Z tego powodu nie kupuję mężowi prezentów na rocznicę ślubu. Jesteś zaskoczona?

Z tego powodu nie kupuję mężowi prezentów na rocznicę ślubu. Jesteś zaskoczona?

 

Była papierowa, bo pierwszy rok jest tak kruchy, nieprzewidywalny, że łatwo podrzeć to, co się wcześniej budowało..

Była bawełniana, bo drugi rok jest już cenniejszy, relacje są bliższe…

Była skórzana, bo trzeci rok to wciąż poznawanie się, docieranie…

Była kwiatowa, bo czwarty rok to już poważna sprawa, wiesz że droga nie jest usłana kwiatami, ale chcesz iść dalej…

Była drewniana, bo piąty rok jest już trwalszy, nie tak łatwo zepsuć to, co się tyle budowało…

Była żelazna, bo sześć wspólnych lat może wyryć w sercu poważne ślady, nie do zdarcia…

Pamiętam ten dzień, jakby to było wczoraj. Było ciepło, choć zapowiadali, że cały lipiec będzie padał deszcz. Głaskałam sukienkę, jakbym chciała jeszcze bardziej wyprasować starannie przeprasowany tiul. Niecierpliwie przestępowałam z nogi na nogę i ciągle uśmiechałam się do siebie. W końcu wzięłam głęboki oddech, otworzyłam drzwi i zeszłam na dół.

Stuk, stuk, stuk, stuk.

Nie wiem, czy mocniej stukało moje serce czy obcasy.

Kiedy tak szłam po schodach, nie widziałam nikogo, tylko jego. Wpatrzonego we mnie jak wtedy, 6 lat wcześniej, kiedy umówiliśmy się na pierwszą randkę. Wszystko działo się jak w zwolnionym tempie, przytuliłam go mocno, pocałowałam i… wytarłam ramię, bo miał w tym miejscu biały garnitur. Musiał się gdzieś oprzeć. Pewnie wtedy stwierdził, że albo będę taką dobrą żoną albo… w co ja się pakuję! 🙂

183-750x500

Od tego czasu minęło 6 kolejnych lat. 6 rocznic. A my znów w tym roku nie kupiliśmy sobie prezentów. Nie, nie jesteśmy sknerami, które uważają, że nie warto wydawać pieniędzy na głupoty i nikomu niepotrzebne drobiazgi. Nie jesteśmy też tak wymagający, żeby drugie nie potrafiło sprostać oczekiwaniom prezentowym pierwszego.

Przez pierwsze wspólne lata kupowaliśmy sobie drobiazgi, z okazji wspólnych rocznic – to był czas liceum i studiów. Skończyliśmy to robić rok po ślubie. Przyszło życie i zabrało nam coś najcenniejszego, coś co do tej pory mieliśmy aż w nadmiarze. To CZAS. W momencie, kiedy zaczęło się życie, praca, doszły nowe obowiązki, czas stał się towarem deficytowym. Zaczęliśmy celebrować wszystkie wspólnie zjedzone kolacje i weekendy. Wtedy też doszliśmy do wniosku, że z okazji Walentynek, Mikołajek czy też rocznicy ślubu nie będziemy kupować sobie prezentów, ale będziemy wcześniej planować tak ten dzień,żeby spędzić go razem.

I tak jest do dzisiaj: z okazji rocznicy ślubu wychodzimy na kolację, do kina czy jedziemy gdzieś na weekend. Dajemy sobie to, czego nie kupimy za żadne pieniądze i nie zastąpi tego żaden prezent – wspólny czas. Rozmowy bez dźwięku komórek, przytulanie, buziaki… Obecność drugiego człowieka. Dla nas to najcenniejsza rzecz, jaką możemy wzajemnie sobie podarować.

No dobra. Kwiaty od męża też zawsze dostaję. Margaretki. Te, które miałam w dniu ślubu.

Czy ja Wam mówiłam, że kocham tego faceta? 🙂

101

122

185

foto. K.Klińska astistudio.pl