Mógł wypaść z okna. Mama podpowiedziała jak to zrobić!

Mógł wypaść z okna. Mama podpowiedziała jak to zrobić!

Dziecko kochasz od chwili, kiedy widzisz dwie kreski na teście ciążowym. Dbasz o nie dobrze się odżywiając, robiąc badania i oszczędzając się w ciąży. Kiedy dziecko się rodzi, chcesz mu przychylić nieba. Pilnujesz, chodzisz za nim, podnosisz kiedy upadnie. Martwisz się o smyka, to normalne. A kiedy zaczyna psocić, zastanawiasz się skąd mu się to bierze! Pomyślałaś, że winna możesz być Ty?

Czasem, kiedy dziecko zrobi coś głupiego zastanawiasz się, jak mogło się to wydarzyć! Skąd mu to w ogóle przyszło do głowy! Może z tej bajki, którą oglądał wczoraj wieczorem. Tak to zdecydowanie tam dzieci się źle zachowywały. A kiedy pomalował ściany? Kurcze! Skąd mu się to wzięło? A, już wiesz. Jak byliście ostatnio u znajomych, to ich córeczka malowała ściany. Pewnie tam to zauważył, bo przecież nie w domu! Za każdym razem kiedy bierze kredkę do ręki powtarzasz: „Tylko nie maluj po ścianach, maluj po kartce, po ścianach nie wolno”. Nawet jeśli do ściany nie podchodzi. Zwyczajnie ostrzegasz. A dzieciaki to potrafią wyciąć numer. Zawsze wtedy, kiedy najmniej się tego spodziewasz. I najczęściej wtedy, kiedy masz gości.

Najpierw jesteś w szoku, później czerwieniejesz ze złości, później przeprasza gości i karcisz dziecko wzrokiem, a potem… zastanawiasz się, skąd mu się to wzięło. No kurcze skąd!!!

Chodź, opowiem Ci moją historią. Ku przestrodze. Jak przeze mnie o mały włos dziecko nie wspięłoby się na parapet a potem… nawet myśleć nie chcę! Ku przestrodze. Człowiek w końcu uczy się na błędach przez całe życie. Bawiliśmy się z młodym. W pewnym momencie zadzwonił domofon – to był kurier. Młody nie chciał wychodzić ze mną, więc postanowiłam iść sama. Wcześniej jednak, jak to matka polska przewrażliwiona, ostrzegłam młodego i upewniłam się, że będzie grzeczny pod moją nieobecność i nie narobi głupot. Przez dwie minuty! Ubierałam więc buty i pytałam, grożąc palcem:

– Będziesz grzeczny?
– Będę!
– Nie będziesz robił głupot?
– Nie będę!
– Nie będziesz wychodził z domu?
– Nie będę!
– Nie będziesz szedł na górę?
– Nie będę!
– Nie będziesz skakał po łóżku?
– Nie będę!
– Nie będziesz wspinał się na szafki, ani na parapet?
– To tak można?! – zapytał mój syn z chochlikami w oczach.

I tak sobie wtedy pomyślałam, że nasza wyobraźnia działa bardzo szybko i czasem to my sami podsuwamy dzieciom pomysły. Teraz ograniczam się do: będziesz grzeczny? Tyle wystarczy. Zdecydowanie. Luzu matka, więcej luzu 🙂

  • I niby dzieci ogranicza tylko wyobraźnia! Ale nas też, a jednak okazuje się, że nasza jest jednak trochę większa! 😀