ABC szczęśliwego życia: A jak Algorytm życia

ABC szczęśliwego życia: A jak Algorytm życia

Nigdy nie byłam dobra z matematyki. Piątki miałam tylko z rachunku prawdopodobieństwa. To było na tyle nielogiczne, że mój humanistyczny umysł doskonale sobie z tym radził. I choć część mózgu odpowiadająca za logiczne myślenie działa całkiem poprawnie, zdecydowanie częściej kieruję się w życiu tą drugą, mniej racjonalną. I choć wciąż nie mam pojęcia, do czego może przydać mi się funkcja, wiem że algorytm rządzi życiem. Moim i Twoim. Opowiem Ci o czymś, co mocno ułatwiłoby mi życie, gdyby nauczyli mnie tego w szkole.

Zdaj się na przypadek, wyluzuj, żyj z dnia na dzień, kochaj życie, stań przed lustrem, powiedz sobie, że jesteś cudowna i idź podbijaj świat – znasz to? Ja też. Działa to u Ciebie? No tak, u mnie także nie. Przez ostatnie dwa lata przeżyłam więcej skrajnych emocji, niż przez wcześniejsze 29 lat. Przez ostatnie dwa lata życie kilka razy kopnęło mnie wyjątkowo mocno po tyłku i dało otrzeźwiającego pstryczka w nos, który brutalnie kazał zmierzyć się z rzeczywistością. Nie, nie jestem bohaterką. Chcę Ci tylko pokazać, że aby cokolwiek zrobić w życiu… trzeba zacząć to robić. Nie ważne, co przeżyłaś, jak układało się Twoje życie, czy wszystko miałaś podane na tacy, czy o wszystko musiałaś walczyć. Z każdego pułapu musiałaś wykonać ogrom pracy, żeby znaleźć się w miejscu, w którym jesteś lub chcesz być. Mi choroba i strata ciąży dała siłę na przyspieszenie pewnych procesów. Zdeterminowała mnie do działania. Ale pamiętaj, że nasza historia i doświadczenie nie daje nam przyzwolenia, na myślenie o sobie jak o lepszych, mądrzejszych, fajniejszych. Często nie wiesz co przeszedł ktoś, kto ciągle się uśmiecha, bo zwyczajnie nie mówi o swoich problemach. Nie jesteśmy lepsi i mądrzejsi, bo więcej przeszliśmy. Niech naszą miarą będzie to, jak ukształtowały nas nasze doświadczenia, nasza historia, nasze życie. I jakie wnioski wyciągnęliśmy z tego. Kim jesteśmy przez to, co mamy za sobą i co chcemy z tym zrobić. Ty nie musisz stanąć ze śmiercią oko w oko, żeby zacząć.

Zacząć od nowa nie jest łatwo. Ruszyć z miejsca, w którym się tkwi latami też łatwo nie jest. Tak jak pozbierać się po nierównej walce z życiem. I jest jeszcze codzienność. Majkę zwolnili z korporacji po 10 latach pracy. Latach nadgodzin, wyjazdów służbowych, stresu i ważnych projektów, które stały się jej życiową misją. Przez dwa tygodnie zbierała się, żeby powiedzieć o tym rodzicom. Wiedziała, że będą zawiedzeni – zawsze chwalili się córką, która tak świetnie sobie radzi. W końcu zebrała się na odwagę i powiedziała im. „Dzięki Bogu” – usłyszała od mamy, która mówiła to ze łzami radości – „W końcu zaczniesz żyć, a nie tylko praca i praca. Życie to coś więcej.”  Majka nie powiedziała, bo bała się, że ich zawiodła. Oni nie zwrócili jej uwagi, że za dużo pracuje, bo bali się, że zarzuci im brak wsparcia. Nasza wyobraźnia i „wydaje mi się” potrafi nieźle nawywijać w głowie, co totalnie paraliżuje nasze życie. A rzeczywistość okazuje się nie taka straszna, jak sobie wyobrażaliśmy. Zośka na każdą imprezę piecze babkę piaskową. Kiedy zapytałam, dlaczego nie piecze czegoś wymyślnego, skoro wiem, że wychodzi jej to świetnie – tylko najprostszą, najbanalniejszą i najnudniejszą na świecie babkę piaskową, odpowiedziała mi bez zastanowienia, najszczerzej jak potrafiła: „Bo każdy ją lubi. Nie muszę się zastanawiać, kto lubi kokos, kto nie lubi kakao, a kto pluje rodzynkami. Po co sobie komplikować życie”. No właśnie, po co?

Potrzebuję kawy. A Ty?

Doskonale wiesz, że telefon czy komputer potrzebuje do działania specjalnego oprogramowania. Bez tego nie da rady. Każdy podzespół ma coś do wykonania. Specjaliści siedzą godzinami i opracowują najlepsze i najprostsze rozwiązania. To dość zabawne, bo kupując rzeczy skupiamy się na praktycznym zastosowaniu i jak najprostszym działaniu. Odwrotnie niż w życiu. Tutaj to lubimy już wszystko komplikować. A gdyby tak już w szkole uczyli nas praktycznego zastosowania algorytmu w życiu? Bo popatrz.

Jak podaje słownik, algorytm to skończony ciąg czynności, jasno zdefiniowanych, niezbędnych do wykonania konkretnego działania. W skrócie – postępowanie w taki sposób, żeby rozwiązać problem.

