Nie zdążyłam się przygotować

Nie zdążyłam się przygotować

Grzywki mają to do siebie, że bardzo szybko odrastają. A że jestem posiadaczem grzywki zaledwie raz do roku, zawsze zapomnę umówić się odpowiednio szybko do fryzjera, żeby ją podciąć. Dlatego też ona odrasta i po dwóch miesiącach po grzywce śladu nie ma. W tym roku miało być inaczej. Zadzwoniłam kilka dni temu do fryzjera, żeby podciąć grzywkę, bo wchodzi mi już do oczu i muszę czesać ją na bok, bo inaczej wyglądam jak pies pasterski. Zadzwoniłam i… nici z tego. Chyba będę zapuszczała.
– Dzien dobry, chciałabym się umówić na podcięcie grzywki.
– Niestety, teraz nie damy rady. Proszę przyjść po świętach.
– Ale ja nie chcę w grudniu, ja bym teraz przyjechała.
– Ale kto tu mówi o grudniu?
– Pani? – odpowiadam zbita z tropu – o świętach? Święta są w grudniu!
– Ja mówię o Wszystkich Świętych – zaśmiała się fryzjerka – kolejki mamy jak na Boże Narodzenie!

O kurcze.

To do Wszystkich Świętych trzeba się specjalnie przygotować? Myślałam, że wystarczy ubrać się odświętnie, wziąć znicz, rodzinę za rękę i już. Pomodlić się, powspominać. W czapce. Bo przecież strasznie zimno jest.

Znacie pojęcie #grobbingu? Porównywanie chodzenia po cmentarzu do chodzenia po klubach? Strojenie się jak na wesele, bo sąsiadka zobaczy. Stawianie na grobie miliona świeczek, bo mnie stać. Przestawianie wianków, bo od Marysi jest ważniejszy, a od Zosi to i tak nieszczery. Krytykowanie wszystkich wokół za za krótką spódniczkę, różowy płaszczyk, karmienie dziecka, a… a kiedy przychodzi wujek Zenek chowanie się i uciekanie cichaczem, bo on przecież jest nienormalny i zawsze się wymądrza. Wyśmiewanie się z wiązanki sąsiadki, a kiedy przyjedzie… „O! Pani Jadziu, jaka wiązanka piękna! I ten grający znicz – mistrzostwo. Pięknie to Pani zrobiła!”. I wieszanie psów na rodzinie Pani Wiesi, która jak zwykle przyjechała z jednym zniczem! Z jednym! Jaki wstyd, Pani Wiesia to się pewnie z żalu w grobie przewraca!

Albo…

Stanie nad grobem ze smutną miną, wpatrywanie się w płytę kamienną… a w głowie rozmyślanie, który znicz czyj, kto przyniósł taki mały wianek i dlaczego czerwony… Zamiast modlitwy. Aaa i jeszcze ten młody, co powiedział brzydkie słowo na cmentarzu, aż babcię Janinkę uszy rozbolały, o czym już powiedziała mamie chłopca… I nie, żebym ja zachowanie chłopca popierała. Ale chciałabym, żeby babcia Janinka przypomniała sobie, jak jechała na cmentarz i przytakiwała, kiedy jej syn mówił „Co za palant zakorkował ulicę! Przez to muszę Cię tu wysadzić. Wyjedzie taki raz w roku w miasto i jeszcze trąbi na mnie! Ty debilu jeden, złamię Ci ten palec!”

A gdyby tak…

A gdyby tak stanąć obok grobu, pomodlić się, miło się uśmiechnąć. Nie nabijać się z kiczowatej ozdoby na grobie Pani Joli, bo może własnie znalazła ulubioną zabawkę swojego wnuczka i dołączyła ją do wianka. A może wujek Jurek pierwszy raz w życiu mógł kupić całą paletę zniczy i tyle poustawiał na grobach, bo zawsze rodzina narzekała, że on przynosi za mało. A może by tak… zachować się zwyczajnie, przyzwoicie, życzliwie. Przytulić ciotkę, zapytać kuzynki co u niej i umówić się na popołudnie w domu. Na kawę i ciasto. W koncu Wszystkich Świętych to doskonała okazja do spotkan rodzinnych… i ja to w pełni popieram! Już tak jest, że z częścią rodziny spotykamy się tylko za ślubach, pogrzebach i Wszystkich Świętych. I tu nie ma co dyskutować, że gdyby się chciało to spotykałoby się częściej. Ale widocznie tak się nie udało. Z różnych powodów. I kiedy już są tutaj, może warto wykorzystać to na spotkanie w domu, przy ciepłej kawie. Na dworze tak zimno, więc pewnie namawiać długo nie trzeba… I w domu obejrzeć stare fotografie, powspominać stare czasy lub pogadać o życiu, o sobie… Przecież nasi bliscy zmarli byliby zadowoleni, że dzięki nim wciąż się spotykamy i rozmawiamy…

Nie zdążyłam się przygotować. Mam nadzieję, że Ty też nie.

A może to właśnie my zdążyliśmy, a oni nie?

  • Kiwazaru

    Dobre. Dziękuję.

  • iza

    Tak jest….dla mnie to czas rozmyslania i docenienia tego co mam….zycie jest ulotne…