złość. Wiesz skąd to wiem? Bo to przerabiałam. Wiesz co pomogło? Przebaczenie tej osobie przed samym sobą. Ale wciąż trzymanie dystansu, wyjście z relacji, nie pogłębianie jej na siłę. Moja choroba zweryfikowała wiele znajomości, z wieloma zachowaniami i sytuacjami nie mogłam sobie poradzić, bo było mi zwyczajnie smutno i żal. Rozpamiętywanie wszystko pogarszało. Kiedy sama przed sobą przyznałam, że już się nie gniewam, przestałam o pewnych sytuacjach myśleć, wracać do nich. Wiesz, życie z żalem jest bardzo trudne. To jak taka ciemna, burzowa chmura, jedna na niebie. Niby niepozorna, a jednak potrafi przysłonić słońce. A wiesz, że jak słońce jest za chmurą, odczuwa to wszystko wokół – świat jakby tracił na chwilę kolory, nasycenie, piękno. I tak jest z żalem – odbiera nam radość. Czy wybaczenie jest wspaniałomyślne? Tak, ale przede wszystkim dla Ciebie.

Ktoś mi kiedyś powiedział, że koniec końców będzie liczyło się tylko to, jakim byłeś człowiekiem. Nie ważne, czy jesteś wierzący, czy też nie. Podobno Bóg nie będzie nas rozliczał z tego, ile opuściliśmy niedzielnych mszy. Będzie liczyło się tylko to, jaki byłeś.

Wracając do motta z góry – nie doprowadzaj do tego, żeby ludzie współczuli Ci, że nie potrafisz innych dobrze traktować, że jesteś wiecznie rozżalona. Jeśli nie potrafisz zachować się dobrze, zachowaj się przyzwoicie. Nie masz wszystkich kochać. Czasem trzeba się odciąć i coś skończyć. Ale nie trzeba być wtedy złym.

I bez względu na wyznanie, na priorytety, wyznawane wartości życiowe – być dobrym człowiekiem, to coś, co wszystko scala i buduje. Być dobrym.

 

Wszystkie wpisy z cyklu „ABC szczęśliwego życia”: