Smaki dzieciństwa… Pamiętasz je? + przepis na domowe herbatniki!

Smaki dzieciństwa… Pamiętasz je? + przepis na domowe herbatniki!

Smaki dzieciństwa to nie tylko konkretne dania, przyprawy i aromaty. To cały wachlarz wspomnień, osób i wydarzeń. Też tak masz, że myśląc o konkretnym daniu z dzieciństwa, przypominają Ci się sytuacje, w których je jadłaś? Pamiętasz w co była ubrana mama, jak gotowała ulubioną zupę, babcię która śpiewała lepiąc pierogi i sąsiadów, z którymi jadłaś najlepsze grillowane kiełbaski? Wtedy powietrze tak ładnie pachniało, wokół roznosił się zapach maciejki, a rodzice dyskutowali o spalonej stodole Pani Zosi? Czym pachniało Twoje dzieciństwo?

Zawsze, kiedy ktoś pyta mnie o smaki z dzieciństwa, uśmiecham się i przypominam sobie siebie sprzed 25 lat. Mała, niska blondyneczka wypija w sklepie spożywczym swojej ukochanej cioci buteleczkę BoboFruta. Na raz! Wtedy soczki były jeszcze zamykane w czarnych butelkach, pojemność chyba taka sama jak dziś. Uwielbiałam ich wszystkie smaki, każdy jeden smakował dobrze.

Z resztą, czy tutaj tak naprawdę o smak chodziło? Myślę, że bardziej o rytuał. Bo czym byłby smak, gdyby nie wydarzenie, gdyby nie okoliczności, w jakich go poznaliśmy, gdyby nie cała jego otoczka. Kiedy myślę o BoboFrutach, widzę oczami wyobraźni mamę na rowerze i siebie w wiklinowym koszyczku. Jedziemy razem do sklepu, gdzie moja ciocia zza lady wita nas uśmiechem już od progu i wręcza mi soczek. I ja jak rasowy pijaczek pod sklepem, otwieram buteleczkę i piję.

Pamiętam czekoladki Dove. Do dziś, gdy znajdę je w jakimś sklepie, od razu się uśmiecham. Przypominają mi się wtedy wycieczki z rodzicami do Szkoły Muzycznej. Zawsze po zajęciach szłyśmy z mamą na zakupy i zawsze kupowałyśmy te czekoladki. Pamiętam zawsze rosół, kluski i rolady w niedzielę, pamiętam paluszki, czyli smażone na oleju podłużne kluski panierowane w jajku i bułce tartej. Pamiętam smak i zapach bułki z domową śmietaną i cukrem. Pamiętam też oranżadki w saszetkach, które przywoziła mi rodzina z Niemiec. Pamiętam też krem do smarowania kanapek Snickers – już go nie robią 🙁 Ale ja robię go sobie sama, kiedyś podrzucę Wam prosty przepis! Każde wydarzenie pachnie inaczej, powoduje inne emocje, sprawia, że robi mi się ciepło na sercu.

Wiesz, kiedy byłam mała byłam strasznym niejadkiem. Rodzice kilka razy jeździli ze mną na badania, sprawdzali czy nie mam anemii, bo jadłam tyle co wróbelek. Moja mama dwoiła się i troiła, żebym tylko coś zjadła. Aż przyszedł dzień, w którym zaczęłam jeść wszystko. W ilościach znacznych. Lubię jeść i cały czas nadrabiam zaległości z dzieciństwa.

Smak dzieciństwa to dla mnie też herbatniki. Uwielbiałam je kiedyś, uwielbiam je dzisiaj. Podobnie jak mój syn i mąż. Dlatego ostatnio zamiast kupować gotowe ciasteczka, upiekłam domowe herbatniki. Wyszły obłędne! Delikatne, kruche i takie, jakie pamiętam sprzed lat. A charakterystyczne nakłucia dodają im uroku i zbliżają wyglądem do tych sklepowych. Co prawda robiąc je skończyła mi się mąka pszenna, ale dzięki temu powstała wyjątkowo zdrowa wersja ciasteczek. Zmieszałam 50 g mąki pszennej z mąką owsianą i ryżową. Herbatniki są idealne dla dziecka do drugiego śniadania – ja podaję je z domowym sokiem owocowym albo z BoboFrutem (ma bardzo fajny skład i z czystym sumieniem daję go Kacperkowi).

Podaję przepis:

  • 250 g mąki (u mnie pszenna, owsiana i ryżowa),
  • 100 g miękkiego masła,
  • 50 g cukru,
  • płaska łyżeczka proszku do pieczenia,
  • jajko.

Masło ucieramy z cukrem na puch. Dodajemy jajko, mieszamy. Mikser ustawiamy na niskie obroty, wsypujemy do ciasta mąkę z proszkiem i delikatnie mieszamy. Ciasto ugniatamy, wałkujemy na placek grubości 0,5 cm i wykrawamy kształty. Ciasteczka nakłuwamy widelcem i przekładamy na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia. Pieczemy w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni lub 160 z termoobiegiem przez 15 minut. Gotowe!

Staram się jak mogę gotując dla mojego dziecka – robię statki i kolejki z kanapek, ośmiornice z parówek i słoneczka oraz chmurki z obiadu. Dużo gotujemy razem, młody miesza składniki, wycina ciasteczka, doprawia sałatki. Takie wspólne gotowanie to same korzyści dla dziecka, to budowanie jego wspomnień z dzieciństwa, poznawanie nowych smaków i szkoła samodzielności. To świetna nauka przez zabawę! Te herbatniki także robiliśmy razem. Mam nadzieję, że za kilkanaście lat będzie miło wspominał ten wspólny czas, te smaki i zapachy, którym poświęcam tyle czasu… tak jak moja mama, jak moja teściowa kiedyś robiła to samo dla mnie, dla mojego męża.

Jaki smak ma Twoje dzieciństwo? Podziel się swoją historią!

IMG_9584

IMG_9593

IMG_9594

IMG_9602

IMG_9600

IMG_9598

  • Chyba niestety nie mam żadnego takiego wspomnienia :-(. Uwielbiam za to czytać takie opowieści innych osób ♥

    • Ja uwielbiam jeść, może dlatego pamiętam takie rzeczy 🙂