Rano przygotowujesz kawę. Nie wiem jak Ty, ale ja bez kawy nie funkcjonuje. Mój mąż też. Tak więc jeśli rano jej nie wypijemy, jesteśmy nie do życia. I się nie kłócimy. Bo nie rozmawiamy. A ja to spokojnie mogłabym założyć koszulkę z napisem „Nie mów do mnie teraz”. I tutaj znowu mamy matematykę – im mniej kawy w kubku, tym więcej energii do życia. Mniej nie zawsze znaczy gorzej. Ale ja nie o tym. Żeby zrobić kawę, trzeba nastawić wodę. I tutaj działa algorytm. Czy woda jest w czajniku? Tak – postaw na gaz. Nie? To nalej wody do czajnika. Zagotuj wodę. Czy woda jest gorąca? Tak – zalej kawę. Nie – wróć do punktu poprzedniego i zagotuj wodę. Zalej kawę. Pij. 

Słyszałaś kiedyś o tym, że zrobione jest lepsze od doskonałego?

W ustawianiu sobie wysoko poprzeczki jestem mistrzem. Gdyby była na Olimpiadzie konkurencja, w której zmierzyłyby się ze sobą osoby z największą ilością niezrealizowanych projektów, byłabym w czołówce. Powiem nawet nieskromnie, że byłabym nawet blisko podium. Całe życie dążyłam do perfekcji. Każdy projekt i przedsięwzięcie spotykały się z warunkiem nie do przejścia – sama ze sobą ustaliłam, że musi być zrobione na tiptop, żeby iść dalej. W końcu powoli, jest czas. I tak mijało kilka miesięcy, czasem lat. Ja się wypalałam, projekt mnie zaczął irytować i zostawiałam go. Komplikowałam sobie wszystko bardzo. Teraz działam inaczej, uczę się tego. Ktoś mi kiedyś powiedział, że w życiu jak w matematyce, należy wszystko sprowadzać do najprostszej postaci. Kiedy strzelam do męża fochem, uzasadnionym oczywiście, nie cedzę przez zęby „Domyśl się”, tylko mówię mu, za co się wkurzam i daję mu szansę na przeprosiny. I kwiatka.

Wiesz jak działam? Myślenie algorytmiczne. Jak moje dziecko – żeby ułożyć ogromny komisariat z klocków lego, musi skorzystać z instrukcji. Krok po kroku jest bliżej celu. Oczywiście, małe zmiany są możliwe, ale podstawa jest jedna. Żeby zawiązać buty musi krok po kroku wykonać pewien schemat czynności – inaczej nie wyjdzie. A Ty jak pieczesz tort? Korzystasz z przepisu. Najpierw rozbijasz jajka, potem ucierasz je z cukrem, szpatułką mieszasz mąkę. Czekasz aż wyrośnie. Chcę się nauczyć angielskiego – muszę codziennie poświęcić czas na naukę, samo do głowy nie wejdzie. Wkurzyłam się na męża. Muszę mu w końcu powiedzieć za co, musimy usiąść i porozmawiać – inaczej się nie pogodzimy. Ominięcie jednego punktu, w tym wypadku rozmowy, nie doprowadzi mnie do celu.

Wiesz czego powinni uczyć w szkole? Zastosowania przedmiotów nauczania w życiu. Tworzenia algorytmów i stosowania ich w codzienności. To genialny sposób na słomiany zapał! Bo nie wiem jak Ty, ale kiedy ja narzucę sobie za dużo, chcę to zrobić. Ale kompletnie nie wiem jak się do tego zabrać. Teraz wiem, że jest na to sposób. Całkiem prosty. Spróbuj działać według takiej zasady, zasady klocków lego, tak umownie ją nazwijmy:

  1. Definiujesz swój problem.
  2. Zastanawiasz się nad możliwymi rozwiązaniami i wybierasz najprostsze.
  3. Dzielisz go na części – zastanawiasz się jakie działania miałabyś podjąć, żeby poszczególne etapy osiągnąć. Opisz je sobie dokładnie na kartce. Co zrobić, kto może pomóc, co będzie Ci potrzebne. W opakowaniu klocków lego jest kilka ponumerowanych woreczków i instrukcji. Trzeba poskładać poszczególne, żeby w końcu złożyć dużą rzecz.
  4. Działasz. W swoim tempie układasz klocki lego. Odhaczasz kolejne punkty, widzisz postęp i idziesz do przodu.

W życiu jak w matematyce, jeden zatrybi szybciej, jeden później, inny musi chodzić na korki, a jeszcze jeden to bez ściągi nie da rady. I to, co teraz powiem, nie ułatwi zadania – w życiu jest trudniej, bo nie masz nad sobą bata, a egzamin zdajesz przed samym sobą. Wiesz kiedy mam najgorszy czas? Jak porównuje się do innych. Zapominam czasem, że każdy człowiek to inna historia, inne doświadczenie, inne cele, motywacje i pragnienia. Nie da się przeżyć czyjejś historii i jego algorytmu wprowadzić do swojego życia w nadziei, że będzie tak samo udane i poukładane. Do jednego rozwiązania prowadzi kilka dróg, ale przepis jest taki sam – odpowiednio zaprogramowany wzór. Daj sobie szansę. Nie komplikuj.

Zaprogramuj się na szczęście.

ABC szczęśliwego życia to cykl, jaki siedział mi w głowie od kiedy zaczęłam blogować. I choć pisałam teksty, które świetnie wpasowywały się w ideę projektu, wciąż brakowało odwagi na duży cykl. Zdecydowałam jednak, że listopad będzie miesiącem zmian, dlatego co mogłoby go lepiej zainaugurować niż zapowiedź dużego, niemal rocznego cyklu? Co dwa tygodnie, w każdy czwartek, będzie pojawiał się wpis z serii ABC szczęśliwego życia. Opowiedziane historie z inspiracją. Do życia.