Moje życie jest takie nudne…

Moje życie jest takie nudne…

To, że na obiad mam zupę kalafiorową i zapiekankę mięsno-warzywną nie oznacza, że mam nudne jedzenie – oznacza, że potrafię gotować, mam wyczucie smaku, mam dla kogo to robić, daję mojej rodzinie zdrowe jedzenie. I miłość. Bo kalafiorową można ugotować tylko z miłości. I z dodatkiem koperku.

To, że wieczór spędzam w domu, a nie na szalonej imprezie na mieście nie oznacza, że mam nudne życie – oznacza, że mam fantastycznego męża, z którym mogę wieczorem oglądać film, rozmawiać do nocy z lampką wina w ręce, mam z kim zasypiać wieczorem, do kogo się przytulić. Bo spać między lewym, a prawym ramieniem ukochanej osoby,  to miłość. A miłość, to szczęście. A szczęście nie może się znudzić.

To, że wieczorem mój salon wygląda jak po przejściu tornado i co wieczór muszę robić porządki, nie oznacza, że mój dzien zawsze konczy się tak samo… nudno. Oznacza, że mam z kim spędzać popołudnia na szalonej zabawie nie dbając o to, żeby nie zrobił się bałagan czy żeby się nie nakruszyło. Bo ciągłe dbanie o idealny porządek powoduje kręćka. A spontaniczność nie może być nudna.

I co roku wakacje nad polskim morzem… Mogłabym wymieniać i wymieniać…

Zaczynając pisać bloga wpadłam w pewną spiralę. Pisałam o wszystkim, co lubiłam, ale bałam się przekroczyć pewną magiczną granicę, która pokazałaby, jakie moje życie jest nieperfekcyjne. Po pół roku coś we mnie pękło i podzieliłam się z Wami moją historią – zamknęłam wtedy laptopa i pomyślałam, że to pewnie będzie mój ostatni wpis, bo kompletnie nie mieści się w obowiązującej rzeczywistości. Kto chciałby czytać o chorobie, o tym jak wali się komuś życie, jak człowiek rzuca pracę, średnio radzi sobie z połączeniem nowych obowiązków, macierzyństwa i z balastem psychicznym, jaki niesie za sobą choroba. Ta spirala sprawiła, że długo nie potrafiłam się odnaleźć.

Widziałam, jak wiele mi brakuje, jak bardzo moje życie jest nieidealne. Choroba nauczyła mnie, że moje życie jest piękne. A wszystko co mnie wcześniej blokowało, to były porównywanie swojego życia do innych. Myślicie, że kiedy wyzdrowiałam moje podejście się zmieniło? Gdzie tam! Teraz pokazuję moje nieidealne życie jeszcze częściej i… z dumą!

INSTA

Pewnie widzieliście te wszystkie filmiki, które pokazują, że życie w social mediach nie jest realne – że zdjęcia i filmy, jakie się tam umieszcza to fikcja. Długo się nad tym zastanawiałam i powiem Wam, że i TAK i NIE. Są osoby, które kreują swoje życie w social mediach, pokazują się z całkiem innej strony, siedzą godzinami nad dopracowaniem zdjęcia. Czy to jest złe? Nie. Jeśli ich to bawi, czerpią z tego radość, lubią to, traktują jak pracę – dlaczego mają tego nie robić? Ja uwielbiam oglądać takie estetyczne profile, gdzie wszystko współgra ze sobą, aż chce się patrzeć! Groźnie zaczyna być w momencie, kiedy kompletnie nie radzimy sobie w życiu realnym, zaniedbujemy bliskich i siebie, a całą codzienność podporządkowujemy pod social media. Nawet jak mi się nie udaje, pokażę że jest super. Jak codziennie kłócę się z facetem, to przecież tego nie pokażę – wrzucę zdjęcie jak słodko śpi… nawet jeśli poszedł spać wkurzony po sprzeczce. Tuszowanie problemów tutaj nic nie daje. A ilość lajków i serduszek nie załatwi sprawy.

INSTA2

Mam tylko jedną receptę tutaj: dostrzeż w małych rzeczach wielkie. Nie czekaj na objawienie. Nie czekaj – pewne rzeczy nigdy nie przyjdą, a przegapisz te ulotne chwile, które czynią życie pięknym. Bo Twoje życie jest piękne. Może zwyczajnie w pogoni za tym perfekcyjnym życiem przegapiasz wszystko to, co masz na wyciągnięcie ręki!

INSTA 3

Traktuj zdjęcia w social mediach jako inspirację, jako sztukę i piękne dla oka obrazki. Inspiruj się, niech Cię to motywuje. Nie porównuj się z tym. To nie ma sensu. Bo ktoś mógł złapać w kadr chwilę i ją pokazać… chwilę, którą Ty przegapisz, bo chcesz, żeby trwała wiecznie.

POZDRAWIAM!

Jeśli spodobał Ci się ten tekst, UDOSTĘPNIJ go proszę
– skoro podoba się Tobie, może spodoba się też Twoim znajomym?

Jeśli chcesz być na bieżąco z tym, co się u nas dzieje – na FACEBOOKU codziennie rozdaje mnóstwo dobrej energii i humoru! Dołącz do nas – pijemy kawę, śmiejemy się,
dyskutujemy, rozwiązujemy problemy, wzruszamy się!

Jeśli chcesz się pośmiać, zmotywować i przekonać, że pyszne jedzenie pachnie nawet przez ekran – dołącz do mnie na INSTAGRAMIE! Czekają tutaj na Ciebie nie tylko piękne zdjęcia, ale i życiowe historie na Instastories!
Czekam na Ciebie!

 

 

  • Piekny wpis! Mi sie wydaje, ze ludzie przychodza wlasnie po szczerosc, a nie wymuskane zdjecia w stylu kolorowego magazynu. Tzn. nie przeszkadzaja mi ladne zdjecia, ale wole, jezeli stoi za nimi jakas historia, a nie tylko photoshop 🙂